Facebook Google+ Twitter

Hospitality Club: podziel się swoją kanapą

Dużo podróżujesz i chcesz głębiej poznawać odwiedzane miejsca, przy okazji zaoszczędzając trochę pieniędzy? A może podróżujesz mało, ale mimo to chcesz odkrywać świat? Lubisz poznawać ludzi? Zajrzyj na www.hospitalityclub.org.

Nieoficjalne logo Hospitality Club / Fot. en.wikipedia.orgIdeę Hospitality Club, która połączyła już 370.000 osób w 219 krajach na wszystkich kontynentach, można streścić w jednym zdaniu: przyjmij pod swój dach wędrowca. Pomysł prosty, cel nietuzinkowy. Cytując za stroną klubu: "ułatwienie podróżnikom kontaktów z lokalną ludnością w innych krajach i innych kulturach przyczyni się do budowania lepszego świata."

Zaczęło się osiem lat temu, kiedy Niemiec Veit Kühne wraz z grupką zapaleńców postanowił otworzyć dla świata założoną przez siebie sieć, która umożliwiała spotykanie się uczestnikom wymian studenckich. Początkowo szło marnie, dopiero na początku 2004 roku coś drgnęło i w ciągu następnych dwóch lat liczba klubowiczów wzrosła dziesięciokrotnie, z 10.000 do 100.000. Od tej pory nowi członkowie przybywają w szybszym tempie, a Hospitality Club jest największą tego typu siecią na świecie.

Za stroną nie stoi żadna oficjalnie zarejestrowana organizacja, a prowadzeniem klubu zajmują się wyłącznie wolontariusze. Uczestnictwo jest całkowicie darmowe, przy czym koszty utrzymywania serwera pokrywane są z umieszczonych na stronie reklam.

Więc jak to działa?


Główna strona serwisu / Fot. hospitalityclub.orgOd strony technicznej zasada działania klubu jest prosta. Zarejestrowani członkowie otrzymują dostęp do bazy danych zawierającej profile innych klubowiczów, podzielone według kraju, regionu i miejscowości. Użytkownicy mogą wysyłać między sobą wiadomości i wystawiać komentarze. Co ciekawe, uczestnictwo nie jest uzależnione od oferowania gościny innym. Jeśli nie pozwala nam na to sytuacja mieszkaniowa lub jakakolwiek inna, to w swoim profilu zaznaczamy, że nie przyjmujemy gości. W zamian możemy zaproponować wspólny obiad, czy oprowadzenie po swoim mieście.

Nasza rejestracja została już zatwierdzona. Wolontariusze, sobie tylko znanymi sposobami, sprawdzili autentyczność naszych danych osobowych. Wypełniamy profil, wrzucamy - najlepiej wzbudzające zaufanie - zdjęcie. Warto włożyć trochę wysiłku w napisanie czegoś o sobie - pusty bądź zdawkowy profil, szczególnie przy braku komentarzy innych użytkowników, nie zachęci nikogo do przyjęcia nas u siebie.

Dajmy na to, że za dwa tygodnie wybieramy się do Amsterdamu. Zaglądamy do katalogu: Netherlands -> Noord -> Amsterdam, pojawia się lista 1023 użytkowników. Czytamy profile, przeglądamy komentarze i wybieramy kilka osób, które przyjmują gości, wydają się interesujące i są "sprawdzone" przez innych klubowiczów. Piszemy do nich wiadomości: "Cześć, jestem taki-i-taki z Polski, będę w Amsterdamie od-do. Znajdzie się dla mnie kąt u Ciebie?" Tu trzeba zaznaczyć, że świeżo zarejestrowanym użytkownikom szukanie gospodarzy w popularnych europejskich stolicach może zająć sporo czasu, szczególnie w okresie letnich wakacji. Ich mieszkańcy często otrzymują tyle próśb o gościnę, że na większość nie są nawet w stanie odpisać.

