Igor Witkowski jest dziennikarzem, pisarzem oraz badaczem tajemnic III Rzeszy. Napisał blisko 50 książek, z czego 30 poświęconych jest historii III Rzeszy. Już w latach 90. mówił o Al Kaidzie, ostrzegając Zachód przed atakami terrorystycznymi. Wtedy tych słów nikt nie brał na poważnie, aż do ataku 11 września. Igor Witkowski twierdzi, że jeszcze w tym roku możemy się spodziewać czegoś dużo gorszego od ataku na WTC.
Michał Dukiel: Nad czym obecnie Pan pracuje?Igor Witkowski: Obecnie pracuje nad książką, która nosi tytuł "Umysł Hitlera" i jest ona próbą odpowiedzi na kilka pytań, których nie stawiano. Kilka niewyjaśnionych pytań i kwestii dotyczących samego Hitlera. Pierwszą kwestią, której się nie porusza jest to, że Hitler na początku sprawiał wrażenie człowieka nawiedzonego. To znaczy ekstremisty, który wyszedł do ludzi z bardzo radykalną ideologią, która całkowicie nie pasowała do ówczesnego życia politycznego. A mimo to odniósł duży sukces polityczny. To jest coś nad czym historycy się nie zastanawiają i to pomijają. Spróbowałem wyjaśnić to w oparciu o konkretne informacje. A także dotrzeć do określonych wydarzeń i naświetlić ten aspekt.
Czy może Pan skomentować rewelacje WikiLeaks dotyczące posiadania przez Al Kaidę bomby atomowej Meldunki mówiące o tym, że Al Kaida dokonuje transakcji kupując broń jądrową na terenie byłego Związku Radzieckiego zaczęły napływać już w 1996 roku i już przed 11 września 2001 roku robiły wrażenie dosyć wiarygodnych. Pochodziły one z wielu różnych źródeł. Rzeczą niewątpliwą jest, bo wynika to z ocen wywiadów zachodnich, jak i z enuncjacji samej Al Kaidy, że ma ona plan uderzenia na Stany Zjednoczone, ale również na różne cele w Europie jak na przykład Rzym.
Z biegiem czasu te meldunki stawały się coraz bardziej wiarygodne i jest wiele źródeł, które mówią o tym, że miałoby to nastąpić w tym roku. Amerykanie głównie w latach 2005-2007 przeprowadzali szereg analiz, które miały pokazać jak by ten atak wyglądał i jakie miałby skutki. Wbrew pozorom nie jest to takie oczywiste. W następstwie tej fazy podjęto decyzje mające na celu pewne przesunięcia strategii i pewną reorganizacje sieci dowodzenia na terenie USA. Utworzono dodatkowe jednostki przeznaczone do działań na wypadek tego ataku w liczbie łącznej 20 000 tys. żołnierzy. I taka dyrektywa została wystosowana w listopadzie 2008 roku i już wtedy określono, kiedy te nowe jednostki mają osiągnąć gotowość i określono go na "przed wrześniem 2011 roku". Ja uważam, że tak poważnych decyzji nie podejmuje się na podstawie na przykład wróżenia z fusów. A świadczy to o tym, że oni już wtedy mieli bardzo konkretne informacje wskazujące na to, że coś takiego jest planowane na ten rok.
Poza tym podczas konferencji prasowej przeprowadzonej z udziałem szefowej Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która odbyła się w lutym tego roku określono, że Amerykanie odnotowują aktywność różnych grup związanych z Al Kaidą, działających na terenie Stanów Zjednoczonych. Nie znają dokładnie szczegółów, ale jest to aktywność bardzo duża, z którą nie spotkali się od września 2001 roku. A więc coś jest przygotowywane. Także ludzie związani z Al Kaidą co jakiś czas sugerują, że zamierzają coś takiego zrobić. Jest to bardzo prawdopodobne i wszystko na to wskazuje, nawet Barack Obama mówił wielokrotnie, że jest to największe zagrożenie dla USA.