Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

147043 miejsce

Idzie jesień - będą warzywa!

Nie, to nie jest plagiat! To parafraza słynnego już hasła jednej z kampanii reklamowych naszej policji. Tym razem jednak warzywa pojawią się naprawdę, a ich beneficjentami staną się polskie dzieci. Na kij i marchewkę pora...

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAPJakże weseli się polski rząd! Wszak to nie on wymyślił tą ideę, a Unia Europejska! Nie trzeba się tłumaczyć - trzeba działać, bo Unia karze.

A wszystko zaczęło się już dawno temu - od mleka. Nowy powiew socjalizmu każe przypomnieć nam jak to w głębokim PRL-u nasi rodzice chodzili z garnuszkami przypiętymi do tornistrów i w szkole dostawali kubeczek mleka. Niedawno (chyba od czasów kampanii "Pij mleko, będziesz wielki") polskie dzieci w wielu szkołach także dostawały mleko, jak nie w kubkach, to o zgrozo, w... kartonikach, czyli to "bez niczego" (zero bakteryjek, śladowe ilości tłuszczu).

Teraz przyszedł czas na warzywa i owoce! Trochę późno, ale to chyba opóźniona reakcja na czasy kiedy Adam Małysz raczył się bułką z bananem. Wtedy prof. Żołędzia nikt nie chciał słuchać, a później go zwolnili - teraz cała dziatwa będzie miała setki kilogramów bananów do spożycia! No, skoro nasz Adam od tego wyszczuplał....

I znowu najpierw wydajemy pieniądze, a potem myślimy. Tym razem każde dziecko w tym kraju zostanie zasypane owocami. Mleko już niektórym zbrzydło. Inni wyrzucają kartoniki z tą białą cieczą albo po prostu już go nie piją. Teraz podobnie będzie z warzywkami.

Państwo daje wszystkim, podczas gdy nie wszyscy tego potrzebują. Warzywko dostanie rozwydrzony Staś od państwa Nowobogackich i mały Jasio od państwa Biedniejszych. Po prostu myślę, że jeśli kogoś stać, to dziecku kupi owoce i warzywa, a jak nie stać, to wtedy ważne jest żeby w prawidłowym żywieniu pomogło państwo - i tyle. Niebezpieczna tendencja polega na tym, że państwo chce wyręczać rodziców we wszystkim: to się dzieci zawozi i przywozi do szkoły, to się im daje mleczko, teraz warzywka, niedługo już wszyscy w pierwszych klasach będą liczyć na komputerach, co sprawi, że dzieciaki będą miały "pociąg" do wirtualnego świata, a rodzice spokojny wieczór.

I tak stopniowo nasze dzieci zamieniają się w takie warzywka. Niezdolne do niczego, które wszystko mają podstawione pod nos i pozbawione są szacunku do jedzenia. Czy nie lepiej zatem wydać te pieniądze na wsparcie tych najbiedniejszych?

W celu potwierdzenia potrzeb polskich dzieci, co rusz podaje się różne statystyki, że oto co trzecie, czy co "ente" dziecko idzie do szkoły bez śniadania. Cóż, teraz jak się takiemu maluchowi od września da kapusty, to po pewnym czasie bulimia gwarantowana (najpierw się "najedzą" pod czujnym okiem nauczycieli, a później będą latać do toalety pozbyć się niechcianej zawartości żołądka).

I jak tu się ma królowa Bona w grobie nie przewrócić!? Czyż nie ona sprowadziła marchewkę?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.