Pozycja materiału w rankingach:
Poprzez fotografie każda rodzina stwarza własną, osobistą kronikę pisaną portretami. Nieważne jest właściwie, co zostało utrwalone na kliszy – liczy się sam akt wykonywania zdjęcia i późniejsze, długoletnie przechowywanie go w szkatułce.
Jednocześnie każda fotografia utrwala to, co kruche i śmiertelne i staje się jedynym, prawdziwie trwałym świadectwem przemijania. Zdjęcia dostarczają niepodważalnego dowodu na to, że podróż się odbyła, że noga była rzeczywiście złamana, że prababcia kiedyś żyła... A co powiedzieć, jeśli chwile utrwalone na kliszy to wszystko, co ocalało z istnienia wielomilionowego Narodu? Z chwilą wykrojoną z całości historii narodu żydowskiego, z sekundą zamrożoną i ujętą w karby fotograficznej kliszy, można się spotkać w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki.
Wystawa „I ciągle widzę ich twarze” powraca po 10 latach do warszawskiej galerii, wpisując się w serię imprez 3. Festiwalu Kultury Żydowskiej w Warszawie. To właśnie w Zachęcie po raz pierwszy w 1996 r. zaprezentowano fotografie Żydów, nadsyłane w odpowiedzi na apel Fundacji Szalom, i teraz, po latach wędrówki po muzeach świata, wystawa powraca do źródła.
Zdjęcia przesyłane były do Fundacji z całego świata, z dużych metropolii i drobnych wiosek. Znalezione na strychu, odkurzone, czasami podniszczone, czy zgięte, ale zawsze tak samo ważne, nie przedstawiają osobistości znanych z pierwszych stron gazet. To ludzie zwykli, prości, często bezimienni, których łączy jedno – prośba o kadysz za swoją historię.
Zachęta broni się przed zbytnią ckliwością i natręctwem przypominania o tragedii.
Na ekspozycji nie ma zapłakanych twarzy matek, które straciły dzieci podczas Holocaustu. Nie ma też nagich, chudych ciał naznaczonych piętnem Auschwitz. Są za to ludzie roześmiani, spędzający wakacje na plaży w słonecznym Sopocie lub pokazani w ogrodzie, oparci jakby od niechcenia o drewniany płot. Są kobiety w eleganckich sukniach i panowie w garniturach, robiący sobie oficjalne zdjęcie z okazji srebrnego wesela rodziców. Pojawiają się też dzieci przy pracy, w szkole, na kolanach rodziców, uśmiechnięte, beztroskie. Albo przechodnie, bezimienni,
rozmawiający o pogodzie, wymieniający uściski dłoni.
Jest też inna rzeczywistość żydowska, bardziej oficjalna i zasadnicza. O niej opowiadają zdjęcia ortodoksyjnych syjonistów z partii Mizzarchi – poważnych, srogich dżentelmenów. Jeden z nich trzyma szarfę z maksymą „Tora wa-awoda” (Tora i praca). Codziennością Żydów była także zagłada, czająca się w ukryciu, tak jak na zdjęciu, gdzie jeden z mężczyzn wchodzi do rzeki. Wydaje się, jakby chciał ochłodzić się w upalny dzień, brodzi po kolana w wodzie. Podpis pod fotografią nie pozostawia złudzeń – w Tarnobrzegu likwidowano żydowską elitę – ludzi wpędzano do Wisły, po czym oddawano jeden celny strzał. Fotografię nadesłał jeden z ówczesnych żołnierzy.
„Zdjęcie przechowywał mój ojciec. Zachwycał się tymi fizjonomiami” – pisze Leszek Wójcik,
który przesłał zdjęcie z Katowic. Bo faktycznie to twarze zachwycają w tych fotografiach najbardziej. Powiększone tak, że można zaglądnąć bez zażenowania w oczy portretowanego, zdają się nucić żydowską, zapomnianą melodię, wydobywającą się gdzieś z głośników ukrytych na sali. Melodia ta układa się opowieść o dawnym życiu prostych ludzi, o codzienności wyznaczanej przez pracę, dom, szkołę i uczucia, codzienności, o którą nie upomniałaby się historia.
Prostota ekspozycji sprawia, że wystawa nie ma irytującego wydźwięku moralizatorskiego. Nie każe odbiorcy skulić się w sobie i bić w pierś, nie wywołuje poczucia winy, żalu, ani strachu i nie narzuca jednoznacznej linii refleksji. „I ciągle widzę ich twarze” to po prostu historia ludzi, którzy przeminęli, narodu, który istniał, to świadectwo tego, co było i o czym należy pamiętać w ciszy swojego sumienia.
"I ciągle widzę ich twarze", Zachęta Narodowa Galeria Sztuki w Warszawie, autorka projektu: Gołda Tencer, komisarz wystawy: Tomasz Tomaszewski, projektant wystawy: Krzysztof Burnatowicz, 6 września - 3 października 2006, więcej informacji: www.zacheta.art.pl
Zobacz także:
Artykuły
(11)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 28 | Miejscowość: Warszawa/ Chorzów | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Michał Tyrpa 06.12.2006 15:59
Bardzo ładny materiał o pięknej wystawie. Nie po raz pierwszy okazuje się, że największe wrażenie robi tzw. historia prywatna.
Plus dla Autorki.
Pozdrawiam.
Paulina Plizga 14.09.2006 20:44
To jest bardzo interesujacy material,z checia wybralabym sie na te wystawe...dziekuje za piekne zdjecia
Przemysław Trubalski 14.09.2006 19:27
Jak się ma taki zabójczy uśmiech, to nie ma się co dziwić, że wszelkie drzwi i ftepy stoją otworem. Pozdrawiam:)
Katarzyna Szeja 14.09.2006 19:22
Nie bylo trudno je zdobyc :) Wystarczylo sie szeroko usmiechnac :)
Przemysław Trubalski 14.09.2006 19:15
Piękne zdjęcia! Tylko pogratulować sprytnego sposobu ich zdobycia;)
Kto wygra Eurowizję 2012? Dziś wielki finał konkursu w Baku
(odsłon: +487)