Facebook Google+ Twitter

I po Euro... Oceniamy Polaków

Zero zwycięstw, jeden remis, dwie porażki – to bilans spotkań reprezentacji Polski na Euro 2008. Cudu nie było, przygodę z turniejem zakończyliśmy w fazie grupowej. Dziś oceniamy poszczególnych zawodników i ich grę na mistrzostwach.

Roger Guerreiro, strzelec jedynej polskiej bramki na Euro 2008. / Fot. ROLAND SCHLAGER/EPACzy selekcja była błędna? Czy można było wybrać lepszy skład? O tym zapewne Leo Beenhakker dyskutować będzie w najbliższych dniach ze współpracownikami, a także członkami PZPN. Nam, kibicom i dziennikarzom, pozostaje spróbować obiektywnie ocenić to, co zobaczyliśmy na boisku w spotkaniach z Niemcami, Austrią i Chorwacją.

Artur Boruc: 5

Zdecydowanie najjaśniejszy punkt naszej ekipy. Jeśli menedżerowie wielkich klubów zapamiętają jakieś pozytywy gry Polaków na Euro 2008, z pewnością jednym z nich będzie postawa Boruca. Nie zawinił przy żadnej z czterech straconych bramek, a spotkanie z Austrią było jego popisem. Również w meczu z Chorwacją kilkakrotnie ratował nas przed utratą gola. Bardzo czujny i pewny w swoich interwencjach, zarówno na linii, jak i na przedpolu. Wygląda na to, że podczas Euro był w życiowej formie - szkoda tylko, że jako jedyny z naszej reprezentacji.

Mariusz Jop: 1

Zagrał tylko raz i nie sprawdził się. Najsłabszy punkt polskiej obrony w konfrontacji z Austrią. Znowu nie zdołał przygotować formy na najważniejszy turniej sezonu, podobnie jak przed dwoma laty. Zbyt wolny, źle ustawiający się, słabo współpracujący z kolegami. Jego błędy mogły spowodować utratę kilku bramek.

Jakub Wawrzyniak: 3+

Beenhakker postawił na niego dopiero w trzecim spotkaniu i nie zawiódł się. Być może gdyby występował od pierwszego meczu, nasza defensywa wypadłaby lepiej. Wawrzyniak to jeden z nielicznych zawodników reprezentacji, którzy przed Euro niewiele mówili, za to na boisku robili, co do nich należało. Nie ustrzegł się kilku błędów, ale i tak wyglądał najlepiej z naszego bloku defensywnego.

Paweł Golański: 2

Już przed rozpoczęciem turnieju był postrzegany jako niepewny punkt polskiej obrony. Mecz z Niemcami potwierdził, niestety, te przypuszczenia. Golański prezentował się niewyraźnie, a jego indywidualny błąd spowodował utratę drugiej bramki. W meczu z Austrią wszedł na zmianę i zaprezentował się już nieco lepiej, ale tylko nieco.

Dariusz Dudka: 2+

Uznawany za jednego z najbardziej uniwersalnych graczy reprezentacji, tym razem nie rzucił na kolana ani jako obrońca, ani jako defensywny pomocnik. Sporo niecelnych podań, niewidoczny w ofensywie. W spotkaniu z Chorwacją wystąpił w obronie i kilka razy interweniował mało zdecydowanie, prowokując groźne sytuacje pod naszą bramką. Na plus przemawia fakt, że podczas meczów biegał najwięcej ze wszystkich polskich zawodników.

Jacek Bąk: 3

Ostatni wielki turniej w karierze naszego najstarszego zawodnika, który kończy karierę reprezentacyjną. Marzył o "dobiciu" do 100 spotkań – aby tak się stało, Polska musiałaby zagrać w finale – ostatecznie licznik jego występów zatrzymał się na 96. Poprawny w defensywie, choć nieco chimeryczny. Pod nieobecność Żurawskiego, kapitan naszego zespołu. Leo Beenhakker postanowił jednak posadzić go na ławce rezerwowych w trzecim spotkaniu, choć nie przyniosło to zmiany w jakości gry obrony.

