Facebook Google+ Twitter

I pozamiatane

Dlaczego Polacy się cieszą po wyborach? Czy jest powód do radości skoro głosować możemy jedynie przeciw? Czy to nasza polska prawidłowość, jak długo jeszcze i kto temu zawinił?

Plebiscyt to był czy wybory? Myślę, że diabeł tkwi w szczegółach. Pozostał niesmak, dezorientacja. Wygrani, przegrani, jakby jedynie o igrzyska chodziło. Głosowaliśmy za chlebem, godnością, rozwojem, tożsamością czy jedynie dane nam było postawić znak stopu opryskliwości, bezczelności i łamaniu wszelkich norm kultury? Przykre, prawdziwe jednak, głosowaliśmy przeciw.

I pozamiatane. W niedzielę, po mszy. Wypadałoby rzec: koszmar to już historia, umyć ręce (jak to zwykle po robocie, a i trochę tak po piłatowemu) odetchnąć z ulgą i czekać. Że pozamiatane okazało się o 22.55, 21 października 2007. I pewnie od tej magicznej godziny rozpoczęło się czekanie: na cud, na nowe, na lepsze, normalniejsze i... tu dylemat. Czy bowiem wiemy na co czekamy, czy wiemy, co nam tak naprawdę proponuje zwycięska partia. Obawiam się, że w zgiełku przedwyborczej paplaniny nie zauważyliśmy, iż nie padły żadne konkrety. Nie padły żadne wiążące słowa, z których, gdy już nie czekanie, a bieżąca rzeczywistość zaistnieje będzie można rozliczyć.

Czy długo jeszcze, a może jak długo Polacy zamiast głosować na konkrety zmuszani będą do głosowania przeciw, czemuś, komuś, wydaje się pytaniem na dziś mniej istotnym. Mnie jednak niepokoi i delikatnie mówiąc denerwuje ta „prawidłowość”.

Wszak naście lat budowania demokracji to żaden okres, znamy te amerykańskie i inne, jednak cywilizacyjnie jesteśmy daleko dalej niż protoplaści. Chciałoby się więc wreszcie coś mieć, a choćby punkt odniesienia. Tymczasem punkt odniesienia jaki proponowali w okresie dwóch lat rządzący znamy, a i tuż po społecznym wecie punktem odniesienia miłościwie nam panujących stało się stwierdzenie, że oto społeczeństwo to kupa bezmózgowców, a delikatniej masa ludzi z rozdwojoną jaźnią. Bo przecież to nie społeczeństwo zwolniło ekipę, wg pana Jarosława, to media sprawiły, że wynik jest jaki jest, socjotechniki i inne takie.

Jakoś dziwnie nie przyszło temu panu do głowy, że społeczeństwo, człowiek najpierw żyje, pracuje, załatwia sprawy, otrzymuje „pensje” i w sklepach uruchamia kalkulatory, by obliczyć jakiego rzędu korzyść sprawi zakup o 15 groszy tańszego produktu. Chodzi do lekarzy społeczeństwo, do szkół posyła dzieci, do urzędów pracy też chodzi, a jak czasu i siły stanie to może i włącza jakieś tam pudełko, z którego oto płynie ta anty propaganda. I nie znaczy to, że ów człowiek staje w tym momencie obok siebie, nie znaczy, że okrągłe słówka zmieniają cokolwiek w tym, co dane mu było w ciągu dnia przeżyć, ani tego z czym jutro znów przyjdzie mu się zmierzyć. I co najwyżej odruch wymiotny powoduje wywód, że Polska stoi, że należy, że oligarchia, że ... nie czas już na to. I jeszcze jednego nie znaczy, tego, że Polacy pasjonują się oglądaniem, czytaniem i śledzeniem prywatnych wojenek w imię bliżej nieokreślonych racji. Bo zdecydowana większość społeczeństwa nie ma dostępu do TVN24, nie czyta Urbana, nie czyta w ogóle nic, a żyje jedynie i samo przeżycie jest „rozrywką”, której ponad wystarcza.

