Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1721 miejsce

Honda CBF 1000 F. Test (nie)obiektywny

Szybka turystyka motocyklowa. Takie określenie motocyklizmu zawsze najbardziej mi odpowiadało. Stąd, po kilku latach testowania różnych dziwnych motocykli, typu różowy Junak – czoper, w moim garażu pojawiła się Yamaha XJ900, a później Kawasaki ZZR1100.

W swoim dotychczasowym życiu jeździłem najróżniejszymi motocyklami, od typowych „przecinaków” jak Yamaha R1, poprzez prawdziwe torowe crossy, do całej gamy motocykli ze stajni Harley’a Davidsona. Jednak duże, szybkie i przede wszystkim wygodne motocykle zawsze mnie urzekały i zakochiwałem się w nich dość szybko. Honda CBF 1000 F wg prospektów miała być jednym z nich.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayRzut okiem. Nowoczesny wygląd, to fakt z którym nie można dyskutować. Projektanci wykonali kawał dobrej roboty. Ładnie wystylizowany przód, odsłonięty silnik, tylko tłumik mógłby być może trochę inny, bo przy bardzo smukłej całości sprawia wrażenie ogromnego. Po założeniu kufrów motocykl traci trochę agresywności i zamienia się w typowego turystyka.

Pozycja za kierownicą. Ile można oglądać motocykl z boku? Przecież motocyklista i tak siedząc widzi tylko zegary, kierownicę, szybę i drogę. Usiadłem i... tak, to jest to, pomyślałem. Pozycja wyprostowana, kanapa wygodna, analogowy obrotomierz na środku zegarów i cyfrowy prędkościomierz. Będzie mi się podobać.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayMiasto. Ruszam zatem w krótką przejażdżkę po mieście. Cel: przygotować się do dłuższej podróży i potestować motocykl na mieście. Jest dobrze. Podoba mi się. Motocykl świetnie reaguje na ruchy manetką, dobrze się nim manewruje, zupełnie nie czuć, że CBF 1000 F to jednak kawał dużego motocykla (249 kg!). W korkach przeciskam się bez problemów. Kierowcy zjeżdżają z drogi robiąc miejsce w korkach, być może jest to zasługą świateł pozycyjnych zastosowanych w tym modelu. Widoczność w lusterkach dość mała, mogłyby być jednak ciut większe. Cel osiągnięty szybko, sprawnie i bezproblemowo. Już wiem. CBF świetnie nadaje się do jazdy po mieście.

Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayTrasa. Taki motocykl trzeba przetestować na trasie. Nie ma innej możliwości żeby przekonać się o jego wadach czy zaletach. Ruszam zatem na Pomorze, odwiedzić korzystającą z kąpieli słonecznych rodzinę. Poznań-Koszalin, to nie jest droga, która należy do najprzyjemniejszych, szczególne w okresie wakacyjnym. Uciekam z niej zatem, korzystając z trasy alternatywnej: Poznań, Szamotuły, Czarnków (świetne piwo tu robią!), Piła. Już od pierwszych kilometrów zauważam, że CBF powiększona o kufry nie nadaje się zbyt dobrze do bezproblemowego omijania korków. Kierownica nie jest wyznacznikiem szerokości motocykla, kufry sporo wystają poza jej obręb.

Męczy przeciskanie się pomiędzy samochodami i nieustanne obserwowanie kufrów: „zmieszczę się, nie zmieszczę, zmieszczę, nie zmieszczę”. Jednak po ucieczce z miasta jest lepiej, dużo lepiej. Motocykl ma 107 KM mocy i potężny moment obrotowy. Wystarczy lekki ruch manetką i kolejne samochody znikają w wstecznych lusterkach. Honda CBF 1000 F. Test nieobiektywny / Fot. Piotr MayNiezależnie od biegu, na którym się znajduje, przyspiesza ekspresowo. 200 km/h osiąga w chwilę, a 160-170 km/h to idealna prędkość podróżna (na niemieckich autostradach oczywiście, w Polsce nie pozawalają na to ograniczenia prędkości). Szyba bardzo dobrze chroni przed wiatrem i deszczem, który niestety też w drodze mnie złapał. Pozycja bardzo wygodna, nie męczę się, nie ma typowego dla sportów bólu nadgarstków przy wolniejszych prędkościach. Kanapa nie wbija się w tyłek, mógłbym tak wiecznie. Wiecznie?

