Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23229 miejsce

I co dalej, Panie Fułku?

Jedna z czytelniczek zapytała mnie ostatnio o przyszłość ruchu "Kocham Sopot". Zasugerowała, że KS jest ozdóbką polityczną, taką pseudoopozycją...

 / Fot. kmzNie czuję się wprawdzie ekspertem w kategorii Kocham Sopot, ale wygląda na to, że pani ta może mieć rację. Choć byłoby to przykre, zwłaszcza dla tysiąca sopocian, którzy 5 lat temu zaufali Wojciechowi Fułkowi, którzy uwierzyli, że chce on rzeczywistych zmian w sposobie rządzenia miastem, że przywróci Sopot mieszkańcom.

W 2010 roku Wojciech Fułek jednak przegrał, a w ostatnich wyborach w ogóle nie wystartował... Dlaczego? Może się przestraszył? Może podszedł do wyborów racjonalnie i wolał zejść Karnowskiemu z linii strzału?
Mogło tak być... Ale powód Fułkowej rejterady mógł być całkiem inny. Na przykład taki: KS, a konkretnie jego lider, od początku był bytem politycznym, stworzonym wyłącznie w celu monitorowania sopockich niezadowolonych. W chwili powstania ruchu KS, Jacek Karnowski miał na karku kilka zarzutów korupcyjnych i wszystko wskazywało na to, że sąd szybko z jego sprawą się upora. Potrzebny był więc przewidywalny następca. Potem sprawy potoczyły się jednak inaczej i Fułek stał się zbędny. Lider KS uwierzył już jednak w siebie i postanowił grać dalej. Czy samodzielnie? Moim zdaniem nie, przemawiałyby za tym niektóre zupełnie niezrozumiałe zachowania lidera KS - na przykład po rezygnacji z kandydowania na stanowisko prezydenta Sopotu (w sierpniu 2014 r.) wyznaczenie do tej roli nikomu nie znanej radnej, Grażyny Czajkowskiej.
Pierwotnie Fułek wskazał na swojego sukcesora Mirosława Pinkiewicza, byłego sopockiego komendanta miejskiego policji (podczas zebrania obecni byli m.in. Grażyna Czajkowska, Jarosław Kempa, Henryk Hryszkiewicz i Mirosław Pinkiewicz). Ta kandydatura w ówczesnej sytuacji (rajdy samochodowe Monciakiem, pijackie połowinki, napady nożowników, brak monitoringu, brak współpracy ratusza z policją, nocne awantury i ogólny brak poczucia bezpieczeństwa w mieście) była jedyną sensowną kandydaturą - sopocianie chcieli bezpieczeństwa, a Pinkiewicz wiedział jak je im zapewnić. Na początku września 2014 r., pod nieobecność namaszczonego już Pinkiewicza, Fułek i jego przyboczni zmienili zdanie i do wyborów wystawili Grażynę Czajkowską. Tym samym nie dość, że oszukali Pinkiewicza, to jeszcze wystawili na sztych osobę pozbawioną politycznego doświadczenia.
Być może Fułek, Jerzy Hall i Jarosław Kempa przestraszyli się, że Mirosław Pinkiewicz nie da się prowadzić za uzdę, że będzie miał swoje zdanie, lub nie daj Boże otworzy ratuszową puszkę Pandory. Nie wykluczone, że lider KS obawiał się, że wraz z brudami tam nagromadzonymi, wypłyną na powierzchnię również jego sprawy i sprawki - nie należy bowiem zapominać, że lider KS pełnił przez 12 lat funkcję pierwszego zastępcy prezydenta Karnowskiego i był współodpowiedzialny za niemal wszystkie decyzje podejmowane w ratuszu.
Kim jest więc teraz Wojciech Fułek? Jaką rolę chce grać w Sopocie? Czy wie jak pokierować swoim politycznym losem? To pytania na razie bez odpowiedzi. Fułek bowiem jest kompletnie pasywny: wkleja na FB „sweet focie” i linki do swoich felietonów. Milczy w sprawach istotnych dla sopocian. Głowę zaprząta mu przyszłość gdyńskiego festiwalu dla małolatów, spacery śladami cesarza Wilhelma i promocja własnej osoby. Szukał, poprzez byłych członków Ruchu Palikota dojścia do Pawła Kukiza...
Na pół roku przed wyborami pewnie się obudzi. Oby nie z głową w nocniku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.