Trudno jednak nie odnieść się do opluwania elektoratu przez ślepowzrocznych, cynicznych prześmiewców. Który to elektorat po pierwsze wpisał się w „wielki front” - to premier. Wg cynicznej opinii Kurskiego, że winna jawi się być dwu – trzymilionowa grupa „naskórkowego elektoratu, który niewiele wie o polityce i który dał się złapać na socjotechniczne chwyty Platformy”. Winna frekwencja, która nie "była taka jak zawsze", gdy do wyborów chodził tylko "elektorat świadomy politycznie". Po kolejne utyskiwania Ziobry na temat tego, że za mało było czasu, „bo nie wystarczy dużo zrobić trzeba jeszcze mieć czas, by móc to pokazać” należy ocenić krótko – skandal to i kpina z wyborców.

Panowie my naprawdę nie tylko nie "dornowaci" jesteśmy, nie wpisujemy się też w żadne fronty, my nie chcemy walczyć, my nie chcemy propagandy i sprawozdań. Czas był, były dwa lata i na co komu i po jakiego dodatkowy czas na pokazywanie tego, co się niby robi, to przecież tu i teraz się działo, jeszcze kilka dni temu, czas minął, a my jedynie żyć chcemy i chcemy, by szanowano naszą opinię, też. I żal, że nie dano nam programów, że nikt nam niczego nie zaproponował. I żal i strach, że dalej nie wiemy, czy stać Polska będzie, czy w końcu ruszy. Was jednak zwalniamy, nie dlatego, że media, nie dlatego, że socjotechniki, zwalniamy, bo nadużyliście zaufania. Zwalniamy, bo nie zdaliście egzaminu. Okres próbny przeważnie trwa trzy miesiące.
No i zrobiło się, tyle się zrobiło, że utopiliście się w bagnie, które sztuczne zbudowaliście, a w którym chcieliście utopić i nas. I dlatego was zwalniamy, że nie odpowiada nam to, że nie jesteśmy tak zamożni, by płacić za igrzyska, gdy chleb potrzebny, praca, godność i spokój.

Nie obrażajcie więc wyborców, nie próbujcie dalej wmawiać nam, żeśmy durni, że kupimy każdą bzdurę, nie straszcie nas, nie porażajcie, nie tropcie i nie szczujcie. Pozwólcie iść, a nie wiecznie stać przed szansą, przestańcie straszyć dziennikarzy, że szefom każecie sprawdzać ich umiejętności, przestańcie nam ubliżać.
"I pozamiatan"e, nie znaczy wcale, że oto już będzie dobrze, że oto cud się zdarzy. Pozamiatane to znaczy dość agresji, dość marnotrawienia pieniędzy, dość bełkotu, dość monotematycznych konferencji i szczucia, szczucia i jeszcze raz szczucia oraz opluwania wszystkich, którzy myślą inaczej.

"I pozamiatane", nie znaczy, że oto naiwność moja każe mi w coś tam wierzyć. Ani naiwność, bo nikt niczego nie obiecywał. Bo triumfatorzy też nie są z mojej bajki. Bo jeszcze nie znajduję na polskiej scenie politycznej takich, co to w bajkę da się wpisać. Ale dobrze, że chociaż tyle.

Ciągle jednak otwarte pozostaje pytanie: kiedy w Polsce nadejdzie czas wyborów między programami, kiedy i czy w ogóle dane nam będzie głosować za, a nie przeciw. Kiedy po przyjściu z lokalu nie trzeba będzie po piłatowemu rąk myć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Polakom programów czytać sie nigdy nie chciało. Drukował ktoś może program PO lub PiS znaleziony w Internecie? Nie sądzę. Jeśli już - to robili to polityczni zapaleńcy, fanatycy ;) albo studenci. Ewentualnie sami działacze partii (chociaż podczas debaty widać było, że Donald Tusk trochę się pogubił ze szpitalami).

