Facebook Google+ Twitter

Idealnie nie jest, czyli rząd ukochany

Rosnące poparcie dla PO, bezkrytyczne podejście mediów do rządu, entuzjazm po rządowej "100-dniówce". Skoro jest tak świetnie, to kończę ze słodyczą. A poniżej - co schrzanił lub chce schrzanić obecny rząd.

Jest dużo lepiej, jest dużo nudniej (czytaj: spokojniej) i jest dużo rozsądniej. Ale nie jest idealnie. Co więcej - wiele rzeczy i spraw budzi co najmniej zdumienie. I nie chodzi tu o latanie rejsowym samolotem do USA, czy też absurdalną dyskusję o liczbie ustaw skierowanych do Sejmu. Pisać będę tylko o konkretach, acz zastrzegam - opisuję tu wspólnie pomysły rządowe i poselskie..

Po pierwsze podatek Belki. Dziwić może opieszałość w likwidacji tego podatku - wszak to jedno ze sztandarowych haseł wyborczych PO. No, ale podatek nadal jest. Co więcej, proponowany sposób jego "likwidacji" budzi moje najwyższe zdumienie. Otóż propozycja - najkrócej mówiąc - jest taka: znieść podatek od lokat bankowych, a zostawić podatek od inwestycji na giełdzie. I tak zwyczajnie po ludzku tego nie rozumiem. Czemu pasywny inwestor "wrzucający" oszczędności do banku ma być traktowany lepiej od gracza giełdowego? Wytłumaczenie może być tylko jedno - nasi liberałowie nieświadomie podpisali się pod tezą, że gra na giełdzie, to coś gorszego niż lokata w banku... Czyli - panie i panowie posłowie z PO - giełda to spekulacja, brudne gierki, "gra" a nie inwestowanie? Podpisujecie się pod takimi bzdurami? Zapominacie o równości inwestorów? Dlatego tę propozycję uważam za wyjątkowo bzdurną. Albo zostawcie ten podatek, albo znieście go - dla wszystkich. Bo takie rozróżnianie to bzdura. A zresztą - ciekawe jak będzie traktowana bankowa lokata o gwarantowanym oprocentowaniu minimalnym, ale jednocześnie z premią uzależnioną od wyników giełdy? Część bez podatku, a część z podatkiem? Przecież miało być prościej...

Po drugie - abonament radiowo-telewizyjny. Ogólna idea likwidacyjna może mieć sens - nie żal mi pozbawionych źródła finansowania decydentów z Warszawki. Nie żal mi obcięcia wydatków w telewizji publicznej. Żal mi radia publicznego i telewizyjnych ośrodków w regionach, ale to inna sprawa. Problem w tym, że pada hasło likwidacji abonamentu i nie wiadomo co w zamian. Nie ma żadnych decyzji. Efekt - drastycznie spadają przychody z tego abonamentu. A tak postępować nie można. Nie powinno się kwestionować "podatku", nie mówiąc co w zamian. Podejrzewam, że za miesiąc będę ostatnim Polakiem płacącym abonament (a dokładnie moja żona!). Bo reszta przestanie - i słusznie - powołując się na wypowiedzi polityków koalicji rządowej kwestionujących istnienie tego abonamentu.

Po trzecie - zezwolenie na zwalnianie kobiet w ciąży. Pomysł rodem z resortu pracy jest nie tylko absurdalny, ale też po ludzku podły. Mam nadzieję, że nikt na poważnie nie będzie go rozpatrywał. Od czasu, kiedy pracodawca może zatrudniać osoby w systemie: "na zastępstwo", a główne koszty związane z ciążą (np. urlop macierzyński) ponosi ZUS, a nie pracodawca, wydawało się, że problem przestał istnieć. A tu nagle pomysł rodem z bezmózgowia... Czy naprawdę państwu zależy na takim rozwiązaniu? Komu ono ma służyć? Czy naprawdę chcemy stresować kobiety, które chcą mieć rodzinę? Czy naprawdę nie zależy nam na wzroście liczby urodzeń?

Po czwarte - pełna abolicja podatkowa dla pracujących za granicą. Idea jest jasna, ale rozwiązania mgliste. Co więcej, już sama idea budzi moje wątpliwości, bo wydaje mi się nie zawsze sprawiedliwa. I nie jest to atak na emigrantów, ale odwołanie do elementarnej sprawiedliwości. Część emigrantów korzysta z opieki medycznej w kraju pobytu, ale większość wraca leczyć się do kraju. A całość podatków miałaby być płacona za granicą... Nie chcę obciążać emigrantów podwójnym podatkiem. Chcę tylko, aby zarabiający za granicą, a leczący się w Polsce, płacili takie same podatki jak Polacy. A ewentualna - symboliczna zresztą dopłata - mogłaby być traktowana jako specyficzna składka zdrowotna.

