Facebook Google+ Twitter

I liga koszykówki: Triumf Zastali w Częstochowie

Nie było niespodzianki w jednym z niedzielnych spotkań w ramach 16. kolejki I ligi, w którym AKS Sportowiec Częstochowa przegrał na własnym parkiecie z Zastalem Zielona Góra 59:81.

Już od początku spotkania zarysowała się niewielka przewaga zielonogórzan, którzy bezlitośnie trafiali do kosza gospodarzy, zwłaszcza skuteczni byli w rzutach "za trzy". Wynik spotkania otworzył właśnie rzutem zza linii 6.25, Jarosław Kalinowski.


Za sprawą dobrej i, co ważne rozważnej gry doświadczonego Pawła Szcześniaka po chwili, Zastal Grono wyszedł na sześciopunktowe prowadzenie (10:4). Miejscowi nie opuścili jednak głów, a sygnał do odrabiania strat dał Artur Mrówczyński, który zastąpił w podstawowej „szóstce” kontuzjowanego Piotra Trepkę . Trepce doskwiera uraz kolana. Pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem Zastalu 22:17.


Drugą kwartę dobrze rozpoczęli podopieczni Arkadiusza Urbańczyka. Dwukrotnie ładnymi wejściami pod kosz zabłysnął Łukasz Bąk, zmniejszając przewagę ekipy z Winnego Grodu do dwóch punktów. Wtedy jednak dał o sobie znać Jarosław Kalinowski, który potwierdził, że niegdyś jego dobra gra w Dominet Bank Ekstralidze, nie była dziełem przypadku.


Potem ponownie gra się wyrównała, a oba zespoły rywalizowały ze sobą zacięcie. Na zakończenie tej partii - znakomity rzut "za trzy” Artura Mrówczyńskiego, po którego rzucie piłka zatrzepotała w siatce równo z syreną. Na półmetku meczu, gracze Tadeusza Aleksandrowicza prowadzili 34:27.


Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Częstochowianie grali bardzo nierówno, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni. Co prawda, do remisu doprowadził nawet Dariusz Szynkiel, jednak było to wszystko na, co w dniu dzisiejszym stać było zespół spod Jasnej Góry. W końcówce, znów górę wzięło doświadczenie gości, którzy po raz kolejny powiększyli swoje prowadzenie do dziesięciu punktów (53:43), czym praktycznie przekreślili szansę miejscowych na odniesienie końcowego zwycięstwa.


Ostatnia część pojedynku toczyła się już pod wyraźne dyktando zielonogórzan. Gospodarze kompletnie stracili wolę walki, natomiast gracze z grodu Bachusa grali jak w transie. Możnaby rzec, iż "zmietli" oni z parkietu zawodników Sportowca. Ozdobą tej odsłony był na pewno efektowny wsad Marcina Wróbla, który nic nie robił sobie z obecności Przemysława Szymańskiego oraz Janusza Sośniaka.


Dzisiejsze spotkanie pokazało i obnażyło wszystkie braki w grze częstochowian. Zawodnicy są coraz bliźsi spadku do II ligi. Podopieczni Arkadiusza Urbańczyka grają nierówno. W najważniejszych fragmentach gry, ich skuteczność pozostawia sporo do życzenia. Tak było również tym razem, aczkolwiek chęci i starań zawodnikom spod Jasnej Góry na pewno odmówić nie można.


Jeśli chodzi natomiast o zielonogórzan, to trzeba uczciwie powiedzieć, że pokazali oni miejsce zawodnikom z Częstochowy, iż są zespołem lepszym. Po niespodziewanej wpadce w Tarnobrzegu, tym razem zrehabilitowali się w oczach kibiców i szkoleniowca.


Sportowiec Częstochowa 59:81 Zastal Zielona Góra (17:22, 10:12, 16: 19, 16:28)


Sportowiec: Mrówczyński 19, Bąk 14, Szynkiel 8, Nogalski 7, Szymański 7, Sośniak 4, Jankowski 0, Klocek 0, Czajkowski 0, Michałek 0.


Zastal: J. Kalinowski 15, Szcześniak 12, Chodkiewicz 12, Olejnik 12, Wróbel 12, Morkowski 11, Czapla 3, Rajewicz 2, D. Kalinowski 2.


Po meczu powiedzieli:


Tadeusz Aleksandrowicz (trener Zastalu Zielona Góra):


– Dobrze, że nasi zawodnicy krok po kroku zrealizowali plan. Najpierw nam nie wychodziło to, że powiedzieliśmy sobie, że musimy wygrać „deskę” własną. Najpierw nam to nie wychodziło i stąd wynik trzymał się koło remisu, ale później, kiedy Chodkiewicz zaczął mocniej skakać na tablicach i kiedy żeśmy ten element przeważyli na swoją stronę, to ta gra była bezpieczniejsza. Po punkciku, jednak w trzeciej i czwartej kwarcie pokazaliśmy jednak, że jesteśmy trochę lepszym zespołem. Z racji dobrej obrony, było sporo przechwytów. Było dużo wyjęć piłki i stąd parę łatwych koszy. Trochę nam się nie układał atak pozycyjny, ponieważ przeciwnik szybko poruszał się w obronie i z tym trochę nie mogliśmy sobie dać rady, ale ogólnie jestem zadowolony, bo dobry wynik w ataku i w obronie, myślę, że dużo punktów nie straciliśmy.


Arkadiusz Urbańczyk (trener Sportowca Częstochowa):


– Kolejny mecz zagraliśmy „falowo”. Po raz kolejny dobre akcje przeplatają się ze słabymi. Akurat w tych gorszych fragmentach, przewaga rywali narasta i w późniejszych fragmentach, jest ciężko to odrobić. W Inowrocławiu było to pięć minut, tutaj się to trochę porozkładało. Dwie, trzy minuty w pierwszej, drugiej i trzeciej kwarcie. To jest jeszcze w fazie dogrywania. Przychodzą nowi ludzie, którzy w tak krótkim czasie nie mają możliwości wkomponowania się w zespół. Łukasz Bąk, pierwsze mecze na świeżości, dzisiaj zagrał dobrze, ale tak to nie jest jeszcze na etapie, żeby to miało „ręce i nogi” i dobrze funkcjonowało. Teraz ta sztuka polega na tym, aby to posklejać, aby to zaczęło grać. Dzisiaj rywal w 30 minut zebrał 15 piłek, więc tutaj nie ujmując chłopakom, którzy grali, tym bardziej, że są jeszcze braki. Są kontuzje, zwolnienia. Praktycznie przez trzy tygodnie nie mieliśmy możliwości przetrenowania z tymi zawodnikami, którzy dołączyli do zespołu, to nie jest takie trenowanie, jak by się chciało. Nie ma takiej możliwości, aby to „przegonić”, jak to się mówi i weszło w nogi, aby na meczach funkcjonowało.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Miejscowi nie opuścili jednak głów, a sygnał do odrabiania strat dał Artur Mrówczyński, który zastąpił w podstawowej „szóstce” kontuzjowanego Piotra Trepkę ." na bank "szóstce" ?

"Najpierw nam nie wychodziło to, że powiedzieliśmy sobie, że musimy wygrać „deskę” własną. " hmm jakos tak dziwnie to wyszlo, tak powiedzial? Nie pasuje mi troche cała wypowiedz Urbanczyka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.