Czemu polski system produkuje kierowców bez wyobraźni i umiejętności, za to z prawem jazdy?

Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 40 | Miejscowość: Warszawa/Piotrków Tryb. | Kraj: Polska
O mnie: Lubię kiedy wszystko wokół jest proste i nieskomplikowane. Sprawy trudne zawsze upraszczam. Sprawy niemożliwe - redukuję do trudnych. Obserwuję uważnie świat wokół i staram się pomóc mu w miarę swoich możliwości.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
magda w 24.06.2007 11:43
Ja trafilam do najdroższej,najbardziej reklamowanej, i "dającej gwarancje sukcesu" szkoły jazdy w moim mieście...Efekt-właśnie podchodziłam 3 raz do egzaminu praktycznego.Teoria owszem wyłożona na dość wysokim poziomie,wszystko rzetelnie,dokładnie.Szkoda tylko,że ta rzetelność i dokładność nie przeniosła się na część praktyczną kursu.Instruktorka nie nauczyła mnie nic oprócz poruszania się po mieście, nie przykładając się do kwestie podstawowej egzaminu takiej jak parkowanie.Z racji tego,iż w moim mieście na egzamin czeka się dwa miesiące przed egzaminem postanowiłam wykupić dodatkowe jazdy.W sumie 5 godzin.Tylko,że wtedy nie wiedziałam jeszcze co tak na prawdę będzie istotne na egzaminie i gdzie leży mój problem.Tak więc za pierwszym razem poległam na parkowaniu równoległym,owszem zaparkowałam,ale mój błąd polegał na tym,że nie włączyłam kierunkowskazu."Dziękuję,oblała Pani,proszę się przesiąść".Przed kolejnym podejściem wykupiłam dwie godziny jazd,tym razem w konkurencyjnej szkole,gdyż w mojej zadna z instruktorek nie miała wolnej chwili,gdyż 'zbliżały się Święta Wielkanocne"I czego ja wymagam od nich na 10 dni przed świętami?!Owszem pan instruktor w konkurencyjnej szkole usiłował nadrobić stracony czas i udoskonalić moją jazdę,ale nie znam człowieka który by to zrobił w ciągu dwóch godzin!Podejście drugie.Piątek godzina 17.00.Miasto.Jadę jedną z najruchliwszych ulic centrum dwa pasy w każdym kierunku plus pas dla autobusów.Egzaminator wciska hamulec,"Oblała Pani,proszę się przesiąść".Powód-nie ustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na pasach.Pytam gdzie jest ten pieszy?A egzaminator wskazuje mi usiłującego wejść na pasy z lewej strony starszego pana.Piszę usiłującego,bo jadący przeciwległymi pasami ruchu nie byli na tyle wspaniałomyślni żeby go przepuści.Dwa miesiące przerwy,znowu czekam na egzamin.Przed egzaminem postanawiam pojeżdzić po mnieści z moim bratem.w prawdzie prawo jazdy ma dopiero od dwóch lat,ale pracuje jako kierowca,a poza tym cale dznie spędza w samochodzie,jazda jest jego pasją!Po kilku godzinach jazdy z moim bratem,wiem już,że żaden ze mnie Hołowczyc ani Kubica.Ale mój brat twierdzi,że nie zna nikogo kto byłby dobym kierowca po 30 ( w moim przypadku w sumie 40)godzinach jazdy.Poniedziałek 7 rano.Egzamin 3.Tradycyjnie Sprawdzanie samochodu,przygotowanie do jazdy.Zapinam pasy,ustawiam lusterka,włączam silnik,wrzucam jedynke,spuszczam ręczny,popuszczam sprzęgło,dodaje lekko gazu,w końcu mam zrobić łuk na placyku,więc bez zawrotnych prędkości.Samochód gaśnie.Podbiega do mnie egzaminator,zaczyna wymachiwać rękami,że mam się streszczać,bo dużo ludzi czeka,zapalać auto i jechać.Robię wszystko dokładnie jak za pierwszym razem i co?Auto ponownie zgasło.Koniec egzaminu.Patrząc na to z perspektywy czasu zastanawia mnie kilka kwestii-dlaczego egzaminator wybrał ostatni z pięciu zaparkowanych przed WORD-em samochodów.I czy to możliwe żeby nowy samochód był aż tak niewyregulowany,albo rozregulowany?!Jeździłam wieloma samochodami,różnie wyregulowanymi,ale ten to już był szczyt
wszystkiego!Straciłam kolejne 114 zł,bo tyle kosztuje egzamin praktyczny,a z racji tego,że kończy mi się ważność testów i oblałam egzamin po raz 3 będe zmuszona wykupić 5 jazd doszkalających oraz po raz kolejny zdać egzamin testowy.Jestem uparta i spróbuję po raz kolejny podejść do egzaminu.Na egzamin testowy muszę czekać miesiąc czasu.A z pozytywnym wynikiem kolejne dwa miesiące na egzamin praktyczny.Szkoda tylko,że te 5
jazd doszkalających muszę wykupić przed egazminem teoretycznym,niewątpliwie przydały by się przed praktyką,a nie jeżdżąc
samochodem przez 3 miesiące z 40 godzinnym stażem nie trudno o zapomnienie wielu istotnych rzeczy!