Po piąte - nie wiem po co tak ochoczo i tak szybko uznawaliśmy niepodległość Kosowa. Dodatkowe opowieści ministra Sikorskiego o tym, że Kosowo jest jedno jedyne i nie wspieramy innych tendencji odśrodkowych wskazuje, że rząd miał pełną świadomość tego, co robi. Mam tylko nadzieję, że za 200 lat cała "postępowa" Europa nie będzie na wyścigi uznawała niepodległości Opolszczyzny...

Po szóste - uzgodnienia z celnikami. Może jestem naiwny, ale nie rozumiem sytuacji, w której kilka dni po porozumieniu płacowym, okazuje się, że ktoś czuje się oszukany, albo ktoś czegoś nie rozumie. Nie wystawia to dobrej oceny obu stronom.

I na koniec, z pewnym znakiem zapytania - 48-godzinny tydzień pracy lekarzy. Polskie szpitale stoją na skraju bankructwa m.in. z powodu lekarskich płac. Problem wzrósł jeszcze bardziej, gdy okazało się, że lekarze będą mogli pracować tylko 48 godzin tygodniowo. Tymczasem przez media przemknęła informacja, że rząd mógł wprowadzenie owej zasady "48 godzin" odsunąć o rok. Problem w tym, że nikt tego wątku i tej informacji nie rozwinął.
A szkoda...

A poza tym i tak jest nieźle...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Do easier10: spokojnie, bo mnie wcale nie chodzi o doskonalenie erystyki, ani tym bardziej o łapanie kogoś na błędach. Jestem lekarzem i żoną lekarza, obracam się wśród lekarzy i mam z pewnością inną (ale wcale nie lepszą) optykę widzenia problemu.
Problem lekarza prowadzącego: proszę z kolei mnie nie traktować jako osobę tąpawą; wiadomo, że proces diagnostyczny prowadzony jest na wielu poziomach, ale jeden lekarz, wlaśnie prowadzący , ogarnia całość problemu.
Nie mówię o idealnych relacjach mistrz-uczeń, bo sama wiem ile przeszłam, żeby zrobić specjalizacje. Ale własnie kontakt z innymi lekarzami, straszymi, doswiadczonymi pozwalał na korzystanie z ich wiedzy podczas moich staży. Natomiast zgadzam się, że brak jasnych reguł dotyczących kierowników specjalizacji prowadzi do różnych patologii.
Masz rację easier10, trochę zagalopowałam się z twierdzeniem, że nic nie wiesz o uczciwej pracy lekarzy( emocje). Mam szczęście znać ludzi, którzy są lekarzami z powołania i pracują uczciwie. Tyle :)
Mam nadzieję, że orzeczenie SN wyjaśni, że dyzury lekarskie to praca w nadgodzinach.
Sprawa pracy na zmianę( bo od tego zaczęła się nasza polemika): w marcowym Bliuletynie OIL Katowice są przykłady z całego Śląska, jak szpitale radzą sobie z ustawą 48h. Większość szpitali działa podpisując klauzulę opt-out, w zamian dostając większe uposażenia. Nie słyszałam o systemie zmianowym, bo lekarze tak jak ja pojmują zmianowość: jako ostateczną ostateczność.
Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej(Dz.U.2007 nr176, poz.1240) nie jest dopracowana, stąd tyle problemów. Rząd spycha odpowiedzialność na dyrektorów szpitali, a wszystko sprowadza się do braku lekarzy i pieniędzy.
Pozdrawiam świątecznie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.03.2008 10:12

