Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > I jak tu nie kochać kozy?

Pozycja materiału w rankingach:

3818 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 49pkt

Oceń:

I jak tu nie kochać kozy?


To sympatyczne i pożyteczne zwierzątko było od zarania dziejów przedmiotem żartów, kpin, a nawet kawałów. Nietypowość kozy, wyróżniająca ją spośród innych zwierząt domowych spowodowała, że przedstawiciele koziego rodu stali się także bohaterami mitów i opowieści literackich. Coś w tym jednak musi być, skoro właśnie nasza poczciwa koza daje od czasu do czasu asumpt do szerokich dyskusji nad jej licznymi zaletami.

Koza Aldona II / Fot. Ewa ŁazowskaNajprostsza definicja, odnosząca się do naszej bohaterki jest taka: Koza domowa (capra hircus) - zwierzę pochodzące m.in, od kozy bezoarowej i markura; udomowiona ok. 4500 p.n.e., hodowana dla mleka, wełny, mięsa i skóry. Dojrzałość płciową samica kozy osiąga w 7-8 miesiącu życia. Ciąża u kozy trwa 5 miesięcy. Najczęściej na świat przychodzi od jednego do trzech młodych. /źródło: Encyklopedia Popularna PWN/

Koza poza wymienionymi wyżej korzyściami z jej hodowania, zasłynęła w historii ludzkości także z innego powodu. To dzięki kozie delektujemy się smakiem i aromatem kawy i gdyby nie to zwierzę, ciekawskie z natury - dzięki czemu krzak dziko rosnącego kawowca na starożytnych pastwiskach Etiopii odkryło - nigdy prawdopodobnie ludzkość nie dowiedziałaby się, czym jest ta prawdziwa kawa. Nie jest także tajemnicą, że koza to zwierzę mało wymagające od życia i byle czym się pożywi. Nawet kolczasty oset może stać się dla kozy głównym dostarczycielem witamin, białka i mikroelementów. Mleko kozy jest podobno znakomitym lekiem na wszelkie choroby płuc, nie wyłączając gruźlicy, o czym przekonał się już niejeden, kto na te dolegliwości zapadł. To właśnie koza ratowała przed śmiercią z niedożywienia dzieci w czasie okupacji hitlerowskiej. Sama zadowalała się obierkami, ale dawała codziennie około jednego litra tłustego, pożywnego mleka. I z tego powodu, między innymi, koza stawała się domownikiem na równych z jej właścicielami prawach, bo kto miał kozę w obejściu - temu bieda w okno nie zapukała.kozi portret / Fot. Ewa Łazowska
Koza Aldona / Fot. Ewa ŁazowskaOczywiście ród kozi miał swoje wzloty, ale i także upadki. Bywało bowiem i tak, że to poczciwe zwierzę, będące synonimem ubóstwa, prawie zniknęło z polskiego krajobrazu a dzieci - o wysokiej inteligencji pewnego przedstawiciela koziego rodu dowiadywały się tylko z uroczej książeczki Kornela Makuszyńskiego. Na szczęście koza wróciła do łask hodowców oraz miłośników koziego mleka i kozich serów. Okazało się z czasem, że przemysłowi kosmetycznemu koza także ma coś do zaoferowania, nic bowiem tak skutecznie nie wygładza kobiecej cery jak kremy produkowane na bazie koziego mleka. O innych walorach obcowania z kozą nawet nie wspomnę. Uczynili to już inni miłośnicy tych poczciwych zwierzątek.

I jak tu więc nie kochać kozy? Ja osobiście kozy uwielbiam i niejeden wierszyk zwierzętom tym poświęciłam. Oto jeden z nich:
Pewnej ślicznej, młodej kózce, pełnej wdzięku i tupetu,
zachciało się zjeść kawioru oraz mielonych kotletów,
więc ta młoda, sprytna koza nie zważając na kłopoty,
wyruszyła szukać tego, co na ogół jedzą koty.
Szuka, biega, rozpytuje, nawet poszła do apteki
lecz ku jej rozczarowaniu tam sprzedają tylko leki.
Ale koza jest uparta. Wymyśliła bowiem sobie,
że przysmaki i tak znajdzie - choćby miała skończyć w grobie.
Wreszcie inne stare kozy, obserwując - co się dzieje,
dały kózce pewna radę, przywracając jej nadzieję:

- Trzeba chyba spytać kota co w spiżarni wciąż buszuje.
On kawioru i kotletów pewnie ci nie pożałuje.

I tak problem młodej kozy został wreszcie rozwiązany.
Koza zjadła pyszny kawior. Kotu przyszło zjeść banany.

Morał z bajki prosty płynie, że w uporze trwać wypada.
Ze spiżarni kot się wyniósł. Koza po nim resztki zjada.

Zobacz także:

Ewa Łazowska ONline profil autora

Autor: Ewa Łazowska

Napisz do autora

Artykuły (185) Galerie (38) Średnia ocen (4.54)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 16

Sortuj komentarze:

Ewa Łazowska 15.01.2010 12:45

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 20

Widziałam, Beato, także kozy miniaturowe wielkości dużego kota. Jak wiesz - własnych kotów też nie zamieniłabym na kozę, choćby w miniaturze. Jednak panuje ostatnio "trynd" do ozdabiania rezydencjalnych ogrodów takimi miniaturowym stworzonkami. I bardzo dobrze! Koty kozie mleko też bardzo lubią, bo tłuste i pożywne :) Pozdrawiam!
Pani Sławo, kozich fotek u mnie dostatek, bo to zwierzęta fotogeniczne i dają się fotografować - w odróżnieniu od niektórych kotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 15.01.2010 12:28

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 17

bycze :) fotki - całość b. sympatyczna - 5 *

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 15.01.2010 12:22

Ocena: Ocena pozytywna 16 Ocena negatywna 17

Panie Marku, miło to słyszeć. Jak człowiek kogoś kocha to się i postara :)
Jadwigo, widocznie kozy nie należały do najulubieńszych zwierzątek bezrobotnych robotników rolnych. Woleli prawdopodobnie "rybę" w czystej postaci niż wędkę do jej łowienia. Pozdrawiam!
Tak. Zgadza się - Pani Alicjo. Nie dość, że mordki mają sympatyczne, to jeszcze pożytek wielki z nich można mieć. Również pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 15.01.2010 12:08

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 18

Kilka lat temu, gdzies na terenach post-pegeerowskich, łebski duchowny chciał dac bezrobotnym robotnikom rolnym "wędke zamiast ryby" i dostarczył im kozy, z myslą o założeniu
pożytecznej hodowli.
Niestety , kozy zostały zjedzone i nauka gospodarzenia "na swoim' wzięła w łeb. Barani. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 15.01.2010 12:07

Ocena: Ocena pozytywna 17 Ocena negatywna 17

Pani Ewo, świetna, "dopieszczona" i dopracowana kompozycja: tekst, ilustracje i - jak zawsze znakomity, satyryczny niby to wiesz, niby rymowanka, ale zawsze z głębokim przesłaniem. 5* Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pionkowska 15.01.2010 12:05

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 14

Bardzo sympatyczny tekst. Kozy da się lubić nie tylko za mleko - mają miłe mordki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.