Facebook Google+ Twitter

I liga koszykarzy. Dąbrowa Górnicza wciąż niepokonana

Beniaminek nie sprostał liderowi tabeli. Koszykarze Spójni Stargard ulegli w hicie kolejki MKS Dąbrowa Górnicza 62:74. Była to druga z rzędu porażka stargardzian przed własną publicznością.

 / Fot. Paweł MajchrzakŚrodowe spotkanie lepiej zaczęli gospodarze, którzy szybko wypracowali kilku punktową przewagę. Głównie dzięki dominacji na tablicach, Spójnia prowadziła po sześciu minutach gry 12:6. Stargardzianie grali szybką koszykówkę, niestety od pierwszych minut spotkania mieli problemy ze skutecznością. Goście wykorzystali słabość Spójni i dzięki celnemu rzutowi za trzy punkty Łukasza Szczypki równo z końcową syreną MKS Dąbrowa Górnicza prowadził po 10 minutach 17:15.

Obraz gry w drugiej kwarcie nie uległ zmianie - zawodnicy Spójni wciąż pudłowali, jednak w dużej mierze dzięki dwóm celnym "trójkom" Dłoniaka gospodarze wciąż pozostawali w grze (29:29 po sześciu i pół minutach gry). Końcówka kwarty ponownie należała do gości, którzy do szatni schodzili prowadząc 36:31.

Początek drugiej połowy to katastrofalna gra beniaminka. Gospodarze grali zupełnie bez pomysłu i bezradnie przyglądali się jak przyjezdni systematycznie powiększają przewagę. Na dwie i pół minuty przed końcem trzeciej odsłony spotkania MKS prowadził już różnicą 16 "oczek" (50:34). Pod koniec kwarty wydawało się, że koszykarze Spójni przebudzili się. Sygnał do ataku celnym rzutem zza linii 6,25 m dał Filip Dylik, a stargardzianie zdobyli 9 punktów z rzędu. Kolejny celny rzut za trzy punkty Szczypka ostudził i zatrzymał szarżę Spójni i po 30 minutach gospodarze tracili do zawodników z Dąbrowy Górniczej 10 punktów (43:53).

Ostatnia odsłona rozpoczęła się od próby zniwelowania strat przez gospodarzy. Na parkiecie zrobiło się nerwowo, do czego przyczynili się również arbitrzy spotkania, podejmujący kontrowersyjne decyzje. Goście przetrzymali trudny moment i celnymi rzutami z dystansu, najpierw Marka Piechowicza, a po chwili Łukasza Szczypki i Grzegorza Szybowicza ostatecznie złamali opór podopiecznych Mieczysława Majora (48:67). W ostatnich sekundach gospodarzom udało się zmniejszyć rozmiary porażki, a wynik meczu równo z końcową syreną ustalił rzutem za trzy punkty Jakub Dłoniak. Spójnia Stargard Szczeciński uległa na własnym parkiecie MKS Dąbrowa Górnicza 62:74

 / Fot. Paweł MajchrzakO porażce stargardzian zadecydowała fatalna skuteczność gry - 31 proc. (36 proc. za 2 pkt. i 25 proc. za 3 pkt.). Gospodarze zagrali bardzo nieporadnie, a oczekiwania licznie zgromadzonej w Hali Miejskiej publiczności zawiódł cały zespół, zwłaszcza jednak Marcin Stokłosa, Hubert Mazur i grający z urazem pleców Wiktor Grudziński. Goście z kolei zagrali równo i konsekwentnie wykorzystywali słabą postawę stargardzian, dzięki czemu jako jedyna ekipa zaplecza ekstraklasy pozostają niepokonani.

KS Spójnia Stargard Szczeciński - MKS Dąbrowa Górnicza 62:74 (15:17, 16:19, 12:17, 19:21)
Spójnia: Dłoniak 24 (4x3), Mazur 9, Grudziński 5, Polowy 5, Grzegorzewski 4, Molenda 4, Bodych 3 (1), Stokłosa 3, Dylik 3 (1), Soczewski 2, Koszuta 0, Koziorowicz 0.
MKS: Szczypka 17 (5), Lisewski 12, Zmarlak 8, Piechowicz 7 (1), Basiński 7, Szybowicz 6 (2), Koziński 6, Zieliński 6, Bogdanowicz 4, Lewicki 1, Zawierucha 0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.