Facebook Google+ Twitter

Homofobią w sport. Oskarżenia wobec polskich piłkarzy

Po kibicach, emerytach i związkowcach Gazeta Wyborcza bierze się za dorabianie gęby sportowcom. Polscy piłkarze i bokserzy są zszokowani. Dziennik przyłączył się do agresywnej kampanii homoseksualnego nacisku na ludzi sportu.

 / Fot. A. Bem- Homoseksualiści w świecie sportu są nękani. Dlaczego? - Nie mają ochoty wnosić na boisko tęczowej flagi. Siadają tyłem do działaczy gejowskich. To niewątpliwy znak prześladowania.

Dla ludzi pokroju Piotra Pacewicza facet, który lubi robić to z facetem oprócz przyjemności bawienia się nie swoim penisem powinien jeszcze obwiesić się etykietkami "chcę mieć dziecko" albo dążyć - przynajmniej - do zalegalizowania małżeństw jednopłciowych. Polski Lolek i Bolek spokojnie uczy sobie w szkole a po powrocie z pracy wcale nie niepokojony przez sąsiadów z bloku zasiada przed telewizorem przytulony do partnera. Jest mu tak dobrze. Wszyscy wiedzą, o co chodzi, ale on nigdy nie potwierdza tego publicznie. 33-letni Jacek z Poznania źle by się z tym czuł. - Intymność jak flaki z wnętrzności lepiej niech będą w środku. Geje mimo wrażenia, które robi Biedroń nie chcą być agitatorami ideologii, a do tego redukowaliby się opowiadając społecznie o pociągu seksualnym. - Publiczne mówienie o swoim homoseksualizmie to jego promocja. Akwizytorem nie będę. – deklaruje Jacek. – My homo nie damy dzieci społeczeństwu, więc po co ten cyrk z prawem do równości. Równi nie jesteśmy i dobrze mi z tym – wyjaśnia.

- Szczęśliwym być nie opowiadając o sobie kolegom z pacy i politykom z Ruchu Palikota? - Nie do pomyślenia! Koncepcja dyskretnie realizowanej tożsamości rozkleja świadomość genderowców z GW. Żeby nie narazić się na stagnację lansują przekonanie, że dzieje się źle: homoseksualiści są prześladowani przez męskich szowinistów.

Pierwszym polskim piłkarzem zaczepionym o homofobię nie był wcale Artur Szpilka. O gejów jak o ufoludków pytał Bońka Spiegel. – Obojętne czy jest, czy nie jest, byle strzelał gole – komentował mistrz. Nie spodobało się. Miało być: przytulmy homoseksualistów, zaprośmy ich do naszych szatni, pozwólmy im być sobą. - Szkoda, że nikt nie wie, co to znaczy być sobą? - Mają się niby parzyć na oczach widowni? – dziwi się jeden z polskich seksuologów.

Bez matryc z świata popkultury upowszechnianie seksu między mężczyznami byłoby epizodyczne. Dzisiaj nastolatki chcą spróbować stylu życia, który jest udziałem Georga Michaela albo Adama Lamberta, a którego zasadniczą częścią jest przerośnięty seksualizm.

Zachęty przeniesione z biznesu rozrywkowego i praktyk wszechmocnych menadżerów piosenki czy filmu kompletnie nie robią wrażenia na sportowcach. Przemysł hollywoodzki ma pełną swobodę postępowania, bo o propozycje ról filmowych biją się porównywalnie utalentowani aktorzy, których wyuczono, że eksperymentowanie ze swoją tożsamością jest opłacalne. Dowodzący firmami artystycznymi chcą pokazać, że każdy znany facet robił to z facetem. Ty chcesz zrobić karierę. Znasz intencje szefa. Wszystko jasne.

W sporcie jest inaczej. Kariery piłkarzy czy tenisistów są z reguły autonomiczne. Wygrywa najlepszy, a nie jeden z wielu równie dobrych, który nie zaistnieje opierając się jedynie na osobistym potencjale bez zgody i uwagi dystrybutorów talentów. Zasady eliminacji w sporcie są przejrzyste, niezależne i niekontrolowane arbitralnie przez właścicieli stadionów, tak jak zależni i kontrolowani przez właścicieli studiów filmowych albo wokalnych są piosenkarze i aktorzy.

