Facebook Google+ Twitter

I liga koszykówki: Sensacja w Częstochowie

Mało kto, przed sobotnim spotkaniem Sportowca Częstochowa z Górnikiem Wałbrzych, liczył, że częstochowianie (przed tym pojedynkiem plasowali się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli) będą w stanie podjąć równorzędną walkę z rywalem.

Częstochowianie pokazali jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i sprawili sensację pokonując ekipę z Wałbrzycha 81:80. Już pierwsze minuty spotkania pokazały, że gospodarze wyraźnie mają ochotę na wywalczenie dwóch punktów, które wlałby by w serca fanów nadzieję i pokazały, że sytuacja drużyny ulegnie zmianie. A sami podopieczni Arkadiusza Urbańczyka wydostaną się z dna ligowej tabeli.

W pierwszych dwóch minutach gry, oba zespoły nie mogły sforsować defensywy rywala i na pierwsze punkty meczu, zdobyte przez Błażeja Nowickiego, czekaliśmy aż do trzeciej minuty. Wtedy jednak gospodarze nabrali „wiatru w żagle” i za sprawą znakomitej gry Tomasza Nogalskiego i Przemysława Szymańskiego po pierwszej kwarcie prowadzili 18:8, co wywołało konsternację na trybunach.

W drugiej odsłonie, słabi wałbrzyszanie otrząsnęli się i niesieni dopingiem nielicznej grupki fanów z Wałbrzycha, zaczęli grać coraz lepiej. Sygnał do odrabiania strat dał znany z parkietów koszykarskiej elity, Marcin Stokłosa, do którego dołączył również znany w Częstochowie, Michał Saran, dla którego dzisiejsza potyczka miała również sentymentalny wymiar.

„Sari” rozgrzał, licznie zgromadzonych, kibiców do czerwoności swoimi efektownymi „wsadami”, których nie powstydziły by się nawet największe gwiazdy NBA. W drugich dziesięciu minutach, wszystko wróciło do normy i przewaga podopiecznych trenera Arkadiusza Urbańczyka zmalała do dwóch punktów - 33:31. Zapowiadały się spore emocje.

Po zmianie stron, inicjatywę przejęli wałbrzyszanie. W ich szeregach prym wiedli wspomniani Marcin Stokłosa oraz Michał Saran, a ponadto dał o sobie znać również Marcin Salomonik. Gospodarze nie zamierzali jednak dać łatwo za wygraną. Outsidera ligi do walki poderwał celnymi rzutami za „trzy”, Tomasz Czajkowski. Zawodnik ten dzisiejszą potyczkę na pewno zaliczy do udanych.

Kilkoma ładnymi akcjami błysnęli również Janusz Sośniak oraz Artur Mrówczyński, którego występ stał pod znakiem zapytania, bowiem w ostatnich dniach „Mrówa” zmagał się z chorobą. Mimo to, na parkiecie młody „reżyser” gry Sportowca pozostawił wiele zdrowia, co jednak przyniosło pożądany efekt.

Niestety, wobec znakomitej gry Marcina Stokłosy na niewiele się to zdało i przewaga wicelidera tabeli w pewnym momencie wynosiła nawet trzynaście punktów (44:57). Wydawało się, że potyczka jest już rozstrzygnięta. Jednak nic z tych rzeczy. Niesieni dopingiem częstochowskich fanów, podopieczni Arkadiusza Urbańczyka nie spasowali i pełni optymizmu wyszli na czwartą kwartę.

Po udanej końcówce trzeciej kwarty, gracze ze „Świętego Miasta” poszli za ciosem i w rezultacie utarli nosa wyżej notowanemu rywalowi. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się głównie Tomasz Nogalski oraz Przemysław Szymański, a niezłe wrażenie po sobie pozostawili również Sławomir Klocek oraz Piotr Trepka.

W ostatnich dwóch minutach, emocję sięgnęły zenitu, a na parkiecie o mały włos nie doszło do rękoczynów. Niestety, nie po raz pierwszy w tym spotkaniu odegrali arbitrowie, którzy odgwizdali faul na Piotrku Trepce, jednak w tym samym czasie zza linii 6.25 celnie rzucił Tomasz Nogalski i ku zdumieniu trenera Górnika, Radosława Czerniaka, punkty zostały zaliczone.

Dodatkowo za faul na linii rzutów za trzy stanął Piotr Trepka, który trafił raz i w efekcie częstochowianie wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. Uśmiechnęło się do nich jednak szczęście, kiedy z czystej pozycji, równo z syreną, do kosza chybił Marcin Stokłosa. Wywołało to szał radości wśród licznej rzeszy kibiców zgromadzonej w Hali Polonia.

Sportowiec Częstochowa- Górnik Wałbrzych 81:80 (18:8, 15:23, 17:26, 31:23)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.