Pozycja materiału w rankingach:
Spowiedź to wyznanie naszych grzechów. Jaki jest nasz stosunek do spowiedzi? Czy często klękamy przy konfesjonale, wyznajemy swoje grzechy? Dostaniemy rozgrzeszenie, lub nie...
Potrzeba, obowiązek - co my sami na to? Czy potrzebujemy kontaktu z księdzem? A może lepiej, żeby spowiedź była zbiorowa?Zobacz także:
Artykuły
(303)
Galerie
(272)
Średnia ocen
(4.79)
Miejscowość: Zbąszyń | Kraj: Polska
O mnie: Ja ... O mnie www.dorsi.pl.tl Moje motto: "Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć".
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
doulos achreios 09.04.2010 00:57
Niewątpliwie człowiek potrzebuje ulgi wynikającej ze świadomości, że jego wykroczenia zostały mu wybaczone.
Szczere wyznawanie własnych przewinień jest biblijnym zaleceniem (Ps 32:1-5; Prz 28:13; Jak 5:14-16).
Mało wspólnego ma to jednak z formalistycznym rytuałem praktykowanym z takiej czy innej okazji.
Dostrzec można chociażby nasilanie się upadku norm i obyczajów, kryzys uniwersalnych wartości i szerzenie się zepsucia - pomimo spełniania przez penitentów nałożonych formalnych wymogów.
Jak widać, praktykowanie spowiedzi nie przyczynia się do podniesienia poziomu moralnego wierzących.
Zamiast dorocznej spowiedzi nałożonej kościelnym nakazem - należałoby, aby poszczególne osoby uwrażliwiały własne sumienie poprzez rozważanie biblijnych zasad i praw, modlitwę oraz uczynki płynące z wiary, a w razie potrzeby zwracały się o pomoc duchową do wykwalifikowanych, dojrzałych duchowo współwyznawców.
Tak wyglądała sytuacja w zborze pierwszych chrześcijan.
Dorota Michalczak 06.04.2010 08:13
Nic i nikogo... Tak.
A my sami czy jesteśmy tak do końca zadowoleni.
Jacenty Płaszczyca 05.04.2010 22:52
To ma też zaletę dla kościoła ...jak taki kapłan wysłucha tylu grzeszników...nic nie pamięta...
Dorota Michalczak 05.04.2010 22:38
Jacenty zgadzam sie z tobą. Wtedy walą do kościoła tłumy, to wyścig z czasem i ilością wiernych.
Jacenty Płaszczyca 05.04.2010 22:25
Te kolejki przed Wielkanocą i całe zamieszanie ...trudno nazwać spowiedzią. ...a dla Doroty 5 jajeczek - gwiazdeczek
Dorota Michalczak 05.04.2010 22:05
Obojętnie jaka by nie była forma naszej spowiedzi, to my sami powinniśny po wyznaniu naszych win wyciągać wnioski i starać sie być poprostu człowiekiem. Dobrym człowiekiem.
Dorota Michalczak 05.04.2010 22:02
Problem w tym, że spowiednicy niechcą rozmawiać. Jak najszybciej odpukać i z głowy.
Często się słyszy że to jest miejsce, żeby wyjaśnić swoje wątpliwości. Miejsce tak ale czas nie pozwala na dłuższy pobyt przy konfesjonale.
Tadeusz Stube 05.04.2010 21:30
Moim zdaniem, wiele również zależy od rodziców, rodziny, czy niosą przykład jak katolicy postąpić powinni. Zresztą od samych księży również zależy jak będziemy podchodzić do spowiedzi.
Spowiedź - jeżeli jak wspomniano wyżej, ksiądz będzie spowiadać będzie jak maszynka w pudełku, (przepraszam) to wielu może się zrazić. Każdy z nas jest inny, z każdym z nas każdy ksiądz powinien umieć rozmawiać, abyśmy po takiej rozmowie nie poczuli braku sensu uczęszczanie do spowiedzi.
Piotr Wierzbicki 05.04.2010 18:03
Można to nazwać usuwaniem "blokerów" i doprowadzaniem człowieka do względnej równowagi.
Dorota Michalczak 05.04.2010 16:51
Niestety, ludzie się nie chcą spowiadać, ale i księża już spowiadać nie potrafią...
Joanno w pełni podzielam twoje zdanie. Nasze podejście, i trafić na dobrego spowiednika trudno.
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1240)