Wjeżdżam na drogę nr 11. Koszmar! Ruch niesamowity, choć to sobotnie południe. Mam wrażenie, że cała ludność z północy kraju kieruje się w stronę Poznania. Trasę Jastrowie-Szczecinek pokonuję w żółwim tempie, wyprzedzając może ze dwa samochody. Po skierowaniu się na Miastko jest już lepiej. Uwielbiam tamte drogi. Dobry asfalt, piękne serpentyny. Mogę w końcu pobawić się CBF udając Valentino Rossiego w zakrętach. To duży motocykl, ale wspaniale się go czuje. W zakręty wchodzi się bezstresowo, no może do ideału brakuje tylko odrobinę mniejszej kierownicy, ale to w końcu motocykl turystyczny, nie sportowy. Do celu dojeżdżam w rekordowym czasie. Może jednak jechałem zbyt szybko? Zdecydowanie nie czuć prędkości jadąc tym motocyklem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Tomek W.
  • Tomek W.
  • 23.09.2011 12:42

W całości zgadzam się z autorem tego artykułu. Chociaż według mnie przeciskanie w korkach nie jest aż takie straszne. Dla mnie zaskakująca jest łatwość prowadzenia tego motoru. Ja tym motocyklem pokonałem 8 tys. km w 11 dni (trasa na Gibraltar przez południe Europy i powrót przez Alpy) i motocykl spisał się wyśmienicie. Nawet pokonanie dystansu 1050 km nie było na nim wielkim problemem (tak się zdarzyło ostatniego dnia naszej wyprawy). Pozdrawiam wszystkich posiadaczy CBF 1000.

Komentarz został ukrytyrozwiń
A.N.
  • A.N.
  • 04.08.2011 19:19

Piotrze, świetny artykuł, przybijam 5*
Krystianie, powiedz,że nie pocisnąłeś nigdy ponad 200 km/h ?
12 sierpnia cisnę na zlot do Łeby, może zawiniecie tam?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Moje imie i nazwisko
  • Moje imie i nazwisko
  • 04.08.2011 18:11

Ale żałosne komenty nt. prędkości. Ciekawe czy Ci drogowi święci zawsze jeżdżą przepisowo i nigdy nie przekroczyli prędkości. Żal ich czytać. Artykuł OK, ale nie ma nic na temat 250 km/h. Mogło być pięć, a jest mniej niż zero ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń
janku
  • janku
  • 03.08.2011 20:35

Co wy ludzie czepiliście się tak tej prędkości ? Jakie "propagowanie agresywnej jazdy" ?!
Artykuł jest dokładnie o tym, o czy mówi pierwsze zdanie: szybka turystyka. A nie wariacka-lanserka-na-jednym-kole-w-szortach-i-sandałkach.
Przecież ktoś, kto kupuje (lub chce kupić) litrowego sprzęta TEGO TYPU, jest świadom jego potencjalnych osiągów. I chciałby zapewne poczytać o jego możliwościach w przeróżnych warunkach, na co może liczyć w określonych sytuacjach.
Oczywiście, umieszczenie fragmentu "200 km/h osiąga w chwilę" w np. jakimś tekście o używanych plastikowych szejsetach ponizej 10kpln na portalu, którego tytuł związany jest ze ściganiem może i byłoby niewskazane, ale tutaj, przy CBF ? No dajcież spokój.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krystianie: "Na niemieckich autostradach" Proszę czytać uważnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznajesz się do osiągania prędkości 200 km/h a to dużo więcej niż przewidują polskie przepisy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie, do niczego nikogo nie namawiam. Pisząc "szybka turystyka motocyklowa" mam na myśli określenie rodzaju motocykla, który umożliwia swobodną jazdę 140 km/h po autostradach przez dłuższy czas, pokonując setki kilometrów. Nie każdym motocyklem można wygodnie i bezpiecznie jechać z taką prędkością w długą trasę. Tym motocyklem się da.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No pięknie panie Piotrze. Ale dlaczego propaguje pan tak agresywną jazdę na motocyklu. To tytuł spowodował zainteresowanie się artykułem. Ale już pierwszy akapit powalił mnie, bo jeśli turystyka motocyklowa to na pewno nie szybka. A w dalszej części artykułu przeraziłem się jak niefrasobliwie namawia pan do szybkiej jazdy. Przecież jeśli czyta to młody człowiek, to od razu czuje się rozgrzeszony z szaleńczej jazdy. I nie pomogą tu nawiasy i wspominanie o niemieckich autostradach. Uważam, że gdyby pominął pan te fragmenty o szaleńczej jeździe artykuł byłby na 5*. A tak oceniam go na mniej niż 0.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.