Facebook Google+ Twitter

Honor przegranego. Kliczko pokonał Sosnowskiego

Albert Sosnowski nie spełnił marzeń polskich kibiców o zdobyciu tytułu mistrza świata wagi ciężkiej. "Dragon" przegrał przez nokaut w 10. rundzie z Ukraińcem Witalijem Kliczko. Mimo to, warszawiak godnie zaprezentował się jako pretendent.

 / Fot. PolskapresseSosnowski miał być kolejnym łatwym rywalem dla niesamowitego Witalija Kliczko (40-2, 38 KO). Mistrz świata federacji WBC przed pojedynkiem z Polakiem aż 37 z 39 wygranych walk zakończył przed czasem. Przegrał dwukrotnie - za każdym razem przez kontuzję i w kontrowersyjnych okolicznościach. Sosnowski (45-3-1, 27 KO) dołączył do szerokiego grona znokautowanych, jednak swoją ambitną postawą pozostawił po sobie pozytywne wrażenie.

31-letni warszawiak godnie reprezentował nie tylko nasz kraj, ale także status pretendenta do mistrzowskiego tytułu. Mało znany w świecie Polak wykazał w swojej walce więcej determinacji, pomysłu i zapału niż wcześniejsi, bardziej utytułowani i rozpoznawalni rywale Kliczko - Samuel Peter (były mistrz świata WBC), Cristobal Arreola czy Kevin Johnson, który pełne 12 rund z Witalijem spędził na wstecznym biegu.

Adamek - Kliczko. NAjbardziej oczekiwany pojedynek roku

Sosnowski od pierwszej rundy był aktywny. Zgodnie z zaleceniami trenera Fiodora Łapina często przemieszczał się to w lewą, to w prawą stronę, nie pozostawał w miejscu po zadanym ciosie, a także podwajając lub potrajając uderzenia lewym prostym. Blisko 39-letni Kliczko kontrolował jednak sytuację dzięki doświadczeniu oraz przewadze w zasięgu ramion - 202 cm do 196 cm Sosnowskiego, jednak w ringu ta przewaga wydawała się o wiele większa.

Pochodzący z Ukrainy mistrz boksował oszczędnie, podkręcając tempo walki z rundy na rundę. "Dragon" zaś kontynuował swoją taktykę polegającą na mobilności, okazjonalnie punktując słynnego rywala. Potężne ciosy Ukraińca zaczęły jednak zbierać swoje żniwo i spowalniać pretendenta. Od 6. starcia przewaga Kliczko zaczęła się uwydatniać. W rundzie 9. Witalij wstrząsnął Sosnowskim bardzo mocnym prawym, a od tarapatów wyratował Polaka gong kończący starcie. Był to jednak niestety początek egzekucji. Po kolejnej kombinacji lewy-prawy "Doktora Żelaznej Pięści", Sosnowski usłyszał huk przypominający uderzenie "piekielnego dzwonu", który akompaniował Witalijowi przy wejściu do ringu. Wyczerpany Polak osunął się przy narożniku na ziemię, a walka była skończona. Witalij Kliczko po raz czwarty obronił tytuł mistrza świata organizacji WBC, wygrywając przez nokaut na 40 sekund przed końcem 10. starcia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Brawo dla Alberta chociaż za walkę!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.