Dopisuję się do stwierdzenia, że polskie społeczeństwo zmeirza w stronę społeczeństwa obrazkowego. Urbanowi można bardzo wiele zarzucić, ale jednak prezentuje jakiś tam punkt widzenia. Rzeczpospolita, Polska, Przekrój, Wprost, Dziennik, Gazeta Wyborcza, tytuły regionalne - dopiero poświęcając dziennie jakieś 30-60 minut wiemy, co się MNIEJ WIĘCEJ dzieje w polityce. Nie pominę też faktu, że o polityce coś trzeba wiedzieć...

Tusk zastosował 'kampanię zachodnią' a może nawet amerykańską? Sam kaczyński po wszystkim stwierdził, że inaczej przygotował się do debaty. Pracowitości i uporu Kaczyńskiem odmówić nie można. Sztab Tuska postawił na 'walkę społeczną' - dosłownie o walke o sympatię. I wygrał.

Też zgadzam się z tym, że pozamiatane - ale na pewno nie mówmy o nowej RP. Siły polityczne się przetasowały, inicjatywa na froncie należy teraz do drugiego obozu. Czy będzie to walka podjazdowa? Społeczeństwo tego nie chce. Walka pozycyjna - to już pewniejsze. Krwawa jatka - NIGDY. Teraz musi rządzić ktos sympatyczny z profesjonalnym sztabem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądze, że ciągle jeszcze zbyt mało czasu minęło abysmy z całkowitą swobodą potrafili "praktykować demokrację".
Tkwi w nas ciagle jeszcze wszczepiony przymus. Na tym jechał pan Jarosław K.
I na tym sie przejechał bo mlodzież borąca masowy udział w wyborach dała sygnal, że jest już urodzona i przystosowania do demokracji bez zadnych zaszłości i kompleksów.
Ten pan teraz szuka intensywnie "dziury w całym" czyli wymienia coraz to nowe powody swego niepowodzenia. I nie przyjdzie mu nigdy do glowy, ze tym powodem jest on sam i jego sposob sprawowania władzy. Tylko tyle i az tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zapomniałem punktu - artykuł mi się bardzo spodobał, pociesza mnie fakt, że są ludzie tak myślący :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obawiam się, że między programami wybierać będziemy jeszcze nieprędko. Bitwa na programy na dzisiaj jest bezcelowa, gdyż większość społeczeństwa programów gospodarczych po prostu nie zrozumie. To dlatego poprzednio wygrał PiS - Kaczyński mówił językiem zrozumiałym dla każdego - poczynając od złego układu, a skończywszy na "spieprzaj dziadu". Wielu Polaków nie zna się na zawiłościach ekonomii, polityki zagranicznej itd. Można albo próbowac im to objaśnić - czego przez 17 lat niestety nie robiono - albo cynicznie wykorzystac do własnych celów - tak jak robi to PiS.
Nie tak dawno narzekałem, przy okazji ustalania list wyborczych, że politycy traktują Polaków jak analfabetów, którzy nawet nie potrafią znaleźć nazwiska na karcie do głosowania. Uważałem to za bzdurę - i zawiodłem się. Wynik Stanisława Ziobry z PPP uświadomił mi, że nawet z zagłosowaniem na właściwą listę Polacy mają kłopot.
I jest chyba jeszcze jeden problem, tak trochę na pograniczu - wielu Polaków uznaje państwo za twór obcy i nie identyfikuje się z nim. Z tegorocznych badań, cytowanych ostatnio przez Piotra Pacewicza w sobotniej "GW" wynika m.in., że ponad połowa obywateli nie uważa niepłacenia podatków za fakt moralnie naganny. Po prostu do demokracji trzeba dojrzeć. Nam jeszcze się chyba nie udało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.