Facebook Google+ Twitter

Ho'ponopono: pamiętnik wybaczania

Postanowiłam opowiedzieć o prostej - chyba jednej z najprostszych - metod, które nam umożliwiają wybaczanie. Powodzenia!

http://4vector.com/i/free-vector-open-diary-clip-art_105701_Open_Diary_clip_art_hight.png / Fot. 4vector20 wrzesień 2014

Przeczytałam dwie książki, które mają wspomóc moją terapię. W każdej pisze mniej więcej to samo: wybaczanie jest potrzebne. Różnią się między sobą oceną, czym ono jest. „Toksyczni rodzice” Susan Forward i „Bunt ciała” Alice Miller. Mam dezorientację, ponieważ jeden specjalista mówi, że chodzi o akceptację tego, co się wydarzyło i że wybaczenie jako takie jest niezbędne, by być szczęśliwym człowiekiem. Drugi człowiek z kolei pisze, że wybaczenie można olać, ale trzeba zaakceptować to, co było… Pogubiłam się w tych treściach. Może ten temat zostawię na później.

Komentarz, wrzesień 2015

Teraz już wiem, że każdy z nas ma swoją własną drogę. Być może jest tak, że niektórzy ludzie trochę inaczej przechodzą pewne procesy, i to nie tylko pod względem metody, którą się wybacza. Również pod względem tego, jak to wszystko się przeżywa, ogarnia. Doskonałymi przykładami są wcześniej podane lektury, gdyż są w bardzo podobny sposób napisane, a jednocześnie wykazują się odmienną filozofią. Dlatego też ten tekst to zbiór moich doświadczeń, które na mnie najlepiej działają, a Ty, Czytelniku, możesz skorzystać z porad w nim zawartych. Albo zrobić to po swojemu.

27 wrzesień 2014


W recenzji „Toksycznych rodziców” Susan Forward napisałam: „I napisała cały rozdział o wybaczaniu. Streścić można go tak: WYBACZYĆ NIE ZNACZY ZAPOMNIEĆ. Bo zapomnieć to odpuścić odpowiedzialność sprawcy”.

Komentarz, wrzesień 2015

Gdy pisałam tamte słowa, miałam za sobą pisanie książki o bardzo trudnych, traumatycznych przeżyciach. Ponieważ stosowałam metodę na aktora, czyli wczułam się w bohaterkę tak, jakbym to ja nią była, można powiedzieć, że jestem w stanie zrozumieć, jakie piekło przeżywają zgwałcone osoby. Oczywiście, jest to dyskusyjne, bo na całe szczęście w świecie fizycznym nic takiego mi się nie stało. Myśl: wybaczyć nie znaczy zapomnieć, jest powtarzana przez różnych ludzi, także tych, którzy mają za sobą Auschwitz czy równie dramatyczne wydarzenia. Wniosek? W wybaczaniu chodzi najbardziej o akceptację tego, co się zdarzyło.

29 wrzesień 2014

Recenzuję „Bunt ciała” Alice Miller, gdzie autorka przekazuje mi złotą myśl: wybaczenie nie jest konieczne. Podała przykład, w którym jej pacjent w trakcie terapii doszedł do etapu wybaczania i twierdził, że rzeczywiście wybaczył. A prawda była inna… trafił do niej nieszczęśliwy, skutkiem czego miała trochę więcej pracy, niż zwykle. No i teraz pani Miller zabiła mi ćwieka. Jak żyć?!

Komentarz, wrzesień 2015

Ano, tak żyć, by sobie nie szkodzić. By nie udawać. I tu jest właśnie to coś, co powoduje, że wybaczenie wcale nie jest prostym mechanizmem. W różnych terapiach stosuje się sposoby, by to zrobić. Co z tego jednak, jeśli przeszedłeś wszystkie etapy leczenia i nie poskutkowało ono wybaczeniem? Oczywiście, możesz twierdzić, że to zrobiłeś, ale – że się tak wyrażę new age'owo – energii nie oszukasz. Emocji nie oszukasz. Bo tu nie chodzi o to, by coś sobie wmówić, ale o to, by to przeżyć, by doznać tego oczyszczającego procesu. By było to realne, tak po prostu.