Karina Zbirek 22.06.2007 06:15
to jest świetny pomysł, popieram go całym swoim jestestwem. Proponuje przetestowac kazdego przyszłego kierowce i kazdego obecnego "doświadczonego". A co? wariatów jest cała masa, dlaczego nie wyrownać szans :P
Tomasz Zygmunt 21.06.2007 10:51
A ja myślę, że problemem lezy w firmach uczących. Jest ich dużo, a każdy chce zarobic. Robiłem prawo jazdy w ZDZ - był dziennik z obecnością, oceny - po prostu kurs. I doświadczony kierowca. A myślę, że w prywatnych jest podobnie jak na prywatnych uczelniach - liczą się pieniądze a nie nauka. I nie chodzi mi o to, że każdy kto skonczył kurs w prywatneh firmie to nie umie jeżdzić. ALe tam ten odsetek będzie po prostu większy. A egzamin - zależy od egzaminatora. Jak chce oblać - zawsz znajdzie jakikolwiek pretekst.
Marek Bonarski 21.06.2007 06:53
Moim skromnym zdaniem najważniejsze w tym wyapdku są dwie rzeczy, przede wszystkim dojrzałość kandydata na kierowcę (tu robiłbym poważne testy psychologiczne) oraz doświadczenie którego odpowiednią ilość nie sposób zdobyć na kursie. Trzeba przejechać parę tys. km żeby być tzw. przeciętnym dobrym kierowcą
Karina Zbirek 20.06.2007 21:32
Melisa współczuje Ci ze miałaś okazje trafić do szkoły gdzie teoria jest "odwalana". Piszesz o szczęściu, faktycznie jest potrzebne co nie zmienia faktu , że nie zastąpi ono braku umiejętności. Zmiany w teorii? Jakie? dodatkowe ok. 20 pytań z pierwszej pomocy (banalnych). Straszysz egzaminem a przecież wystarczy idąc za autorem artykułu - sprawy trudne uprościć a sprawy niemożliwe zredukować do trudnych ;)
Agata Pańczyk 20.06.2007 19:09
+ rozwiązania problemów dobre, ale nierealne :) Ja po zdaniu egzeminu i tak, zanim zdecydowałam się na samodzielną jazdę, jeździłam z "opiekunem" ;) Zdanie prawa jazdy zależy - jak zauważył autor - bardziej od szczęścia niż rzeczywistych umiejętności. A paradoksy wokól tego egzaminu się mnożą - teoria jest w szkołach odwalana, a jak wygląda praktyka to zależy wyłącznie od instruktora :) zapomniałeś o wspomnieć o cenach kursów, zmianach w egzaminie teoretycznym (aż ciarki przechodzą!) i o.. światłach, które jeśli "migną", to dyskwalifikują kursanta.
Piotr Biegała 20.06.2007 17:28
10 lat stazu z aktualnie pustym kontem punktowym, a nie wogole od zawsze pustym;-) To mialem na myśli. Co do wpuszczenia L-ki z podporządkowanej - owszem - można zapytać, ale pamiętajmy że osobnik egzaminowany jest zazwyczaj w niezłym stresie. A co do gaśnięcia - nie mam na myśli ruszania z trójki, tylko np. lekko przypieczoną linkę sprzęgła co skutkuje skokową pracą pedału. No ale to sa szczegóły. Generalnie system jest chory... Leczenie go kolejnymi obostrzeniami, tym razem dla pierwszorocznych - niczego nie zmieni - leczyc trzeba przyczyny a nie skutki.
Karina Zbirek 20.06.2007 16:43
Pomysł z opiekunem moim zdaniem jest dobry z tym ze nie kazdy przyszły opiekun bedzie miał dosc odwagi zeby podjąc wyzwanie i usiąść obok adepta, nie kazdy sam posiada wystarczające umiejetności by poruszac sie po drogach - wystarczy popatrzec co wyrabiają kierowcy z uprawnieniami, a co dopiero dawac przykład innym. 10 lat prawko bez punktów karnych to wręcz ideał i tu 3/4 populacji odpada, polowa z pozostałych to Ci którzy prawko mają w "ramce".
Zacytuje Cie: "Nie ma w Polsce kierowcy który co najmniej 5 razy na odcinku 20 km nie złamie żadnego przepisu". Pomysł jak pisałam wczesniej dobry. Młody kierowca musiałby troszczyć sie tez o zycie pasażera, moze nauczyłby sie wiecej pokory. Skoro w innych krajach sie sprawdza. Na dzień dzisiejszy chciałabym zobaczyć jak sie sprawdzą zaostrzone przepisy co do pierwszorocznych
W kwestii egzaminu to nie do konca sie z Tobą zgodze. Piszesz : "Nadjeżdża sympatyczny kierowca, który widząc problem lekko zwalnia - z własnej woli i zachęcająco mruga "długimi". Zaskoczony kursant sprawnie i z werwą wykonuje skręt. I już po nim. Bo egzaminator uważa, że doszło do wymuszenia pierwszeństwa." Kiedy dochodzi do sytuacji, w której inny uczestnik ruchu uprzejmie wypuszcza taką "L" z podporzadkowanej wystarczy egzaminatorowi powiedziec "tamten kierowca mnie puszcza...... Jade" albo " ......moge jechac?" i sprawa załatwiona, egzaminator został uprzedzony.
Kolejna sprawa kiedy gaśnie samochód od na skrzyzowaniu. Raz moze zgasnąć, drugi raz też jeszcze egzaminator przymknie oko ale jeśli egzaminowany trzeci raz upiera sie i próbuje ruszyc na trójce no to zlitujcie sie! Jesteśmy na drodze, nie myślisz - nie zyjesz !
Rozumie, że kazdy egzamin wiąże sie ze stresem ale poruszanie po zapchanych drogach to nie je bajka