Euzebiusz Smolarek: 4

Miał być gwiazdą reprezentacji Polski na Euro. Wiele od niego wymagano. Tymczasem w spotkaniach z Niemcami i Austrią wypadł blado, był mocno krytykowany. Nie pomógł mu Beenhakker, ustawiając na pozycji jedynego wysuniętego napastnika, która Ebiemu wyraźnie nie odpowiada. Nie jest bowiem Ruudem van Nistelrooyem ani Lucą Tonim, nie ma wzrostu i warunków, by pełnić taką rolę w systemie 4-5-1 i zgrywać piłki do kolegów. Spotkanie z Chorwacją rozpoczął na ławce. Gdy jednak pojawił się na boisku i zagrał w końcu na skrzydle, był zdecydowanie najlepszym polskim zawodnikiem. Dwa świetne, choć minimalnie niecelne strzały, do tego świetne podanie do Zahorskiego. Być może gdyby Beenhakker zrezygnował z Krzynówka i od początku turnieju ustawiał Smolarka na skrzydle, nasza gra wyglądałaby inaczej.

Jacek Krzynówek: 1

Najsłabsze ogniwo jedenastki, która zagrała z Niemcami. Przynajmniej od roku prezentował się słabo piłkarsko, jednak nadrabiał to walecznością, miał też szczęście do strzelania bramek (jak z meczach z Kazachstanem lub Danią). Media wykreowały go więc na bohatera eliminacji. Na turnieju w Austrii i Szwajcarii wyszły jednak na jaw wszystkie słabości Krzynówka: brak dryblingu, skłonność do indywidualnej gry, niedokładność podań. Nieco lepiej wyglądał w niektórych momentach meczu z Austrią, ale już z Chorwacją ponownie każdy jego kontakt z piłką kończył się jej stratą. Fatalne – poza jednym – strzały z dystansu. Czas powiedzieć głośno: ten zawodnik był w wysokiej formie przed czterema laty, ale obecnie powinien już pożegnać się z reprezentacją.

Maciej Żurawski: 2-

Jego przygoda z turniejem zakończyła się po pierwszej połowie meczu z Niemcami. Tradycyjnie już był mało widoczny. Gdy wreszcie się pokazał, przestrzelił w dogodnej sytuacji. Później okazało się, że od początku grał z kontuzją, na własne życzenie. Zawodnik, któremu zależałoby bardziej na korzyści drużyny, ustąpiłby miejsca w wyjściowej jedenastce któremuś z kolegów. Jeśli zaś uraz był poważniejszy, być może w ogóle należało zrezygnować z miejsca w 23-osobowej kadrze. A tak – Żurawski w dwóch pozostałych spotkaniach już nie zagrał, zablokował za to miejsce dla kolejnego, zdrowego napastnika.

Łukasz Garguła: nie grał

Marek Saganowski: 3

Widać było dobre przygotowanie fizyczne i techniczne. Dużo biegał, starał się, szarpał. Nieco gorzej z efektywnością gry, bowiem napastnik Southampton oddał w trzech spotkaniach tylko dwa strzały na bramkę przeciwnika. Na plus można zapisać przytomne zachowanie w polu karnym i asystę przy golu Rogera. Biorąc pod uwagę dobrą grę głową, Saganowski mógł być idealnym napastnikiem w systemie 4-5-1, gdyby tylko lepiej funkcjonowały nasze skrzydła. Inna sprawa, że żadnego spotkania nie rozegrał w całości.

Wojciech Kowalewski: nie grał

Marcin Wasilewski: 3-

Poprawna gra w obronie, choć w meczu z Niemcami był jednym z odpowiedzialnych za trafienia Lukasa Podolskiego. Z Austriakami zagrał już znacznie lepiej. Nie ponosi winy za gol Klasnica w trzecim spotkaniu, gdy brak asekuracji zmusił go do gry przeciwko dwóm zawodnikom. Za mało widoczny w ofensywie, co do niedawna było jego największym atutem. Zbyt rzadko włączał się do akcji oskrzydlających. Nie oddał też żadnego strzału na bramkę, co miało związek ze słabymi w naszym wykonaniu stałymi fragmentami.

