Facebook Google+ Twitter

Horror w Monachium. Bitwa o Francję dla Lyonu

Bayern Monachium pokonał po dramatycznej końcówce Manchester United 2:1 strzelając bramkę w ostatniej minucie doliczonego czasu. Mistrz Francji Bordeaux było gorsze od Olympique Lyon w starciu dwóch francuskich drużyn.

 / Fot. http://ronanok.files.wordpress.com/2009/09/champions-league.jpgPierwsze ćwierćfinałowe spotkania Ligi Mistrzów zadowoliły chyba każdego konesera piłki kopanej. Starcie na Allianz Arena pomiędzy Bayernem Monachium a Manchesterem United reklamowane było jako wielki rewanż za finał LM z 1999 roku. Chociaż obie drużyny od tamtej pory zdążyły się spotkać parokrotnie (Bayern wyeliminował nawet 2 lata później w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zawodników Fergusona), to prasa na każdym kroku przypominała upokorzenie Bawarczyków na Camp Nou tamtego pamiętnego majowego wieczoru. Historia lubi być jednak złośliwa, co znalazło potwierdzenie w dzisiejszym spotkaniu.

"Czerwone Diabły", co stało się w obecnym sezonie regułą, od początku spotkania rzuciły się na rywala i zanim upłynęło 120 sekund od pierwszego gwizdka Franka De Bleeckere, niezawodny Wayne Rooney cieszył się już z pierwszej bramki zdobytej po znakomitym podaniu z narożnika boiska od Naniego. Błyskawiczny cios oszołomił ekipę Bayernu, która przez blisko kwadrans nie mogła się otrząsnąć po stracie bramki. Wtedy sygnał do natarcia dał lider monachijczyków Franck Ribery. Francuz kreował grę z przodu Bayernu, oddając kilka groźnych strzałów, które z kocią zwinnością parował jeden z bohaterów całego spotkania - Edwin Van der Sar. W odpowiedzi na akcje Bayernu, Nani trafił w poprzeczkę, a Rooney w sytuacji "sam na sam" nie potrafił pokonać równie wyśmienicie co szczęśliwie broniącego Hansa Joerga - Butta.

Po przerwie w głównych rolach także występowali bramkarze obu drużyn. Van der Sar nie dał się zaskoczyć kolejno Altintopowi, Olićowi i Van Bommelowi, natomiast Butt skutecznie neutralizował strzały Rooneya. Ambicja Bayernu, który grał jednak dosyć nieskutecznie została nagrodzona w 77. minucie. Po zagraniu ręką Gary'ego Nevilla przed polem karnym sędzia podyktował rzut wolny dla monachijczyków. Do piłki podszedł Ribery i po rykoszecie od pleców Rooneya pokonał kompletnie zaskoczonego Van der Sara. Bramka dosyć szczęśliwa, jednak jak najbardziej zasłużona. Gol wyrównujący dodatkowo zmotywował bawarczyków, którzy postawili teraz wszystko na jedną kartę, a trener Van Gaal wprowadził na boisko dwóch nowych napastników - Mario Gomeza i Miroslava Klose i kiedy kończyła się druga z doliczonych do regulaminowego czasu minut to właśnie Gomez przeprowadził akcję na wagę zwycięstwa Bayernu. Reprezentant Niemiec mimo iż stracił piłkę w końcowej fazie akcji, to przechwytujący ją Ivica Olić wykazał się zimną krwią i pewnie płaskim strzałem posłał ją do siatki, okazując się takim samym katem drużyny przeciwnej jak Ole Gunnar Solskjaer 11 lat wcześniej. Dodatkowo po swoim ostatnim kontakcie z piłką w tym spotkaniu z grymasem bólu na twarzy i kulejąc przez plac gry opuszczał Wayne Rooney, co wyglądało raczej mało optymistycznie w kontekście spotkania rewanżowego na Old Trafford.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jeszcze przed meczem ostrzegałem, że Bayernu nie można lekceważyć, wczoraj to potwierdzili grając bardzo dobrą piłkę. Rewanż będzie ciekawy, Bayern na Old Trafford jeszcze nigdy nie przegrał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.