Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Motoryzacja > Honda CBF 1000 F. Test (nie)obiektywny

Pozycja materiału w rankingach:

4857 miejsce

Dział: Motoryzacja

Ocena: 41pkt

Oceń:

Honda CBF 1000 F. Test (nie)obiektywny


Szybka turystyka motocyklowa. Takie określenie motocyklizmu zawsze najbardziej mi odpowiadało. Stąd, po kilku latach testowania różnych dziwnych motocykli, typu różowy Junak – czoper, w moim garażu pojawiła się Yamaha XJ900, a później Kawasaki ZZR1100.

W swoim dotychczasowym życiu jeździłem najróżniejszymi motocyklami, od typowych „przecinaków” jak Yamaha R1, poprzez prawdziwe torowe crossy, do całej gamy motocykli ze stajni Harley’a Davidsona. Jednak duże, szybkie i przede wszystkim wygodne motocykle zawsze mnie urzekały i zakochiwałem się w nich dość szybko. Honda CBF 1000 F wg prospektów miała być jednym z nich.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayRzut okiem. Nowoczesny wygląd, to fakt z którym nie można dyskutować. Projektanci wykonali kawał dobrej roboty. Ładnie wystylizowany przód, odsłonięty silnik, tylko tłumik mógłby być może trochę inny, bo przy bardzo smukłej całości sprawia wrażenie ogromnego. Po założeniu kufrów motocykl traci trochę agresywności i zamienia się w typowego turystyka.

Pozycja za kierownicą. Ile można oglądać motocykl z boku? Przecież motocyklista i tak siedząc widzi tylko zegary, kierownicę, szybę i drogę. Usiadłem i... tak, to jest to, pomyślałem. Pozycja wyprostowana, kanapa wygodna, analogowy obrotomierz na środku zegarów i cyfrowy prędkościomierz. Będzie mi się podobać.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayMiasto. Ruszam zatem w krótką przejażdżkę po mieście. Cel: przygotować się do dłuższej podróży i potestować motocykl na mieście. Jest dobrze. Podoba mi się. Motocykl świetnie reaguje na ruchy manetką, dobrze się nim manewruje, zupełnie nie czuć, że CBF 1000 F to jednak kawał dużego motocykla (249 kg!). W korkach przeciskam się bez problemów. Kierowcy zjeżdżają z drogi robiąc miejsce w korkach, być może jest to zasługą świateł pozycyjnych zastosowanych w tym modelu. Widoczność w lusterkach dość mała, mogłyby być jednak ciut większe. Cel osiągnięty szybko, sprawnie i bezproblemowo. Już wiem. CBF świetnie nadaje się do jazdy po mieście.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayTrasa. Taki motocykl trzeba przetestować na trasie. Nie ma innej możliwości żeby przekonać się o jego wadach czy zaletach. Ruszam zatem na Pomorze, odwiedzić korzystającą z kąpieli słonecznych rodzinę. Poznań-Koszalin, to nie jest droga, która należy do najprzyjemniejszych, szczególne w okresie wakacyjnym. Uciekam z niej zatem, korzystając z trasy alternatywnej: Poznań, Szamotuły, Czarnków (świetne piwo tu robią!), Piła. Już od pierwszych kilometrów zauważam, że CBF powiększona o kufry nie nadaje się zbyt dobrze do bezproblemowego omijania korków. Kierownica nie jest wyznacznikiem szerokości motocykla, kufry sporo wystają poza jej obręb.

Męczy przeciskanie się pomiędzy samochodami i nieustanne obserwowanie kufrów: „zmieszczę się, nie zmieszczę, zmieszczę, nie zmieszczę”. Jednak po ucieczce z miasta jest lepiej, dużo lepiej. Motocykl ma 107 KM mocy i potężny moment obrotowy. Wystarczy lekki ruch manetką i kolejne samochody znikają w wstecznych lusterkach. Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayNiezależnie od biegu, na którym się znajduje, przyspiesza ekspresowo. 200 km/h osiąga w chwilę, a 160-170 km/h to idealna prędkość podróżna (na niemieckich autostradach oczywiście, w Polsce nie pozawalają na to ograniczenia prędkości). Szyba bardzo dobrze chroni przed wiatrem i deszczem, który niestety też w drodze mnie złapał. Pozycja bardzo wygodna, nie męczę się, nie ma typowego dla sportów bólu nadgarstków przy wolniejszych prędkościach. Kanapa nie wbija się w tyłek, mógłbym tak wiecznie. Wiecznie?