Udało się! Zaprasza nas do siebie 30-letni Holender. W kolejnych wymienionych wiadomościach doprecyzowujemy, kiedy będziemy na miejscu, dostajemy dokładny adres i dowiadujemy się, że nie potrzebujemy śpiwora. Z niecierpliwością czekamy na dzień wyjazdu.

Czego można oczekiwać?


Kanapa - udostępnij swoją i poznawaj cudze / Fot. Łukasz MuziołKrótko mówiąc - wszystkiego. Gospodarzami są zarówno nastolatki, jak i emeryci. Możemy mieszkać w luksusowym apartamencie w samym centrum miasta albo w prostym domku na totalnym odludziu. Możemy mieć do dyspozycji własną sypialnię i łazienkę albo jedynie kąt na podłodze. Nasz gospodarz może wręczyć nam klucze i zniknąć zaganiany obowiązkami, a możemy też - co często ma miejsce w krajach muzułmańskich - oddać nas pod nieustanną opiekę członków rozszerzonej rodziny, którzy będą nas karmić, pokazywać okolicę i prać nasze brudne skarpetki. Oczywiście pewne wyobrażenie o tym, czego możemy się spodziewać da nam profil odwiedzanego użytkownika.

Jak się zachować? Co powiedzieć na dzień dobry? Czy przywieźć ze sobą jakiś upominek, bukiet kwiatów, może - starym polskim zwyczajem - jakąś flaszkę? Generalnie rzecz biorąc prezenty, poza naprawdę drobnymi, to marny pomysł. Podstawą Hospitality Club jest darmowa gościna, a część gospodarzy może odebrać podarunek jako formę płatności. Są lepsze formy okazania wdzięczności: można na przykład zaproponować wspólny obiad i ugotować coś polskiego. Jeśli już dajemy prezent, weźmy pod uwagę uwarunkowania kulturowe. Wręczenie Marokańczykowi butelki wódki będzie faux-pas, mówiąc delikatnie.

Stoimy więc pod drzwiami starej amsterdamskiej kamienicy tuż nad malowniczym kanałem. Trzęsącym się palcem wciskamy dzwonek. Pierwsza HC-wizyta to zawsze niezapomniane przeżycie, coś kompletnie nowego. Oto za moment wkroczymy w prywatną przestrzeń kompletnie obcej osoby. Słychać skrzypienie schodów, drzwi otwierają się. Pojawia się młody mężczyzna o sympatycznym uśmiechu i zaprasza do środka. Małe schludne mieszkanie, będziemy spać na kanapie w salonie. Lekko skrępowani siadamy, a nasz gospodarz opowiada, co ciekawego jest do zobaczenia w mieście. Potem zabiera nas do wypożyczalni rowerów, w której ma zniżkę i umawiamy się na wspólny wieczór w kafejce nieopodal jego mieszkania.

Tak typowo wyglądają pierwsze doświadczenia z Hospitality Club. Początkowo ciężko przezwyciężyć nieśmiałość i chęć "nie robienia gospodarzowi kłopotu". Potem jednak okazuje się, że nie zostaliśmy zaproszeni po to, by udawać, że nas nie ma. Przeciwnie: nasz gospodarz chce nas poznać, posłuchać opowieści o naszym kraju, pogadać o kulturze, podróżach, polityce, filozofii, rybach... Pod koniec pierwszej wizyty wiemy już, że zyskaliśmy zdecydowanie więcej niż te kilkadziesiąt euro zaoszczędzonych na zakwaterowaniu. Zobaczyliśmy odwiedzone miejsce oczami tubylca, dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i odwiedziliśmy miejsca, o których nie piszą w przewodnikach.