Poza tym wygrywa ten, kto potrafi rywalizować i być twardym. Jak wykazują badania geje nie wchodzą w rywalizację, nie mają ewolucyjnej – heteroseksualnej motywacji. Jakoś tak się dzieje, że każdy sportowiec, który porzucił heteroseksualne funkcjonowanie przestawał być dobrym sportowcem (Gareth Thomas, Matthew Mitcham, Orlando Cruz, Jason Collins). Tracił to coś: męskość, agresję, wiarę w zwycięstwo.

Na coraz bardziej natarczywe nagabywanie za mało skomplikowani jak na gender chłopcy z boisk i ringów bokserskich odpowiadali asertywnie i bez kompleksów. Gazecie Wyborczej się to nie podobało, musiała odpalić jakiś dynamit na dość powszechne wśród sportowców stwierdzenie, że głupio by się czuli z gejem pod prysznicem. Nic innego autorom wrednych paszkwili nie przychodzi do głowy od lat: pięściarze i futboliści są po prostu ukrytymi homoseksualistami.

Cała delikatność i humanizm ulatniają się, gdy trzeba komuś dołożyć. Pod adresem Szpilki i piłkarza Jacka Kiełba padają perwersyjne oskarżenia, że roznosi ich napięcie homoerotyczne. Historyczka seksualności z Wyborczej, nie ma wątpliwości, że drużyny sportowe są siedliskiem wypartych popędów. Jeśli ktoś, na przykład 90 proc. amerykańskich marines odpowiada w ankiecie, że czuje się skrępowany dzieleniem szatni z gejem, z tego powodu, że dla gejów - jak dla kobiet, z którymi tez żołnierze nie biorą wspólnej kąpieli, nawet w coraz bardziej liberalizowanych bazach wojskowych - obiektem seksualnym są mężczyźni to najpewniej jest niewyautowanym gejem. Logiczne!

- Nie wiem, czy gej w boksie ma, czego szukać, ale przegrać z gejem to by były jaja. Wyborcza skarży się na pięściarza, Artura Szpilkę. "Zgodnie ze stereotypem gej to osoba zniewieściała, słaba fizycznie, nieinteresująca się sportem." - znowu wtrąca się historyczka seksualności. Czy tylko ze stereotypem? Zakrojone na szeroką skalę badania Richarda Lippy dowodzą, że homoseksualiści nie interesują się rywalizacją sportową. Są za wrażliwi na ring i nie mają predyspozycji przestrzenno-poznawczych do gier zespołowych. Dorin Kimura tłumaczy, że jest to wina kobiecego mózgu gejów, który ma inne predyspozycje.

Dlaczego piłkarze opowiadają: "Nie przejdzie. W mojej szatni mam nadzieję, że takiego nie będzie", "Nie ma szans. Wolałbym, żeby nie było takiej sytuacji", "Gdyby się ujawnił, byłoby mu ciężko. Słyszałem, że takie przypadki się zdarzają i gdzieś w Polsce kogoś podejrzewali, ale w Legii na pewno nie"?

Odpowiedź jest złożona. Męska identyfikacja bardziej niż kobieca tworzy się w grupie i poprzez grupę. Ewolucyjnie mężczyźni są zaprogramowani na umacnianie zespołu, od którego zwartości zależało przetrwanie. Wspólne polowanie zakłada koordynację, wyczucie intencji, współpracę – zależało od nich ludzkie życie. Czym innym jest uganianie się za piłką, jak nie taką pracą prehistorycznego plemienia? Poczucie kontroli to nic innego jak przewidywalność zachowań i afektywności członków zespołu. A gej to ktoś różny, niezrozumiały i nieprzewidywalny dla mężczyzny heteroseksualnego, co najmniej jak kobieta.