Wjeżdżam na drogę nr 11. Koszmar! Ruch niesamowity, choć to sobotnie południe. Mam wrażenie, że cała ludność z północy kraju kieruje się w stronę Poznania. Trasę Jastrowie-Szczecinek pokonuję w żółwim tempie, wyprzedzając może ze dwa samochody. Po skierowaniu się na Miastko jest już lepiej. Uwielbiam tamte drogi. Dobry asfalt, piękne serpentyny. Mogę w końcu pobawić się CBF udając Valentino Rossiego w zakrętach. To duży motocykl, ale wspaniale się go czuje. W zakręty wchodzi się bezstresowo, no może do ideału brakuje tylko odrobinę mniejszej kierownicy, ale to w końcu motocykl turystyczny, nie sportowy. Do celu dojeżdżam w rekordowym czasie. Może jednak jechałem zbyt szybko? Zdecydowanie nie czuć prędkości jadąc tym motocyklem.
Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr May Autor w drodze do domu. / Fot. Regina May
Piotr May ONline profil autora

Autor: Piotr May

Napisz do autora

Artykuły (75) Galerie (47) Średnia ocen (4.36)

Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska

O mnie: Z zawodu informatyk, z zamiłowania basista, z potrzeby ruchu biegacz. Fan ostrego metalu i dwóch kółek z silnikiem. Mąż, ojciec a czasami nawet wujek.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 8

Sortuj komentarze:

Tomek W.

Tomek W. 23.09.2011 12:42

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 8

W całości zgadzam się z autorem tego artykułu. Chociaż według mnie przeciskanie w korkach nie jest aż takie straszne. Dla mnie zaskakująca jest łatwość prowadzenia tego motoru. Ja tym motocyklem pokonałem 8 tys. km w 11 dni (trasa na Gibraltar przez południe Europy i powrót przez Alpy) i motocykl spisał się wyśmienicie. Nawet pokonanie dystansu 1050 km nie było na nim wielkim problemem (tak się zdarzyło ostatniego dnia naszej wyprawy). Pozdrawiam wszystkich posiadaczy CBF 1000.

Komentarz został ukrytyrozwiń
A.N.

A.N. 04.08.2011 19:19

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 16

Piotrze, świetny artykuł, przybijam 5*
Krystianie, powiedz,że nie pocisnąłeś nigdy ponad 200 km/h ?
12 sierpnia cisnę na zlot do Łeby, może zawiniecie tam?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Moje imie i nazwisko

Moje imie i nazwisko 04.08.2011 18:11

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 15

Ale żałosne komenty nt. prędkości. Ciekawe czy Ci drogowi święci zawsze jeżdżą przepisowo i nigdy nie przekroczyli prędkości. Żal ich czytać. Artykuł OK, ale nie ma nic na temat 250 km/h. Mogło być pięć, a jest mniej niż zero ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń
janku

janku 03.08.2011 20:35

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 12

Co wy ludzie czepiliście się tak tej prędkości ? Jakie "propagowanie agresywnej jazdy" ?!
Artykuł jest dokładnie o tym, o czy mówi pierwsze zdanie: szybka turystyka. A nie wariacka-lanserka-na-jednym-kole-w-szortach-i-sandałkach.
Przecież ktoś, kto kupuje (lub chce kupić) litrowego sprzęta TEGO TYPU, jest świadom jego potencjalnych osiągów. I chciałby zapewne poczytać o jego możliwościach w przeróżnych warunkach, na co może liczyć w określonych sytuacjach.
Oczywiście, umieszczenie fragmentu "200 km/h osiąga w chwilę" w np. jakimś tekście o używanych plastikowych szejsetach ponizej 10kpln na portalu, którego tytuł związany jest ze ściganiem może i byłoby niewskazane, ale tutaj, przy CBF ? No dajcież spokój.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr May 01.08.2011 10:06

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 30

Panie Krystianie: "Na niemieckich autostradach" Proszę czytać uważnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krystian Jamróz 01.08.2011 09:47

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 29

Przyznajesz się do osiągania prędkości 200 km/h a to dużo więcej niż przewidują polskie przepisy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr May 01.08.2011 09:32

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 27

Panie Krzysztofie, do niczego nikogo nie namawiam. Pisząc "szybka turystyka motocyklowa" mam na myśli określenie rodzaju motocykla, który umożliwia swobodną jazdę 140 km/h po autostradach przez dłuższy czas, pokonując setki kilometrów. Nie każdym motocyklem można wygodnie i bezpiecznie jechać z taką prędkością w długą trasę. Tym motocyklem się da.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Bień 01.08.2011 09:10

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 28

No pięknie panie Piotrze. Ale dlaczego propaguje pan tak agresywną jazdę na motocyklu. To tytuł spowodował zainteresowanie się artykułem. Ale już pierwszy akapit powalił mnie, bo jeśli turystyka motocyklowa to na pewno nie szybka. A w dalszej części artykułu przeraziłem się jak niefrasobliwie namawia pan do szybkiej jazdy. Przecież jeśli czyta to młody człowiek, to od razu czuje się rozgrzeszony z szaleńczej jazdy. I nie pomogą tu nawiasy i wspominanie o niemieckich autostradach. Uważam, że gdyby pominął pan te fragmenty o szaleńczej jeździe artykuł byłby na 5*. A tak oceniam go na mniej niż 0.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama

Zobacz także:

Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.