Facebook Google+ Twitter

I pamiętaj - nie patrz kozie w oczy

Co łączy amerykańskie wojsko, stada kóz, zabijanie wzrokiem, New Age i wojnę z terroryzmem?

Okładka / Fot. Materiały promocyjneKsiążka Jona Ronsona, dziennikarza z USA, zadziwia już samym tytułem. "Człowiek, który gapił się na kozy" - frapujące, nieprawdaż? Bierze człowiek to dzieło do ręki i już od pierwszej chwili wie, że ma do czynienia z lekturą o tematach niebanalnych, włos na głowie ze zdziwienia jeżących, a nieraz budzącą wręcz dziki sprzeciw. "Co to za bzdury!", pomyślisz nieraz czytając tę książkę, drogi Czytelniku, masz to jak w szwajcarskim banku.

O czym opowiada autor w swoim dziele? Splata się tu kilka wątków. Przewodnim jest szaleńcza idea różnych żołnierzy lub ludzi w okolicach armii USA krążących, by - ujmijmy to zgrabnie - zwiększyć wpływ ludzkiej psychiki na wojenną efektywność. I nie chodzi tu bynajmniej o wydłużenie czasu na sen, by żołdacy byli bardziej wypoczęci. Ani o regularną dostawę ziół na wyciszenie czy seanse jogi. Ronson opowiada o próbach USArmy, mających na celu stworzeniu elitarnych oddziałów, złożonych z żołnierzy o... parapsychologicznych umiejętnościach. Słowem, takiego Archiwum X w kamaszach.

Ten pomysł to rozpaczliwa odpowiedź pewnych wysoko postawionych żołnierzy amerykańskiej armii, zwłaszcza podpułkownika Jima Channona, na klęskę w Wietnamie, która potrzaskała
wojsku morale. A przy okazji odebrała jej wiarę, że do czegokolwiek się nadaje. Chcąc odbudować bitewnego ducha, zdecydowano więc, by nad nim popracować i zaprząc do walki.

Za ideą poszły czyny. Ronson opisuje próby stworzenia Pierwszego Batalionu Matki Ziemi, czyli grupy najlepszych z najlepszych, którzy za pomocą siły woli - parapsychologii wręcz - mieliby silnie oddziaływać na wrogich soldatów, budząc w nich zaufanie i szacunek.

Ważne miejsce w tych planach przyznano kozom. W latach 80. w Fort Bragg w Karolinie Północnej stworzono specjalny oddział. Wybrani żołnierze ćwiczyli... zabijanie kóz (a także chomików) wzrokiem. Gdyby próby się powiodły, byłaby to najgroźniejsza grupa bojowa świata. Przy okazji, wroga zaczepka "Co się tak gapisz?" zyskałaby dodatkowy sens. Zadrzesz z takim i już po tobie. W końcu żołnierze ci mieli się stać najlepiej wyszkolonymi szpiegami - zabójcami świata. Kto wiedziałby, czy pijany agresor w knajpie nie jest jednym z nich?

Ronson w książce opowiada o tym ze swadą, momentami wciskając czytelnika w fotel. Poznając opisy kolejnych trików USArmy, ocierające się o New Age, początkowo trudno w nie uwierzyć. Potem jednak coś zaczyna w głowie świdrować - może oni jednak faktycznie męczyli te kozy wrogim spojrzeniem!?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dziękuję :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała recenzja. W pełni podzielam zdanie moich przedmówców.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.02.2010 21:41

Artykuł zniknął z pierwszej strony. Szkoda... Uważam, ze wielu odbiorców oraz autorów powinno go przeczytać... To niezła lekcja posługiwania się naszym językiem oraz świetny przykład delikatnej ironii...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejna extra recenzja zachęcająca do sięgnięcia po książkę"Krytyka polityczna" to też świetne teksty.Znam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, uszanowanie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.02.2010 13:06

5*

Ronson opowiada ze swadą. Autor recenzji również... Świetnie napisane!

Ukłony!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.