Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172676 miejsce

Idą święta. Nie biorę kredytu

Świat, który pokazują nam reklamy jest wspaniały. A najwspanialszy tuż przed świętami Bożego Narodzenia.

Święta za pasem. Kolorowe światła, roziskrzone choinki, igraszki w śniegu, opłatek w dłoni. Jak w bajce nikną wszystkie konflikty. Ludzie ze sobą chcą rozmawiać, przekraczać bariery dotychczas nieprzebyte. Świat zamiera zachwycony blaskiem chwili… aż po dziesięciu minutach blok reklamowy dobiega końca.

Bajkowa rzeczywistość

W świecie reklam dzieci są uśmiechnięte. Nawet, kiedy jak dzika horda wpadają do mieszkania po lekcjach, można je szybko uspokoić jogurtem lub domową zupą z torebki. Dorośli też nie mają co narzekać. Choroby szybko przechodzą po musujących tabletkach i innych „ekstra” oraz „z podwójną siłą” medykamentach. Następnego dnia z raźnym spojrzeniem pojawiają się w pracy. Tam mogą dodać sobie energii jakąś pożywną słodką chwilą z cukrem lub bez cukru. A po pracy świat jest u ich stóp, bo przecież tak mało nas dzieli w wirtualnym świecie…

Świat reklamy też czeka na święta. Przecież ludzie wtedy są tacy otwarci, i „wszyscy wszystkim ślą życzenia” – jak można usłyszeć w pewnym świątecznym przeboju. Skoro chcemy się uszczęśliwiać – czemu nie? Zasypywani więc jesteśmy… pieniędzmi. Niskie oprocentowanie, prezent, kawa, uśmiech pana w banku, no bo przecież lubi cię takim, jakim jesteś!

Sięgnij po więcej...

To było kilka impresji ze świata reklamy. Bazuje on na tym naszym – rzeczywistym świecie. Tym z problemami, konfliktami, biedą, ale i radością, nadzieją oraz okazjonalnie – np. premią w pracy. W reklamie najlepiej jest pokazać świat trochę lepszym, niż jest. I tu trzeba zwrócić uwagę na bardzo istotny aspekt – świat może być lepszy, gdy sam go zmienisz. Dokonasz zmiany – uczynisz życie wygodniejszym, przyjemniejszym – gdy kupisz jakiś produkt, skorzystasz z oferty, która zachwalana jest w reklamie. Ale żadna z tych krótkich migawek nie może pokazać tego, co najważniejsze, bo bazuje jedynie na zewnętrzności.

Reklama pokazuje nam „opakowanie” świąt Bożego Narodzenia. Cóż z kuszącej zewnętrzności, gdy nie ma nic więcej? Sięgnijmy po to „więcej” – do serca, sumienia, pamięci… Nie trzeba brać kredytu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Asenie - o przeprawach Albańczyków wiem sporo bo wiadziałam we włoskiej TV sceny walk policji z tymi przemytnikami, ktorzy nawet dzeci nielegalnych imigrantów wrzucali do wody z dala od brzegu, aby łodzie pościgowe je wyławiały.
Ich nie trzeba kusić reklamami. Oni mają swoje paskudne interesy, własne siostry do burdeli , najszybsze w świecie łodzie przemytnicze i środki łączności lepsze niz włoska straz przybrzezna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mądry tekst. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Rzeczywistowść reklamowa nie jest bajkowa, jest koszmarnie kiczowata i bezczelnie klamliwa.
Mam w sobie dostateczna dawke przekory, że im bardziej mnie namawiają tym bardziej tego nie chcę.
I coraz mniej oglądam TV, coraz rzadziej wlączam radio - poprostu tego sie juz nie da ani słuchac ani
ogladac.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Kredyt jest absolutnie niepotrzebny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) świetnie podsumowane...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Mądre zdanie, że reklama pokazuje nam tylko „opakowanie” świąt Bożego Narodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.