Facebook Google+ Twitter

Idea sięgnęła bruku...? Na marginesie wystawy „Sny o potędze”

Quo vadis, homo? Pytanie to nieustannie stawiają twórcy kultury współczesnej, by zapobiegać zmierzchowi cywilizacji i klęsce marzeń o potędze człowieka.

Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu / Fot. Adrianna Adamek-Świechowska W Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu od 16 XI do 18 XII 2011 r. można było zwiedzać oryginalną wystawę, nawiązującą do historii siedziby instytucji, stuletniej budowli - Zamku Cesarskiego. Międzynarodowa ekspozycja Sny o potędze czternastu artystów należy już do przeszłości, jednak poruszone przez nią wątki nadal są żywe i powracają w myśleniu o współczesnej kulturze. Kuratorka wystawy Agata Rogoś podzieliła ją na trzy części: porażka - nieuniknioność - niespełnienie. Wszystkie te pojęcia łączą się z ponadczasowym problemem rozpadu pewnych zamierzeń, projektów, przedsięwzięć. Bezpośrednio odwołują się do dziejów wzniesionego w stylu neoromańskim w 1910 r. ostatniego zamku w Europie. Miał to być symbol potęgi Niemiec. Najpierw jako nowa siedziba władzy cesarza Wilhelma II był potwierdzeniem zaanektowania Wielkopolski do Rzeszy, później w 1939 r. przebudowywany zamek miał być rezydencją Adolfa Hitlera.

Kontekst historyczny zaprezentowanych na wystawie instalacji, jakkolwiek powołał je do istnienia, nie zawęża ich znaczeń, dogłębnie docierających do widzów. Wrażenia mogą zostać zagłuszone, jak w moim przypadku, ale odżywają poruszone rozmaitymi bodźcami życia codziennego. Pod wpływem lektury książki Sztuka i krew Roberta Jarockiego skłoniły do wyartykułowania zrodzonych niepokojów. Przywołane z historii niedawnej akty poświęcenia życia dla ratowania dorobku ludzkiej myśli nagle zostały skojarzone ze wspomnieniem poznańskiego projektu wizualno-badawczego Sny o potędze. Ekspozycja stała się symboliczną prezentacją kondycji człowieka ujrzanego oczami artystów, diagnozujących dobę współczesną.

Instalacja Grzegorza Klamana "Idea" na poznańskiej wystawie "Sny o potędze" / Fot. Adrianna Adamek-Świechowska Oto za progiem zamkowej wieży gruzowisko, które samo w sobie jest wymowne, odsyłając do wojennego obrócenia w perzynę architektonicznych zabytków czy zwyczajnie ludzkich siedzib, w jakich pączkowało życie. Grzegorz Klaman, twórca instalacji Idea, powstałej w Stoczni Gdańskiej, na tym nie poprzestał. Wszak byłaby to tylko kopia rzeczywistych ruin, znanych dobrze z filmów dokumentalnych, a starszym pokoleniom z autopsji. Złożył na usypanym kopcu brył drogowskaz ze świetlistym napisem IDEA. W mroku zamkowej sieni ta iluminacja zdawała się rozjaśniać mrok, ale nieznacznie. Zamysł wydawał się prosty, a jednak porażał, bo uświadamiał w pełni klęskę idealistów, bez których, jak wiadomo, nie ma postępu. Historia uczy, że niejeden ideał sięgnął bruku.

Kiedy właściwie klęska nastąpiła? Czy dopiero wraz z doświadczeniem ostatniej wojny? Wymowa konstrukcji Klamana w kontekście XX wieku jest o tyle boleśniejsza, że ludzkość u progu tego stulecia snuła marzenia o osiągnięciu cywilizacyjnego szczytu. Okazało się jednak, że niezależnie od technologicznego przełomu człowiek pozostał w bardzo szerokim zakresie barbarzyńcą. Że zarówno w roli kata, jak i ofiary przejawia pierwotne instynkty. Szczyt został zdobyty: owo wzgórze gruzowiska uosabia wzniesienie się na wyższy szczebel, ale w swej dwuznaczności wyznacza ono też pogrzebanie iluzji. Idee to zawsze abstrakcje, a materialny ciężar rzeczywistości bez trudu je obala.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.