Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

70835 miejsce

Horrororomans wschodu

"Myślę o tym, co czuję do byłej NRD. Do głowy przychodzi mi tylko neologizm: horrororomans" - tak Anna Funder określa rzeczywistość ziemi tuż za Żelazną Kurtyną. "Stasiland" to przykład literatury faktu złożonej jak to skojarzenie.

Anna Funder, Stasiland / Fot. Fot. fot. okładka książki"Stasiland", swą debiutancką powieść, australijska autorka zaczęła pisać zimą 1996 roku- zakończyła latem roku 2000. Przez cztery lata zbierała ludzkie historie z czterdziestoletniego okresu reżimu komunistycznego na terenie wschodnich Niemiec. I komponowała je z bogatą faktografią ery Żelaznej Kurtyny.
Powieść tą, będącą de facto publikacją historyczną, czyta się... jednym tchem.

Horror tylko tuż za Murem?

Wątek romansowy NRD według Funder bierze się z marzenia, jakie niemieccy komuniści chcieli urzeczywistnić na zgliszczach nazistowskiej przeszłości. Horror zaś to postać, jakie to marzenie przybrało.
Z początku niejednego czytelnika może zniechęcać zaobserwowany punkt widzenia osoby nie uczestniczącej w tych wydarzeniach. Gdy autorka zdaje się przedstawiać Niemiecką Republikę Ludową jako najbardziej strzeżone państwo świata, kreuje Stasi jako "wzór" wszelkiej bezpieki - represje odpowiadających im organów innych państw ZSRR zdają się blaknąć.

Osoby spoza NRD, które na własnej skórze doświadczyły marksistowskiego marzenia, mogą poczuć się nieco zirytowane. Mogą- ale według mnie niesłusznie... Wprawdzie czytając pierwsze rozdziały "Stasilandu" nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorka uznaje enerdowską historię "minionej epoki" za najbardziej burzliwą i dramatyczną w bloku wschodnim. Prędko jednak zmieniłam zdanie.

Niemcy a opór

"Zrozum: Nie znajdziesz tu żadnej wielkiej epopeji o ludzkim heroiźmie. To była po prostu banda psioczących pod nosem malkontentów, stłamszonych przez reżim. Było też paru ostrożnych aktywistów ruchów obywatelskich- ale tylko paru! Mieli to zakichane szczęście, że udało im się przetrwać za żelazną kurtyną"- usłyszała Anna Funder od szefa niemieckiej telewizji, w której przez pewien czas pracowała w Kąciku Porad.
"Stasiland" właściwie stanowi swoistą próbę dowartościowania narodu niemieckiego. Pierwsze, mylne wrażenie ustępuje z czasem nowej świadomości kierunku przybranego przez Annę Funder- prawdziwego wizerunku mieszkańców byłej NRD.

Naród niemiecki uchodzi bowiem właściwie za lojalny wobec każdej władzy. Po części słusznie. W historii jego opór wobec wszelkich reżimów zawsze wypadał dość marnie. Tak było wcześniej i tak też było pod sowiecką okupacją. Funder nie idealizuje tego obrazu, ale wgląda w miniony świat rządów Stasi- świat zdrady i strachu. I konsekwentnie odkrywa różne formy odwagi, jakie w nim istniały...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ za recenzję, zauważyłąm, że stosunki polsko- niemieckie są ostatnio tutaj trendy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.