Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176794 miejsce

HWDP opus kolejne

Policjantów widać na lewo i prawo oraz tu i ówdzie. Problem pojawia się wówczas kiedy potrzebujesz pomocy umundurowanej władzy.

Statystycznie czuję się szczęśliwy, zamożny i bezpieczny. Co prawda zgodnie z danymi statystycznymi żona zdradziła mnie w zeszłym tygodniu dwa razy (dać w dziób czy się rozwieść?). Ja zaś w zeszłym roku wypiłem wiele litrów alkoholu w przeliczeniu na czysty spirytus. O matko... katzenjammer męczy mnie do dziś dnia.

Ale do rzeczy.

Licho jakieś wygnało mnie raniutko z domu. Bez szczególnych przygód dotarłem do metra. Udało mi się wsiąść do wagonu. Miejsc wolnych nie było, ale udało mi się postawić obie stopy, a to - przyznacie - już sukces. Na kolejnej stacji do przedziału weszło czterech młodzieńców. Adidasy, skóry, komóry. Lombrozowskie czaszki wygolone na glanc. Do tego stopnia wygolone, że widać wszystkie szare komórki (sztuk dwie!), które bezskutecznie próbują się zetknąć. Koszulki pękają od "napompowanych" mięśni.
- Siadać będziemy! Wyp... - donośnie oznajmił mięśniak bezmózgowy.

Znalazły się szybko wolne miejsca. Czwórka adonisów, zakochanych w sobie do szaleństwa wyciągnęła butelki z napojem alkoholopodobnym o nazwie: nalewka jakaś tam. Zapach jaki rozszedł się po wagonie spowodował, że musiałem natychmiast zakąsić.

Nie czułem się na siłach sprostać "mięśniakom". Wysiadłem. Ruszyłem spacerkiem do biblioteki, wdychając w nozdrza zapach swobody Pola Mokotowskiego.
- Te - kopsnij zetka. Suszy mnie troszkie - poprosił uprzejmie dżentelmen, który zmieniał ostatnio skarpetki z okazji wyjazdu z Polski wojsk radzieckich.
Miałem zetka, a nawet jak się okazało znalazłem i drugiego dla równie sympatycznego pana, który poparł prośbę o wsparcie potężną, choć brudną pięścią podstawioną mi pod nos. Współczucie wzięło górę i wspomogłem potrzebującego.

Czekałem w parku kilka minut na otwarcie biblioteki i... nie doczekałem. Dwóch panów - jak się okazało - miało abonament na ławkę, na której siedziałem. Kazali mi więc ją opuścić. Oczywiście po zapłaceniu za skorzystanie z tejże.

Straciłem naukowy zapał. Wykonałem klasyczny w tył zwrot i ruszyłem na stację metra, żeby wrócić do domu, gdzie obsobaczyć mnie może jedynie żona. Droga powrotna prowadziła przez Park Sowińskiego na Woli. Na ławce siedziało sześciu "młodzianków niebieskich", racząc się tanim winem owocowym. Starałem się na nich nie patrzeć, ale chyba niezbyt mi się udało, bo usłyszałem: - Co się ch... gapisz. Wyp... mnie stąd zgredzie.

Jak kazali tak zrobiłem.

Minąłem parę strażników miejskich i nawet przyszła mi do głowy myśl poprosić o interwencję. Cóż, pani strażniczka wyglądała jakby była anorektyczną, a jej partner z całą pewnością jest na ścisłej diecie. I to od lat wielu. Wzrok mieli też kiepski, bo robili wszystko, żeby nie zauważyć pijących wińsko młodzianków.

Minąłem również dwie policjantki, które wspaniale prezentowały się na dorodnych koniach. Jeden z koni zapaskudził pół chodnika. Tego znieść już nie mogłem. Poprosiłem, żeby policjantka sprzątnęła. A gdzież tam. Usłyszałem: - To nie należy do moich obowiązków!

Statystycznie poczułem się chory, mały i biedny. Aż 48 procent ankietowanych uznało, że w zeszłym roku wzrosło zagrożenie przestępczością - podał w lutym "Dziennik". A ja zupełnie nie rozumiem skąd w tym naszym niewdzięcznym dla władzy społeczeństwie takie odczucia. Na szczęście to tylko statystyka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

o teraz plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Bo znam to z autopsji, a sam bym tego w tak lekki sposób nie opisał;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam serdecznie po powrocie, plus wieki jak stodoła za tekst. +

Rozwijąc niejako temat "rozpychających się w życiu" pozwoli pan, że dam przykład z wyższej półki: Uzdrowisko ma rozlewnę wody mineralnej . Zbytem tejże zajmował się zawsze dyrektor d/s handlu. Ale jeden dyrektor to za mało, bo podobno rozlewnia przynosi straty.
W ostatnim czasie utworzono dodatkowe stanowisko w randze dyrektorskiej dla człowieka przywiezionego w gosiewskiej teczce.
Dyrektor najnowszej generacji dostał na dzień dobry 2500 zeta podstawowej pensji, oraz dodatek za SZKODLIWĄ PRACĘ, ( 40%) oraz samochód służbowy, który go codziennie dowozi i wywozi na trasie Busko-Kielce (ca 50 km).

Łysego można ominąć szerokim łukiem, menelowi można dac zeta na napitek, ale co zrobic z procederem jw. ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mi się nie podoba. Bajki opowiadasz. Ten obraz nędzy i rozpaczy nijak trzyma się rzeczywistości. W każdej historii zapewne jest jakieś ziarno prawdy, ale produkt ostateczny jest mocno przerysowany.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.06.2007 12:05

też tak mam, ale słów nie znajduję

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.