Facebook Google+ Twitter

Horror w Stargardzie, hit kolejki dla Zastalu

Mecz w Stargardzie zapowiadał się na hit 4. kolejki I ligi koszykarzy. Niepokonany w trzech pierwszych spotkaniach sezonu beniaminek podejmował na własnym parkiecie Intermarche Zastal Zielona Góra.

 / Fot. Paweł MajchrzakŚrodowa potyczka Spójni z Zastalem była prawdziwą koszykarską ucztą. Zgodnie z przewidywaniami mecz był od samego początku zacięty i pełny twardej walki. Obu zespołom zależało na zwycięstwie, a zawodnicy jednej jak i drugiej ekipy pokazali, że ich drużyny mogą poważnie włączyć się do walki o awans do PLK. Po dramatycznym meczu zwycięstwo ze Stargardu wywieźli goście, którzy wygrali po dogrywce 89:82.

Od samego początku spotkanie było niezwykle wyrównane. Choć po trzech minutach goście prowadzili 7:2, stargardzianie szybko zniwelowali straty do przeciwnika. Gospodarze, głównie jednak Marcin Stokłosa, od początku notowali sporo prostych strat, jednak nie pozwalali przyjezdnym wypracować większej przewagi punktowej. Po efektownym alley oop'ie Jerzego Koszuty w ostatniej sekundzie pierwszej odsłony meczu (asysta Stokłosy), na tablicy był remis 19:19.

Druga odsłona to gra punkt za punkt. Gospodarze, w przeciwieństwie do poprzednich spotkań, popisywali się celnymi rzutami z obwodu, co przyniosło pięciopunktowe prowadzenie (34:29). Słabsze spotkanie rozgrywał dotąd Jakub Dłoniak, który na parkiecie był niemal niewidoczny. Pod koniec drugiej odsłony w grze podopiecznych trenera Majora coś się zacięło i goście zdołali odrobić stratę do lidera tabeli oraz doprowadzić do kolejnego remisu, 34:34. Po 20 minutach zaciętego meczu z wieloma efektownymi zagraniami, prowadzili gospodarze 36:34.

Trzecia kwarta to wciąż zacięty bój o każdy punkt. Z minuty na minutę emocje stawały się coraz większe, a wynik końcowy wciąż pozostawał sprawą otwartą. Słabszy dzień mieli dziś obaj rozgrywający Spójni. Zarówno Łukasz Grzegorzewski jak i Marcin Stokłosa notowali proste straty w ataku. Goście wykorzystali błędy koszykarzy Spójni i po po dwóch celnych rzutach za trzy punkty zdołali wypracować przewagę siedmiu "oczek" (44:51). Pomogli w tym sami gospodarze, pudłujący teraz niemal każdy rzut, notując przy tym niską skuteczność rzutów osobistych. Po 30 minutach zawodnicy Zastalu prowadzili 53:49, celny rzut z dystansu Dłoniaka
w ostatniej sekundzie zapowiadał jednak jeszcze większe emocje w ostatniej kwarcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A zdjęcie wygląda jak z meczu piłkarzy ręcznych :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.