Pozycja materiału w rankingach:
To sympatyczne i pożyteczne zwierzątko było od zarania dziejów przedmiotem żartów, kpin, a nawet kawałów. Nietypowość kozy, wyróżniająca ją spośród innych zwierząt domowych spowodowała, że przedstawiciele koziego rodu stali się także bohaterami mitów i opowieści literackich. Coś w tym jednak musi być, skoro właśnie nasza poczciwa koza daje od czasu do czasu asumpt do szerokich dyskusji nad jej licznymi zaletami.
Najprostsza definicja, odnosząca się do naszej bohaterki jest taka: Koza domowa (capra hircus) - zwierzę pochodzące m.in, od kozy bezoarowej i markura; udomowiona ok. 4500 p.n.e., hodowana dla mleka, wełny, mięsa i skóry. Dojrzałość płciową samica kozy osiąga w 7-8 miesiącu życia. Ciąża u kozy trwa 5 miesięcy. Najczęściej na świat przychodzi od jednego do trzech młodych. /źródło: Encyklopedia Popularna PWN/
Oczywiście ród kozi miał swoje wzloty, ale i także upadki. Bywało bowiem i tak, że to poczciwe zwierzę, będące synonimem ubóstwa, prawie zniknęło z polskiego krajobrazu a dzieci - o wysokiej inteligencji pewnego przedstawiciela koziego rodu dowiadywały się tylko z uroczej książeczki Kornela Makuszyńskiego. Na szczęście koza wróciła do łask hodowców oraz miłośników koziego mleka i kozich serów. Okazało się z czasem, że przemysłowi kosmetycznemu koza także ma coś do zaoferowania, nic bowiem tak skutecznie nie wygładza kobiecej cery jak kremy produkowane na bazie koziego mleka. O innych walorach obcowania z kozą nawet nie wspomnę. Uczynili to już inni miłośnicy tych poczciwych zwierzątek.Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 15.01.2010 12:45
Widziałam, Beato, także kozy miniaturowe wielkości dużego kota. Jak wiesz - własnych kotów też nie zamieniłabym na kozę, choćby w miniaturze. Jednak panuje ostatnio "trynd" do ozdabiania rezydencjalnych ogrodów takimi miniaturowym stworzonkami. I bardzo dobrze! Koty kozie mleko też bardzo lubią, bo tłuste i pożywne :) Pozdrawiam!
Pani Sławo, kozich fotek u mnie dostatek, bo to zwierzęta fotogeniczne i dają się fotografować - w odróżnieniu od niektórych kotów.
Ewa Łazowska 15.01.2010 12:22
Panie Marku, miło to słyszeć. Jak człowiek kogoś kocha to się i postara :)
Jadwigo, widocznie kozy nie należały do najulubieńszych zwierzątek bezrobotnych robotników rolnych. Woleli prawdopodobnie "rybę" w czystej postaci niż wędkę do jej łowienia. Pozdrawiam!
Tak. Zgadza się - Pani Alicjo. Nie dość, że mordki mają sympatyczne, to jeszcze pożytek wielki z nich można mieć. Również pozdrawiam!
Jadwiga Kowalczyk 15.01.2010 12:08
Kilka lat temu, gdzies na terenach post-pegeerowskich, łebski duchowny chciał dac bezrobotnym robotnikom rolnym "wędke zamiast ryby" i dostarczył im kozy, z myslą o założeniu
pożytecznej hodowli.
Niestety , kozy zostały zjedzone i nauka gospodarzenia "na swoim' wzięła w łeb. Barani. :)
Autor usunął profil 15.01.2010 12:07
Pani Ewo, świetna, "dopieszczona" i dopracowana kompozycja: tekst, ilustracje i - jak zawsze znakomity, satyryczny niby to wiesz, niby rymowanka, ale zawsze z głębokim przesłaniem. 5* Marr
Alicja Pionkowska 15.01.2010 12:05
Bardzo sympatyczny tekst. Kozy da się lubić nie tylko za mleko - mają miłe mordki.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +190)