22 czerwiec 2015

Ogarnęłam się. Naprawdę jest teraz lepiej o jakieś 180°, ale zdaję sobie sprawę, że przede mną w rozwoju osobistym długa droga… wszystko przez wybaczanie, któremu poświęciłam na blogu tekst. I wszystko ładnie, bo wiem i zdaję sobie sprawę, jak przebiega proces, Ale nie umiem tego wykorzystać za Chiny Ludowe. Zamieściłam instrukcję obsługi, która została stworzona na podstawie wcześniejszych lektur… i innych rzeczy.


JAK NIE WYBACZAĆ:

retrospekcja wydarzeń → powiedzenie: wybaczam


JAK WYBACZAĆ:

retrospekcja wydarzeń → zrozumienie siebie (uczuć, emocji, niewiedzy, zachowań itd.) → zrozumienie innych (uczuć, emocji, zachowań, niewiedzy, itd.) → AKCEPTACJA PRZESZŁOŚCI: ONA BYŁA TAKA, JAKA BYŁA, TERAZ JEST NIEZMIENNA = ODPUSZCZENIE

Czyli de facto: wiem, ale nie umiem. No nic, będzie na przyszłość…

Może źle nie jest, bo inspirowałam się też filmikiem Bogusława Szednego o wybaczaniu, w którym wspomina o metodzie ho'noponono. Stara, hawajska i prosta rzecz… eh, może zadziała. Jak nie drzwiami, to oknami.


Komentarz, wrzesień 2015

Metoda jest prosta jak budowa cepa, a nawet prostsza. Zwracasz się do osoby, której chcesz zrobić wybaczenie i mówisz parę zdań. To są afirmacje o bardzo silnym oddziaływaniu. Oto ich treść:

[osoba], kocham Cię,
przepraszam,
proszę, wybacz mi,
dziękuję.

To wszystko. Nie ma żadnej zabawy w retrospekcje i podobnych. Po prostu wykorzystujesz moc słów, działanie afirmacji. Oczywiście, możesz to stosować wobec siebie i jak najbardziej zaleca się od tego rozpocząć.

15 lipiec 2015

Wszyscy gadają, że wybaczenie daje wolność. A ja chcę być wolna, więc zaczynam stosować ho'noponono… jest jednak załamka, bo wypowiadam te słowa i nic się nie dzieje, nie czuję tego, to nie działa! RATUNKU!!!

Komentarz, wrzesień 2015


Cóż… czas. Każdy ma swoją metodę, ale chyba przede wszystkim ma czas. Ma ten jeden jedyny moment, który jest mu pisany, by tego dokonać. Może zrobić później, ale nigdy wcześniej – bo się jeszcze przygotowujesz, bo jeszcze masz coś do zrobienia. Niby można wiele rzeczy od razu zrobić, ale z emocjami, wewnętrznym ja, to nie jest takie proste. Możliwe, że potrzebne jest przygotowanie się wewnętrzne do tego zabiegu, do przemiany. A wybaczenie to wielka przemiana…

10 wrzesień 2015

Wróciłam do ho'ponopono. Jest zdecydowanie lepiej, niż wcześniej. Czuję, że nie ma tego czegoś, co blokowało, przez co nie czułam, że metoda działa. Skoro tak, to korzystam…

Komentarz, wrzesień 2015

Widocznie nastał czas, w którym mam wybaczyć. Pojawiła się we mnie taka wewnętrzna gotowość na zmiany i oczyszczenie się. Zagrało mi to na amen harmonijnie, ponieważ od 17 września obserwowany jest regres Merkurego. Oznacza to z jednej strony problemy techniczne, a z drugiej: okres, w którym najlepiej pracuje się duchowo. W tym przypadku: wybacza się.

Ogólnie, psychologia zgadza się z tym, by być gotowym na ten proces. Jak wytłumaczyła mi p. psycholog Monika Kotlarek, chodzi po prostu o to, by słowo „wybaczenie” nie było puste. Wiąże się z tym przepracowanie negatywnych emocji, które mamy w sobie…

13 wrzesień 2015

O nie. Zaraz coś $#$#$#%$@$@$

Tak się czuję cały dzień :(.