do Pani Mirelli
może jestem osobą lekko tępawą, ale naprawdę nie rozumiem dlaczego system zmianowy miałby zlikwidować instytucję tzw." lekarza prowadzącego". Z moich osobistych doświadczeń wiem, że już obecnie inny lekarz przyjmuje, inny diagnozuje, kto inny jest w nocy ,a kto inny w dzień.Jak nadszedł kryzys o18-ej w sobotę to czy uważa Pani ,że był przy mnie lekarz prowadzący? Lekarz dyżurny też wiedział co robić.Chodzi tylko o to jak rozliczać czas pracy
nie wzruszył mnie wątek dotyczący stosunków międzypokoleniowych ponieważ uważam, że już obecnie jedną z przyczyn kryzysu w służbie zdrowia jest kastowość i wyzysk młodych lekarzy przez tych starszych i doświadczonych. Czy zna Pani choć jeden przykład sławy medycznej, która" poszła na swoje"?
Złapała mnie Pani na tych 7 godz.35 minutach.Odpowiem krótko cytatem z "Erystyki, czyli sztuki prowadzenia sporów " Artura Schopenchauera." Jak już nie masz argumentów złap adwersarza na jakimkolwiek błędzie i zacznij krzyczeć na całą salę jak ktoś taki może mieć rację."
Lekarzy uciekających do dodatkowych zajęć widziałem wielokrotnie-po prostu słowo przeciwko słowu, a ponadto skąd Pani wie że nic nie wiem o uczciwej pracy lekarzy?
Piszę wyłącznie o czasie pracy lekarzy.Czy wie Pani o tym ,że w ACK lekarze będący wykładowcami dostają podwójne wynagrodzenia .Np.między 10 a 12 ma wykład to otrzymuje wynagrodzenie z ACK i z Akademii Medycznej ( uczelni) . Czy uważa Pani, że któryś z nich czuje się w obowiązku odpracować ten czas w szpitalu?
Gdyby rząd miał odwagę cywilną i dbał o interes pacjentów to mógł zmienić ustawę.Proszę mi wierzyć, a jestem prawnikiem, konstytucja nie zakazuje zmian ustaw.Ale jak się pod kampanię wyborczą uchwala każdą bzdurę rozwalającą budżet ( składki rentowe) to się potem ma za swoje . I podejrzewam,że między innymi o to chodziło autorowi artykułu
PS Mam nadzieję ,że coś wyjaśni orzeczenie SN ,że dyżury lekarskie nie można traktować jak pracę w nadgodzinach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Można opisać znacznie więcej...np. o stosunkach z Ukrainą...no i ten przykład z celnikami...nie do końca zrozumiały...

Komentarz został ukrytyrozwiń

do easier10
ad.1 system zmianowy powoduje przede wszystkim brak "lekarza prowadzącego": kto inny przyjmuje, kto inny diagnozuje, kto inny jest w nocy, kto inny jest w dzień. Przy ustawicznej rotacji brak jest ciągłości procesu leczniczego. Lekarz, pracujący na zmiany wykonuje tylko cząstkowe zadanie przy pacjencie, często nawet nie może objąć całokształtu problemów zdrowotnych pacjenta. System edukacji lekarzy jest w Polsce tragiczny, w przypadku zmianowej pracy nie bedzie zupelnie kontaktu pomiędzy starszym - doswiadczonym lekarzem i mlodszym. System zmianowy dezintegruje oddział, który zmienia się w tasmę produkcyjną.
ad.2 myślę, że nie wiesz nic o uczciwej pracy lekarzy, bo nawet nie wiesz, że żaden system pracy o którym mówi Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej z 30.08.1991 nie mowi o 8 godzinach pracy. W jednym z systemów- tzw.podstawowy czas pracy- ustawa przwiduje 7 godzin35minut pracy.
Nigdy nie widziałam lekarza, który "uciekałby" do dodatkowych zajęć, chyba , że myslisz o przychodniach przyszpitalnych, gdzie czekają pacjenci.Oczywiście, że wszelkie kombinacje z czasem związane są z niedoszacowaniem płac medyków
Ustawa 48 h wskazała największy problem: brak lekarzy.
Arturze! Rząd nie mógł już niczego przesunąć, bo nowelizacja ustawy o czasie pracy, podjęta przez poprzedni sejm, została "klepnięta" m.in. glosami PO( także obecnej pani minister). To PO głosując za ustawą 48h sądziło, że podrzuca jajo PISowi. A tak śmierdzi teraz w ich gnieździe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak..., teraz już, po kilku miesięcach rządzenia powinni być zorientowani na jaki wysiłek stać budżet państwa.
Nie dość, że miotają się "od ściany do ściany" przymierzając się do rozwiązania obiecanek wyborczych, to jeszcze podejmują nowe zobowiązania. Nie chcę powiedzieć, że niesłuszne, ale w tej sytuacji obiecywać restytucję majątków?, - to chyba bezmyślność.
Polityka D.Tuska, w myśl przysłowia Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, nie zaowocuje prezydenturą!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.03.2008 20:05

Zgadzam się z każdym zdaniem , ale jak widzę lub słyszę poprzedników obecnego rządu to mam wyrzuty sumienia, że cokolwiek krytykuję.A tak na poważnie to PO chyba powinna pamiętać ,że co najmniej 1/2 poparcia ,które posiada wynika z niechęci do PIS-u.PIS już nigdy nie wróci do władzy, ale nie jest to równoznaczne z wiecznymi rządami PO.
I jeszcze dwa retoryczne pytania do naszych dzielnych medyków:
1 Dlaczego nie chcą pracować w systemie trójzmianowym lub w tzw. schodkowym czasie pracy?
2 Ilu z nich pracuje na tzw 1-ej zmianie uczciwie 8 godzin.O 13-ej pozostaje na oddziale lekarz dyżurny a reszta pędzi do dodatkowych zajęć. I niech tak będzie pod warunkiem, że do limitów czsu pracy będzie uwzględniany czas faktycznie przepracowany

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.