Michał Żewłakow: 3-

Jako środkowy obrońca, dobrze rozumiał się tylko z Jackiem Bąkiem. W duecie z Mariuszem Jopem lub Dariuszem Dudką, współpraca układała mu się znacznie gorzej. Mało widoczny, nie popełnił żadnych rażących błędów, ale i fenomenalnych przechwytów lub zagrań trudno było doszukać się w jego grze.

Michał Pazdan: nie grał

Łukasz Piszczek: 2+

Pół godziny meczu z Niemcami – być może zbyt krótko, by móc pokusić się o sprawiedliwą ocenę. Widać było jednak, że nie przygotowywał się z resztą ekipy. Mało widoczny, niezbyt dynamiczny, nie wniósł niczego do gry Polaków.

Wojciech Łobodziński: 3-

Widać, że to zawodnik – na razie – o klasę gorszy od Błaszczykowskiego. Nie udało mu się zrekompensować straty skrzydłowego Borussi Dortmund, choć starał się jak mógł. Bardzo nierówny, co można było dostrzec choćby w spotkaniu z Niemcami. Kilka niezłych rajdów i kluczowych podań, ale też sporo nieudanych dryblingów i niedokładnych zagrań. Momentami bardzo chaotyczny w grze.

Mariusz Lewandowski - dobry w eliminacjach, słaby w turnieju. / Fot. EPA GEORGI LICOVSKIMariusz Lewandowski: 2

Cień zawodnika z eliminacji. Miał odgrywać ważną rolę w systemie 4-5-1, preferowanym przez Beenhakkera. Tymczasem najczęściej mogliśmy go oglądać faulującego i zbierającego żółte kartki (w sumie obejrzał dwie w trzech spotkaniach). Jego strzały z dystansu były w większości niecelnie i kompletnie nieudane. Rzadko brał udział w rozgrywaniu ofensywnych akcji Polaków. Winny dyskusyjnego rzutu karnego w doliczonym czasie gry, w meczu z Austrią.

Rafał Murawski: 3

Zagrał od początku tylko w jednym, ostatnim meczu i wypadł przyzwoicie. Niezły w odbiorze i obronie, rywale mieli kłopoty, by go przejść. Dużo gorzej z wyprowadzaniem akcji, nawet z własnej połowy. Nie pokazał praktycznie żadnego ze swych ofensywnych walorów – tylko jeden niecelny strzał na bramkę. Doskonałe przygotowanie fizyczne – w spotkaniu z Chorwacją był w polskiej ekipie zdecydowanym liderem, jeśli chodzi o ilość przebiegniętych kilometrów.

Roger Guerreiro: 4-

Gdy Leo Beenhakker przeforsował przyznanie mu polskiego obywatelstwa i powołał do kadry na Euro, dużo osób miało wątpliwości. Okazało się, że niesłusznie. Roger udowodnił, że jest – obok Smolarka – najlepiej wyszkolonym technicznie z polskich zawodników. Był dobrym zmiennikiem w spotkaniu z Niemcami. Z Austrią zagrał już od pierwszych minut, był widoczny w ataku, strzelił jedynego polskiego gola w turnieju (choć nieprawidłowego, bo z pozycji spalonej). Słabszy występ zanotował przeciwko Chorwatom, miał sporo strat, choć również popisał się kilkoma niekonwencjonalnymi zagraniami. Można podejrzewać, że jego kariera w polskiej drużynie narodowej nie skończy się na Euro 2008.

Tomasz Zahorski: 1

Teoretycznie za 24 minuty w ostatnim spotkaniu nie powinien otrzymać żadnej oceny. Zrobił jednak wszystko, by zapracować na niedostateczny. Kilka nieudanych dryblingów, kilka strat, żółta kartka i przede wszystkim – zmarnowana stuprocentowa okazja do strzelenia gola. Radosław Matusiak, którego wygryzł ze składu na Euro 2008, zwykł wykorzystywać takie sytuacje z zamkniętymi oczami, nawet będąc bez formy. To jeden z twardych argumentów za tym, że być może na Euro nie pojechali ci napastnicy, którzy powinni.

Łukasz Fabiański: nie grał

Adam Kokoszka: 3

Komentatorzy twierdzili, że jest jeszcze zbyt młody i niedoświadczony, by wystąpić na Euro. Tymczasem wszedł "na zmianę" w ostatnim spotkaniu i spisał się zupełnie poprawnie. Zagrał tak, jak w Wiśle Kraków – niepozornie, nie rzucał się w oczy, ale był skuteczny.