Koncepcją wyjaśniającą negatywny stosunek do osób niepełnosprawnych jest teoria równowagi poznawczej Fritza Heidera. Zgodnie z nią mamy tendencję do nielubienia ludzi, którzy są mało podobni do nas. Jeśli potraktujemy homoseksualizm jako cechę odróżniającą w zasadniczy sposób ludzi oraz uznamy, że lubimy samych siebie, to odkryta różnica będzie skłaniała do formułowania zdystansowanych do homoseksualizmu ocen. Można także nawiązać do teorii socjalizacyjnych. Przyjmują one, że w określonej kulturze utrwalane są kategorie, które służą szybkim interpretacjom rzeczywistości społecznej. Spotkanie z osobą homoseksualną traktowane jest jak wejście w sytuację nieznaną, która musi być wytłumaczona. Na to na boisku nie ma czasu. Generowanie nowych schematów komunikacji, o ile w ogóle jest możliwe, mogłoby się zrealizować kosztem wygranej.

Spójność grupową osłabia porównanie w dół. Siła grupy jest sumą potencjału jej członków. Potencjał homoseksualisty różni się na niekorzyść celu grupowego: jakiejś wygranej z męskiego punktu widzenia, bo swoje cele - inne mają kobiety. Nie da się ukryć, że męska aktywność, nawet ta z boiska, kręci się wokół strategii rozrodczej, propagacji genów i jest całkiem obca gejom.

Na tym nie koniec. Przecież do motywacji trzeba dorosnąć, a żeby ją podtrzymywać w dobrej kondycji należy o nią wciąż dbać. W kręgu psychologii rozwoju mieści się odcięcie od homoseksualizmu podyktowane troską o tożsamość. Może to być przykre dla gejów, ale heteroseksualiści odcinają się od nich, ponieważ muszą oliwić własną koherencję rodzajową, czyli takie postrzeganie siebie, które wyklucza wątpliwości i zawracanie na poprzednie etapy rozwoju psychoseksualnego. W towarzystwie gejów mężczyźni czują się nieswojo – preferują grupę heteroseksualną, która wzmacnia ich identyfikację. Może dlatego amerykańscy badacze odkryli, że niewielki procent gejów przyjaźni się z mężczyznami "straight".

Jak widać zamknięcie problematyki w stereotypie jest zaklinaniem bogatej i złożonej rzeczywistości. A sport jest doskonałą okazją umacniania zdrowych z punktu widzenia ewolucyjnego, rozwojowego, społecznego więzi. Co począć z konfliktem interesów: złożonej i subtelnej męskiej tożsamości i roszczeniem do kontrolowania ludzkich mas poprzez nowatorski antropologiczny projekt i rewolucyjną obyczajową zmianę? Oskarżyć o homofobię. Wrogów ludu miał komunizm, teraz ma ich - w opornych na manipulację genderową sportowcach - laicki mesjanizm.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (45):

Sortuj komentarze:

"Męska identyfikacja bardziej niż kobieca tworzy się w grupie i poprzez grupę. Ewolucyjnie mężczyźni są zaprogramowani na umacnianie zespołu, od którego zwartości zależało przetrwanie. Wspólne polowanie zakłada koordynację, wyczucie intencji, współpracę – zależało od nich ludzkie życie. Czym innym jest uganianie się za piłką, jak nie taką pracą prehistorycznego plemienia?" A sporty kobiece: siatkówka, koszykówka itp.?

Komentarz został ukrytyrozwiń

O własnym coming oucie to chyba ja powinnam decydować, a nie żeby ktoś za mnie wychodził z szafy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i się wydało... Pani Marysia żyje na jakimś osiedlu homoseksualistów, ma z nimi do czynienia na co dzień i dlatego tak często o nich pisze. :) Bo niby skąd jak nie z osobistego doświadczenia miała by mieć orientację i ten niesamowity zapał do pisania w kółko i na okrągło o tym samym?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje ci się. Nie masz tej orientacji w temacie, co ja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Tezy, które stawiam są przemyślane../

Skoro wykazałem, że tezy są nieadekwatne w zakresie wyrażanym przez dobrane słowa, powyższe słowa o "przemyśleniu" stawiają uzasadnione pytania o cel "przemyślenia".
Do oceny przez czytelników.

