Facebook Google+ Twitter

I bądź tu mądry i stosuj się do znaków

Wrocław 500 m od Komendy Policji Drogowej, ul. Hubska.

Jeden znak nakazuję skręcić w lewo, drugi zakazuje tego manewru. Takie oznaczenie znajduje się na ulicy Hubskiej we Wrocławiu, czyli na ulicy, przy której znajduje się Komenda Policji Drogowej. Widać funkcjonariusze zapomnieli, że ich praca to nie tylko karanie kierowców. Błędne oznaczenie spotkać można w całym mieście.

Jak tu można być mądrym i nie łamać przepisów


Wyobraźmy sobie taką sytuację - do miasta (którego naturalnie nie zna) przyjeżdża kierowca tira. Kierowca chcąc opuścić miasto rozgląda się w poszukiwaniu tablic informacyjnych. Drogowskazy informują, że powinien jechać prosto na Zieloną Górę problem w tym, że w podanym kierunku jest zakaz wjazdu dla pojazdów o masie powyżej dziewięciu ton. Na podobne absurdy drogowe można natrafić w całym mieście. Znaki informujące o objazdach są poustawiane tak, że ciężko je zauważyć. A wystarczyłoby montować tablice informujące o objazdach pod drogowskazami.

Trzeba pamiętać, że mówimy o kierowcach tirów. Prowadzenie takiego pojazdu jest bardziej skomplikowane niż kierowanie autem osobowym, wymaga większej podzielności uwagi. Najlepiej by było gdyby w trakcie przejazdu przez Wrocław kierowcy towarzyszył pasażer, który pokierowałby kierowcę, obserwował znaki i śledził trasę na mapie.

Polski kierowca w ostateczności sobie poradzi, zawsze może spytać o drogę innych kierowców przez CB radio. Ale co z kierowcami z zagranicy? Zdarzyło mi się nawigować obcokrajowca, który łapał się za głowę bo nie mógł zrozumieć, że droga może być tak fatalnie oznaczona. Jeden Słowak prawie się rozpłakał, gdy zobaczył oznaczenie na rondzie Reagana - do Warszawy kierunek na wprost, niestety w tym kierunku mogą jechać jedynie pojazdy o masie mniejszej niż dziewięć ton.

Policja problemu nie widzi



Policja zadowolona, mandaty nakłada na kierowców, a winnych całej sytuacji nie rusza.
Kiedyś też miałem taką sytuację. Policjant wypisuje mandat, a ja tłumaczę, że już nie daję rady jeździć po tej dziurawej i rozkopanej Krakowskiej (jadąc od Warszawy na Kudowę Zdrój, A-4, Poznań czy Zieloną Górę legalnie można jechać tylko tą ulicą), że od dziur wnętrzności mi wyskoczą. Na co funkcjonariusz odpowiedział, że to moja wina i innych kierowców tirów, bo to my drogi niszczymy.

Ciekawe jak on chce wybudować stadion i drogi w mieście skoro nie można nam jechać po mieście. Chętnie bym posadził osobę odpowiedzialną za obecną sytuację i nastawianie tych zakazów za kółko takiego auta by sam przejechał przez miasto. Wielu myśli, że tiry to zawalidrogi ale pamiętajmy, że to właśnie tiry przewożą to co my kupujemy. Przecież my niechętnie wjeżdżamy do miasta, ale skoro nie ma obwodnicy to co nam innego pozostaje? Według urzędników najlepiej wysłać auta przez wioski, do tych co wybrali ciszę i spokój poza miastem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.