Przyjmowanie gości u siebie


Liczba zarejestrowanych użytkowników w poszczególnych krajach / Fot. screen maps.google.comPo powrocie do domu z zapałem przystępujemy do uzupełniania profilu informacjami o naszej miejscowości i zaznaczamy pole Zakwaterowanie: Tak. Kanapa spokojnie zmieści dwie osoby, Maksymalna długość pobytu - ostrożnie - 3 dni. Zatwierdzamy. Nasz pierwszy gospodarz właśnie wystawił nam miły komentarz, więc nasz profil nie jest już całkiem "goły". Teraz co jakiś czas, głównie w zależności od tego gdzie mieszkamy, będziemy dostawać wiadomości z prośbą o gościnę.

W ten sposób nie ruszając się z domu możemy, kiedy tylko mamy ochotę, spotykać ludzi z innych krajów, często bardzo egzotycznych. Co więcej, zdecydowana większość członków Hospitality Club to osoby wyjątkowo otwarte, życzliwe, interesujące lub wręcz mocno nietypowe. Większość użytkowników po wizycie utrzymuje ze sobą kontakt, a nierzadko powstają wieloletnie przyjaźnie.

Jeśli mało nam gości we własnym mieszkaniu, możemy za jednym zamachem poznać do kilku tysięcy klubowiczów biorąc udział w organizowanych regularnie w różnych miejscach na świecie - również w Polsce - spotkaniach i obozach HC. Każdy może też zostać wolontariuszem, pracy jest dużo - od opieki nad stroną internetową do pomocy w organizacji spotkań.

Na koniec ostrzeżenie: od Hospitality Club można się uzależnić! Są klubowicze, których drzwi są zawsze otwarte dla wędrowców, zaś oni sami zapomnieli już, jak to jest spać w hotelu. Ciekawym doświadczeniem jest połączenie spania u HC-gospodarzy z przemieszczaniem się autostopem - podróżowanie oparte wyłącznie na bezinteresowności obcych ludzi jest niezwykłe... i budujące.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

fantastyczna sprawa, świetnie opisana, oczywiście plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to skoro tak, to trzeba kiedyś spróbować :D Koniecznie :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

lmuziol: niestety nie mam pojęcia kiedy przejęli palmę pierwszeństwa. Ciekawe stwierdzenie o tym, że są zbyt amerykańscy :) Będę musiał się nad tym zastanowić... CS zainteresowałem się (i dołączyłem) przez moich znajomych, którzy w ten sposób zwiedzają świat - obecnie kończą tourne po Azji. Prowadzą zresztą bardzo ciekawy blog ze zdjęciami: http://ggibowicz.blogspot.com/
Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szern: Bylem tak w Holandii i w paru innych krajach, ale opis jest abstrakcyjny (choc oczywiscie czesciowo oparty o wlasne doswiadczenia).

wanty: Racja! Powinienem byl sprawdzic, wiesz od kiedy wyszli na prowadzenie? Bo jeszcze jakis czas temu byli z tylu. Tak czy inaczej, dalej polecam HC :) CS jest, jak na moj gust, zbyt amerykanski.

guzik: To czesto zadawane pytanie. Pewna doza niebezpieczenstwa zawsze jest, w koncu sa to obcy ludzie. Jednak system oparty na zaufaniu, profilu, komentarzach i wzajemnym sprawdzaniu tozsamosci zdaje sie dzialac, a w kazdym razie nie slyszalem nigdy o wiekszych naduzyciach. Mysle, ze bardziej prawdopodobne jest wpadniecie pod samochod, a nawet smiertelne zaksztuszenie lisciem kapusty, niz przyjecie u siebie mordercy-psychopaty z HC.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.02.2008 17:38

Jestem pod wrażeniem idei jak i tekstu. Ale czad ! - chciałoby się krzyknąć. Zaprawdę, genialna idea !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa idea, świetny tekst! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plusik :) Od jakiegos juz czasu nosze sie z zamiarem zarejestrowania tam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za materiał. Jeżeli chodzi o Hospitality Club to sam jestem w nim zarejestrowany. Jest to świetna sprawa i polecam innym ... Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za informację. Do tej pory nie wiedziałem o takich akcjach, a wiedza może się przydać. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ale większy od HC jest CS:
http://www.couchsurfing.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.