Trener Leo Beenhakker: bez oceny

Zapewne przez najbliższy tydzień czeka go zmasowana krytyka ze strony mediów oraz części kibiców. Naszym celem na Euro było wyjście z grupy, nie udało się go jednak osiągnąć. Jaką odpowiedzialność ponosi za to Leo Beenhakker? – naprawdę trudno ocenić. Po nieudanym występie na dużej imprezie łatwo zwalniać selekcjonera, szczególnie kibicom, którzy widzą jedynie to, co dzieje się na boisku. Dlatego nie podejmujemy się oceny trenera Beenhakkera, gdyż z pewnością byłaby ona nieobiektywna – nie znamy wszystkich kulisów naszych występów na Euro. Nawet jeśli porażki z Niemcami i Chorwacją spowodowały, że prysł mit nieomylnego Leo, nie można zapomnieć, że jako pierwszy wprowadził polski zespół do ME. Co więcej, dokonał tego tuż po fatalnym występie na MŚ 2006. W kilka miesięcy pozbierał zespół i skutecznie, choć nie bez problemów, przebrnął przez eliminacje. A czy popełnił błędy przy selekcji zawodników i ustalaniu taktyki na turniej główny? Może się wydawać, że tak. Ale jeżeli faktycznie tak było, tak doświadczony szkoleniowiec z pewnością sam jako pierwszy zdaje sobie z tego sprawę i błędów tych zapewne już nie powieli. Warto zatem pozwolić mu pracować w eliminacjach MŚ 2010. Oby zwycięskich dla trenera i reprezentacji Polski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

A ja mam pytanie o plan budowy drużyny na Euro 2012.

Bo zakładam, że nie interesuje nas finisz jak Austrii i Szwajcarii w roli gospodarzy dostarczających punkty przyjezdnym...

W tej chwili nie widzę w aktualnych działaniach i nie słyszałem o żadnej strategii budowy drużyny na ME w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I Żurawski 1 powinien dostać, bo chyba obok Jopa to najsłabszy nasz zawodnik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mimo wszystko nie zgadzam się z większością ocen, Smolarek na 4 nie zasłużył, miał 3 szanse żeby się pokazać z dobrej strony, a udało mu się tylko z Chorwacją. Saganowski powinien dostać wyższą ocenę, bo obok Rogera był naszym najlepszym zawodnikiem w polu. Łobodziński też powinien dostać niższą notę, bo był bardzo, bardzo słaby ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lewandowski - do więzienia za gre przeciwko Polsce. Oddawał piłki przeciwnikowi. Żeby nie podać koledze z zespołu wykopywał piłkę ponad bramką przeciwnika.

Leo musi zostać bo to jedyna osoba, która jest w stanie prowadzić mądrze treningi i przygotować nas do wyjścia z grupy 2010(i nic wiecej, nie tak szybko)

Większość piłkarzy w naszej reprezentacji to ludzię o niskiej inteligencji, dlatego z pustego (głowy) nawet Loe nie naleje. Brak logiki w grze i brak zespołowości. To jest trudne do opanowania dlatego na pewno nie będą w stanie pojąć tego nasi piłkarze.

Muszą odejść. (nie wszyscy oczywiśćie)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgodzę się z Zahorskim, Marcin:) Wniósł do gry naszej kadry duże ożywienie. Nie udało mu się wykorzystać dobrej sytuacji, ale jako jeden z nielicznych potrafił do takiej sytuacji dojść:D

Leo jest dobrym trenerem, ale na pewno nie przesadzajmy, jaki to jest świetny. Popełnił dużo błędów i dalej w nie brnął:( Uważam, że z tymi zawodnikami, których wziął do Austrii był w stanie dojść do ćwierćfinału, ale bał się diametralnych zmian po meczu z Niemcami. Nie będę się tutaj rozpisywał, ale Krzynówek nie powinien wybiec na boisko już po pierwszym spotkaniu. Dobrze, że Żurawski był kontuzjowany, bo Leo wpuszczałby go nadal.