Komentarz, wrzesień 2015


Psychologia jest nastawiona na to, by najpierw przedstawić wyjaśnienia wydarzeń i przepracować emocje z nimi związane, a następnie wybaczyć. Jak się jednak okazuje, są pewne metody, które pozwalają uniknąć całej otoczki związanej z terapią. Również zauważa się, że najważniejsze jest nastawienie pacjenta. Pani Kotlarek wyjaśniła mi to w ten sposób, że nieważne, jaka to metoda, ważne, by podejść do niej poważnie, z wiarą i odczuwaniem.

Oprócz ho'ponopono istnieje też wybaczanie na Łazariewa. Ten pan stwierdził, że odkrył, jak działa przyczyna i skutek, czyli karma. W jego ujęciu wybaczanie polega na tym, by odpuścić wszystko – siadasz i masz… proste? Być może za proste.

Nie dla każdego jest Łazariew, tak samo jak nie dla każdego jest ho'ponopono. Przy tym ostatnim trzeba się liczyć z tym, że emocje tu są przepracowane, ale przez… wypuszczanie całościowo. W trakcie wybaczania miałam takie dwa dni, z czego jeden bardzo gorący, w którym odczuwałam tyle frustracji, że rozwaliłabym nawet nie pierwszą lepszą rzecz, którą postawiono by przede mną, ale cały kontynent. Ot, bomba atomowa. Inna sprawa, że w trakcie wymawiania tej magicznej formułki czuję się taka… pełna radości. Coś takiego jest we mnie, co jest po prostu szczęśliwe i zadowolone.

Ogólnie, wybaczanie nas uwalnia. Ale niekoniecznie dlatego, że jesteśmy nieszczęśliwi, bo ktoś nas skrzywdził. Może nawet przede wszystkim dlatego, że wycofuje z nas tę część energii, która skłonna jest do kłótni i spięć, gdy się zetknie z osobą, do którejś coś mamy. Po wybaczaniu (lub w jego trakcie), jesteśmy w stanie normalnie rozmawiać z tymi osobami, które nam sprawiły ból. I to bez wywoływania kłótni. A one same? One same chyba czują, że im odpuszczamy. Bo też się zmieniają. Lepiej się wobec nas zachowują.

Bardzo ciekawa jest też kwestia, że ho'ponopono uruchamia w nas miłość do drugiej istoty. Do siebie. Włącza nam się jakiś trybik rozumienia, współczucia i dobroci serca, który każe nam szanować tą drugą osobę. Włącza nam się jakieś ciepło w serduchu, tak po prostu. Akceptacja drugiej osoby, taką jaką jest, przychodzi sama. Zaczynasz akceptować, że ona ma swoje wady i w ten, a nie w inny sposób, myśli czy się zachowuje.

Ze swojej perspektywy bardzo polecam tę dziwną metodę. Nie tylko dlatego, że jest prosta i przyjemna, ale również dlatego że nie pozwala na samooszukiwanie się. Bo powiedzieć „wybaczyć” nie wystarczy. Trzeba tego doznać.

Komentarz Moniki Kotlarek odnośnie ho'noponono.

Ta praktyka jest mocno uduchowiona i silnie związana z konkretną tradycją. Nie wiem na ile może się sprawdzić w naszych warunkach. Dodatkowo, czy to MY prosimy o wybaczenie, czy my mamy wybaczyć KOMUŚ, bo ta formuła, którą podałaś wygląda tak, jakbym to ja prosiła o wybaczenie kogoś, kto mnie skrzywdził.

Nie mam pewności co do tego konkretnego sposobu, ale wychodzę z założenia, że wybaczenie daje dużo ulgi i pozwala ruszyć dalej ze swoim życiem. Bez zgorzknienia, bólu i wiecznego rozpamiętywania, które zabiera nam radość życia. Dlatego jeśli ktoś chce praktykować tę metodę (lub jakąkolwiek inną), to mocno popieram. Pod warunkiem, że podejdziemy do tego poważnie i rzeczywiście zaczniemy w to wierzyć i odczuwać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.