Facebook Google+ Twitter

I Liga. Cracovia - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2:1

Współautorzy: Zbigniew Siwek

W spotkaniu czołowych zespołów zaplecza ekstraklasy, nie brakowało emocji. Lepszą okazała się jednak Cracovia, która musiała gonić rywala w drugiej połowie.

Podczas niedzielnego meczu Cracovii z Termalica Bruk-Bet Nieciecza / Fot. Zbigniew SiwekNie gramy w nim o sześć punktów. Chcemy zdobyć trzy. Wiemy o co gramy. Mamy swój cel i zamierzamy go zrealizować. Zdajemy sobie sprawę z tego co się dzieje w Cracovii. Nas to nie interesuje. Mamy taką pozycję, że nie musimy się oglądać na nikogo - podkreślał przed niedzielnym spotkaniem napastnik zespołu z Niecieczy, Emil Drozdowicz. Jego drużyna po raz kolejny znajduje się u progu awansu z pierwszej Ligii, tym razem jednak wyraźnie ucieka głównemu rywalowi. Ostatnia przegrana Cracovii w starciu z Zawiszą Bydgoszcz, potwierdziła kryzys w szeregach zespołu prowadzonego przez Wojciecha Stawowego. Czwarte miejsce w ligowej tabeli, to nie cel jaki od dawna stawiają sobie piłkarze w Krakowa. A na starcie dwóch czołowych drużyn, kibice zaplecza Ekstraklasy od dawana czekali.

Od pierwszych chwil meczu, obydwa składy wzajemnie odpowiadały sobie na kontrataki. W 2 minucie gości postraszył Damian Dąbrowski, który mocnym uderzeniem z 25 metrów mógł zapewnić swojej drużynie prowadzenie. Piłkarze z Niecieczy odpowiedzieli kilka chwil później - po rzucie wolnym rozegranym przez Dariusza Pawlusińskiego, futbolówkę na raty wychwycił Pilarz. Podopieczni Kazimierza Moskala zdołali jednak przelać szalę na swoją korzyść. W 19 minucie po akcji całego zespołu, piłka trafiła do nóg Emila Drozdowicza, który płaskim uderzeniem pokonał golkipera pasów. Cracovia na ten ruch rywali, w pełni zdołała odpowiedzieć dopiero ponad dziesięć minut później, gdy Boljevic znalazł się w sytuacji sam na sam z Nowakiem ale nie wykorzystał tej szansy.

W międzyczasie, w siłę na boisku rósł zespół z Niecieczy, któremu wyraźnie nie wystarczało jednobramkowe prowadzenie. Pawlusiński czy Drozdowicz byli blisko umieszczenia piłki w siatce, jednak od straty swój zespół ratował ofiarnie Pilarz. Niespodziewanie, w 41 minucie gospodarze wrócili do gry o zwycięstwo. Mateusz Żytko, uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego doprowadził do wyrównania, choć wcześniejsze próby pasów nic nie wskazywały na rychłe zdobycie bramki. Do szatni, zawodnicy Termalica Bruk-Bet Niecieczy schodzili po stracie pewnego prowadzenia w pierwszej połowie. Chwila nieuwagi we własnym polu karnym, kosztowała ich wyrównanie stanu gry. Gospodarze zawiedli zwłaszcza na początku spotkania, ale szybko obudzili się z koszmaru nieskuteczności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.