Wracając do Zahorskiego. Przypomnijcie sobie sparing z Danią...często ogrywał Duńczyków, potrafił stworzyć zagrożenie i często był widoczny, a tu nagle nie dostaje szans na Euro...

Zawsze byłem negatywnie nastawiony do Zahorskiego, ale w meczu z Danią przypominał mi Matusiaka z najlepszych czasów w Bełchatowie, a tu nagle nie dostaje szansy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara, pieniądze nie mają tutaj nic do rzeczy.

W obecnej piłce, przy rozgrywkach ligowych, pucharach krajowych i pucharach europejskich, FIFA ma decydujący głos w sprawie terminów spotkań reprezentacji i najczęściej selekcjoner ma swoich piłkarzy do dyspozycji raptem przez kilka dni. Nic się nie da z tym zrobić, od jakiegoś czasu tak jest i będzie jeszcze coraz gorzej. I nieważne, czy pan X gra w lidze włoskiej, czy siedzi tam na ławce - tak czy siak Beenhakker na własne życzenie zgrupowania nie zorganizuje, bo po prostu nie może. W polskiej lidze jest o ciutkę łatwiej, bo czasami zdarzają się "obozy" reprezentacji w terminach "nie-uefowskich" i wtedy trener ma do dyspozycji tylko graczy z naszej ligi. Tego się już nie da zmienić. Nie wiem, co w wywiadzie powiedział trener Piechniczek, ale troszkę na opak zrozumiałaś chyba jego słowa.

Co do obecnego stylu bycia piłkarzy, jest w tym dużo racji, bo "zaszufladkowany" piłkarz to głupek, nie mający nic mądrego do powiedzenia, bez jakiejkolwiek szkoły i obnoszący się ze swoimi zarobionymi pieniędzmi, ale trochę przesadzasz. Są piłkarze, którym kasa uderza do głowy, ale część z nich ma naprawdę poukładane w głowie i ich ubioru, stylu nie determinuje chęć pokazania tego ludziom, a ich własny światopogląd i to, jak chcą wyglądać, to raczej wybór świadomy. A choć w części przypadków to ludzie skromni i sympatyczni, tacy jak każdy z nas. Tyle, że im się udaje zarabiać na chleb swoją pasją, i dostają za to grubą kasę.

Pozdrawiam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mnie to szkoda tego Beenhakkera. Przeczytałam w pon. dużym Formacie ciekawy wywiad z Piechniczkiem, który opiwada jak wyglądała praca trenera niegdyś i jka wygląda to dziś. Nie interesuję się piłką właściwie wcale, ale sama wyczułam, że ten selskcjoner to z róznych powodów, pienięznych oczywiście, widzi się ze swooimi podopiecnzymi tyle co kot napłakał. Ponieważ w naszej lidzie zarabia się mało, to faceci rozporoszeni są większośc czasu po obcych, wcale nie nienajlepszych ligach, żeby sobie kupować drogie gadżety i owijać złoto wokół szyi tudzież robić się na Beckhama. Taki dziś styl. I nie ma trener czasu i możliwości, żeby z tymi piłkarzami pobyć dłużej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pełna zgoda z Emenefix - żal, że Zahorski wszedł na boisko tak późno!

I jeszcze jedno : jeśli Łobodziński ma taką samą ocenę co Żewłakow ( moim zdaniem nasz najlepszy obrońca ) to coś jest nie tak...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Absolutny błąd w przypadku Zahorskiego. Nawet Uefa pisze i zagraniczne portale że dodał polotu i szybkości Polsce. W ciągu 25 minut zrobił tyle dośrodkowań i rozegrań co Łobodzinski przez cały mecz.

Wątpię by Drewniusiak zrobił to lepiej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie poszło "nam" - to fakt, ale futbol to futbol... Wszystko zależy od dyspozycji piłkarzy w danym momencie, oczywiście jest wiele czynników, które wpływają na wynik końcowy. Ja oceny naszej Drużyny Narodowej wystawiać nie będę, bo o tym powinni decydować raczej specjaliści, a ja jestem tylko widzem, w dodatku przekonanym, że i Włości i Francuzi mają więcej powodów do narzekania na swoje drużyny, o Anglikach wspominać nie trzeba...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.