Facebook Google+ Twitter

Idzie wiosna - będę grzeszył

Idzie wiosna. Choć to wspaniała pora roku - ja się jej boję ! Dlaczego? Otóż wiosną bywam niegrzeczny. A nawet grzeszę. I do tego - zwykle niejeden raz!

Fot. Jacek Zemła/Express IlustrowanyMoje grzechy wynikają ze słabostki, której nie potrafię opanować. Lubię wsiąść na rower i jechać za miasto. Jakieś osiem – dziewięć kilometrów. Lubię jechać na ryby lub na grzyby, lubię jechać na działkę i tam odpocząć albo popracować. Ponieważ wyżej wymienione czynności potrafią pochłonąć mnie bez reszty, zdarza się, że w drogę powrotną wyruszam późno, a nawet bardzo późno – to znaczy już po zachodzie słońca. Wsiadam wtedy na rower, włączam oświetlenie i jadę do domu.

Najpierw kilometr pełną korzeni i piachu leśną ścieżką, potem 500 metrów drogą gruntową przez wieś, a na koniec – pięknym równiutkim asfaltem. Który z odcinków drogi jest najmniej przyjemny? Pierwszy – ten zupełnie ciemny z korzeniami i piaszczystymi pułapkami? – nie! Ten drugi – z wielkimi dziurami i łapiącymi za nogawki gospodarskimi psami? Też nie!

Otóż, najmniej przyjemna jest jazda po równiutkim asfalcie. Już wyjaśniam. Jadę po tej drodze rowerem, a z naprzeciwka sunie samochód. Jeden, drugi, trzeci … Jaśnie Pan Kierowca jedzie szybko, środkiem drogi i z włączonymi długimi światłami. Oślepiony i niepewny tego, co mnie spotka za chwilę nie czuję się najlepiej. W tym miejscu pora na wyjawienie mechanizmu grzechu.

To jest tak:

Pierwszy samochód, pierwsze oślepienie. Myślę - no cóż, bywa i tak. Drugi samochód, drugie oślepienie - no, ten także? Trzeci samochód – trzecie oślepienie – a to łobuz! Czwarty samochód, czwarte oślepienie – ty … I tu nie da się już powstrzymać ani myśli, ani języka, ani palca wędrującego w górę. Co zostaje po takim wydarzeniu? Zażenowanie, że jako rowerzysta dla Jaśnie Pana Kierowcy nie jestem kimś, kto wart byłby choćby odrobiny szacunku. I wstyd, że znowu nie udało się powstrzymać emocji. Wyznałem, że grzeszyłem. Ale co robić, żeby to się więcej nie powtórzyło? Czy odpowiedź : “przestaję jeździć na rowerze po zmierzchu” ma jakikolwiek sens?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kto pali trawę? Ja jeżdżę 7 kilosów do roboty rowerkiem. To gdzie Ty, sosna, do diaska, mieszkasz. Na Psim Polu? Bo rozumiem, że do uczelni pedałujesz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem temat i trochę wstępu i myślałem że trawy wypalasz ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Absolvo Te Stefanie.... rowerzysta ma swoje prawa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma:) Stefan, brawo. Ja jeżdżę do pracy 15 km i na rowerze też uruchamiam wszelką złośliwość. A dzisiaj pan kierowca, któren mi wjechał na pasy dla rowerów, zapytał: "co sie złościsz, babo?". Ech, ta adrenalina, co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.