Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9182 miejsce

I nie żyli długo, i szczęśliwie

Kryzys jest sytuacją, w której dotychczasowe rozwiązania stają się niewystarczające, stwarza jednak okazję do podejmowania nowych wyborów, zmusza do nowych działań. W Ośrodkach Interwencji Kryzysowej można szukać pomocy, ale czy to ma sens?

 / Fot. Alicja NowakCelem programu Razem Przeciw Przemocy jest rozwijanie i doskonalenie systemu przeciwdziałania przemocy domowej, a w drodze do jego osiągnięcia jednoczą swoje siły przedstawiciele policji, służby zdrowia, pedagodzy, psycholodzy, kuratorzy, pracownicy socjalni. Ich działania i kompetencje określa ustawa o pomocy społecznej z 12 marca 2004, która wskazuje zadania i rodzaje świadczeń, jakie mają realizować organizacje pomocy społecznej i inne organa do tego uprawnione lub zobowiązane.

Artykuł 47. ustawy mówi o interwencji kryzysowej, która stanowi zespół działań podejmowanych na rzecz osób i rodzin, w tym dotkniętych przemocą, w celu zapobiegania lub pogłębiania się występujących dysfunkcji. Jednym z ważnych elementów pomocy w kryzysie jest stworzenie domów, w których zapewnia się osobom krzywdzonym dach nad głową i miejsce do przetrwania najtrudniejszych chwil.

Byłam w jednym z takich gminnych ośrodków, rozmawiałam z pensjonariuszkami, poznałam blaski i cienie ich życia w nowej rzeczywistości. Nie jest istotna nazwa ośrodka, ani jego usytuowanie, bo takie placówki funkcjonują w wielu gminach, a zasady w nich obowiązujące są podobne.

Lato, to okres, kiedy w hostelu przebywa niewiele kobiet, tłoki bywają w okresach zimowych i wówczas rzeczywiście bywa ciężko, tym bardziej, że ośrodek, który odwiedziłam, położony jest w dość odludnym i źle skomunikowanym miejscu, a dotarcie do niego nie jest proste i tanie. Jak się okazuje zmaltretowana fizycznie i psychicznie matka, często w szoku, wraz z przerażonymi dziećmi musi sama zorganizować sobie dojazd do miejsca tymczasowego schronienia. W chwili przybycia zwykle nie otrzymuje fachowej pomocy, której powinien udzielić jej odpowiednio przygotowany pracownik socjalny, nie mówiąc o psychologu, czy lekarzu, a na dodatek nikt nie pyta czy ma, co jeść i czy stać ją na zakupienie żywności, a jak się zorientowałam, w ośrodku nie ma prowiantu na wypadek przybycia niespodziewanych gości.

Kiedy w końcu dochodzi do spotkania z pracownikiem socjalnym, nowa lokatorka, a raczej klientka, bo taką formę przyjęto, musi podpisać umowę dotyczącą charakteru i czasu jej pobytu w Ośrodku. Nie wiem czy regulamin w takim brzmieniu jest dokumentem standardowym, czy sformułowany jest w tej formie dla ośrodka, o którym piszę. Z jego treści wynika, że:

 / Fot. Alicja NowakOśrodek zapewnia: bezpieczne schronienie, pomoc w zaspokojeniu potrzeb socjalno-bytowych,
udzielania poradnictwa specjalistycznego i pomocy w rozwiązywaniu problemów.

§ 2
klientka zobowiązuje się do:
1. Przestrzegania regulaminu hostelu,
2. Współpracy z pracownikami Ośrodka celem rozwiązania swoich problemów,
3. Zapewnia we własnym zakresie i na swój koszt wyżywienia dla siebie i dzieci z nią przyjętych,
4. Sprawowania opieki nad dziećmi przyjętymi wraz z nią do hostelu,
5. Opuszczenie (wyprowadzenie) z hotelu w ostatnim dniu terminu, na jaki została zawarta umowa, wraz z dziećmi przyjętymi z klientem oraz jej rzeczami, najpóźniej do godziny 16.00 tego dnia.
6. Zabrania się wbijania gwoździ do ścian,
7. Wymaga się, aby w ośrodku przebywać wyłącznie w pantoflach (Tego punktu zupełnie nie mogę zrozumieć)

Punkt 8., w którym obliguje się matkę, aby we własnym zakresie i na swój koszt zapewniła wyżywienia dla siebie i dzieci, jest wręcz absurdalny, w sytuacji, gdy do ośrodka trafia kobieta, która przed fizycznym i psychicznym katowaniem musiała nagle opuścić swoje stałe miejsce zamieszkania. Nie sądzę, by myślała wówczas o tym, co zabrać ze sobą do jedzenia. W chwili kryzysu uciekała od swojego oprawcy, by ratować siebie i dzieci, a głównym motorem działania był instynkt samozachowawczy. Nie miała zapewne czasu na pakowanie. Materialna strona życia w danym momencie nie była istotna. Pensjonariuszki to przede wszystkim osoby bezrobotne, o niskim statusie finansowym, do ośrodka trafiające zwykle bez grosza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Pani Krystyno, nie wiem na jakiej podstawie twierdzi Pani, że przedstawione w artykule sytuacje nie są prawdziwe. Jakbym chciała pisać bajki, to bym podziękowała za przychylną ocenę stylu, jednak odbieram ja negatywnie, wiec nie dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł piękny, szkoda tylko, że większość z tych rzeczy o których pisze autor nie jest prawdą:( Prawdziwe są jedynie zdjęcia i cytaty (i to wyrwane z kontekstu):( Teraz pytanie - komu chcemy takimi artykułami pomagać a komu zaszkodzić?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2009 13:57

Tytuł o zajawka z linku wyżej:
"Holownik osobisty
Brytyjczycy znaleźli sposób na trwale i beznadziejnie bezrobotnych: państwo opłaca prywatnych osobistych doradców, holujących ich z powrotem do pracy. Teraz namawiają do tego samego polskie urzędy."

Dodam, że w naszej organizacji robimy coś takiego właśnie, tylko u nas "holownik" nazywa się "trener pracy" :)
Samodzielność wymaga wsparcia http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=3905
Znów jestem optymistką... http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=3803&slowostart=0

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważny temat. Polecam cykl Nie!Pomagalni : http://www.polityka.pl/Menu20,1917,34/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakby nie patrzec - straszna nędza. Pod kazdym względem. Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich, z Jasnie Wysokosci Urzedniczego Piedestału zajmuje się Madonną.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2009 12:55

"W Ośrodkach Interwencji Kryzysowej można szukać pomocy, ale czy to ma sens?" Do tego zdania mam zastrzeżenia, bo wprowadza nastrój beznadziei już na dzień dobry, a poza tym jest sprzeczność między treścią art. a taką zajawką.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2009 12:50

Wszystko to prawda. Gminy zazwyczaj pomoc ofiarom przemocy traktują jako przykry obowiązek i wypełniają go byle jak.
Tymczasem są przykłady dobrych praktyk i pozyskiwania środków unijnych przez stowarzyszenia na różnorodną i skuteczną pomoc. Są też pewne możliwości pozyskiwania przez samorządy dotacji na budowę mieszkań socjalnych. Najbardziej kulawe w tym wszystkim jest prawo. Trzy miesiące, to powinien być czas wystarczający aby na ulicy znalazł się kat a nie ofiara.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odwaznie i z zaangazowaniem poruszylas powazny temat , gratuluje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.