Pytanie bowiem zasadnicze - po co ta nadinterpretacja ?
Są w artykule tezy, według mnie, słuszne. Całość jednak psuje ta zaimkowa, czarno-biała, niezniuansowana "nawalanka".
Nawet jeśli jest odpowiedzią na podobny rodzaj "nawalanki", to jakość powinny robić różnice, nie podobieństwa. Przynajmniej według mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osłabienie sportowej "sylwetki" u panów, którzy outowali jest ewidentne: gorsze wyniki, niższe klasyfikacje klubowe, wreszcie rezygnacja z rywalizacji sportowej albo moratorium na te rywalizację.

Jeśli prawdą jest, że mózg gejów jest zbliżony do kobiecego to wszyscy prawdziwi homoseksualiści (Starowicz wyróżnia "pseudohomoseksualistów") są inaczej zorientowani emocjonalnie i poznawczo, co się przekłada na zachowania, osobowość i na wyniki i zainteresowania sportowe.

Tu dotykamy sedna problemu, bo orientacja seksualna jest płynna. Plastyczny jest również mózg. Wycofanie się z męskiej rywalizacji albo słabnące wyniki sportowe mogą być konsekwencją zmian w tożsamości, które zawsze mają swoje odzwierciedlenie neurologiczne.

Tezy, które stawiam są przemyślane, opierają się na powtarzalnych obserwacjach, bogatej literaturze (teorii) przedmiotu i badaniach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To zależy od kierunku.

Tego kierunku:

/Jak wykazują badania geje nie wchodzą w rywalizację, nie mają ewolucyjnej – heteroseksualnej motywacji./

- nie potwierdzają. Te przykłady.

W ogóle natomiast jest dla mnie jasne, że skoro pewna część gejów ( jaka to część, potrafisz powiedzieć?) wykazuje zachowania "mniej męskie", to i męska, fizyczna rywalizacja nie będzie polem rywalizacji, w której chcieliby uczestniczyć.

Ale to nie usprawiedliwia doboru słów i argumentów.
Natomiast usprawiedliwia tych, którzy na tej postawie postawią zarzut o pisanie pod z góry założoną tezę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

porównując przebieg ich kariery przed coming outem i po nim kierunek zmian się potwierdza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Pewne jest, że dyfuzja rodzajowa, która towarzyszy homoseksualizmowi nadaje zmianom w tożsamości kierunek. Dlatego użyłam zaimka przymiotnego upowszechniającego./


Spośród wybranych przez Ciebie samą przykładów, żaden ( zaimek przeczący liczebny) nie kwalifikuje się do odmierzenia wartości, którą odmierzyłaś w "nadanym kierunku".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ seksualność i orientacja seksualna są dynamiczne coming out jest konsekwencją zmian w tożsamości. Nie wiadomo tylko czy wieńczącym te zmiany, zapoczątkowującym je czy może ześrodkowującym. Pewne jest, że dyfuzja rodzajowa, która towarzyszy homoseksualizmowi nadaje zmianom w tożsamości kierunek. Dlatego użyłam zaimka przymiotnego upowszechniającego.

Dlaczego gejom "że" i trudniej rotować piłkę albo orientować się na wielkopowierzchniowych płaszczyznach mówią liczne badania. Częściowo odpowiada mózg, częściowo selektywna wartość ról płciowych.

Michael A. Messner, Donald F. Sabo. (1990). Sport, men, and the gender order: critical feminist perspectives, Tom 10.
Gerianne Alexander, "An Evolutionary Perspective of Sex-Typed Toy Preferences: Pink, Blue, and the Brain," Archives of Sexual Behavior 32.1 (February 2003): 7-14.
Kenneth Zucker and Susan Bradley, Gender Identity Disorder and Psychosexual Problems in Children and Adolescents (New York: Guilford Publications, 1995), 73.
Price, M.; Parker, A. Sport, sexuality, and the gender order: amateur rugby union, gay men, and social exclusion. Sociology of Sport Journal 2003 Vol. 20 No. 2 pp. 108-126

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.