Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

101388 miejsce

Igrzyska olimpijskie. Kompromitacja polskich sportowców i działaczy

Igrzyska w Londynie dobiegły końca, zgasł olimpijski znicz. Polscy sportowcy zdobyli 10 medali. Wielu fachowców typowało właśnie taką liczbę. Ja do końca obstawiałem 15 krążków, pomyliłem się.

 / Fot. PAPJednak nie czuję się aż tak bardzo zawiedziony przez sportowców. Owszem, zmarnowali kilka bardzo wielkich szans medalowych, jednak nieporównywalnie bardziej zawiedli mnie działacze poszczególnych związków, czy wreszcie olimpijskiej centrali.

To, że każdy sportowiec marzy o igrzyskach, wiadomo nie od dziś. Nie każdy jednak ma okazje dostąpić tego zaszczytu. Obserwując przebieg igrzysk olimpijskich, dochodzę do wniosku, że w naszej sportowej rzeczywistości są równi i równiejsi, a sportowi decydenci i sztaby szkoleniowe kierują się prywatą, własnym „widzimisię”, humorem i dziwnymi uprzedzeniami, oraz niczym nieuzasadnionym faworyzowaniem niektórych sportowców. Co gorsze, nie jest to wina samych zawodników, oni nie mają żadnego wpływu na odgórne układy.

Sprawdź ranking medali igrzysk olimpijskich w Londynie



Sprawę Adriana Zielińskiego i próby jego ukarania już poruszałem, więc tu nie ma się co rozwodzić, jedynie ponowić apel o bezwzględne rozliczenie się z kasy na przygotowanie ciężarowca do Igrzysk, której nie widział na oczy i trenował za swoje. To chyba największa związkowa wpadka w tych Igrzyskach.

Druga kompromitacja – wioślarze, czwórka podwójna wagi lekkiej, wicemistrzowie olimpijscy z Pekinu. Przegrali wszystko w bardzo kiepskim stylu. Wina sportowców? Na pewno też, ale… Tuż po porażce na antenie telewizji publicznej ocena na gorąco Dariusza Szpakowskiego – niespodzianka. W tej chwili w słowo wchodzi mu człowiek z wewnątrz, ze związku wioślarskiego i ogłasza publicznie, że dla fachowców i ludzi ze sztabu szkoleniowego to żadna niespodzianka, bo zawodnicy mieli tak gigantyczną nadwagę i stale oszukiwali związek, że na igrzyska zdążą z formą, że oczywistym było, iż o medalu nie było co marzyć! To jakim prawem związek wysłał takich zawodników za publiczne pieniądze na „olimpijską wycieczkę”?

Kolejne nieporozumienie – dysproporcja pomiędzy Anitą Włodarczyk a Pawłem Wojciechowskim. Oboje po kontuzjach mieli kłopoty z uzyskaniem minimum olimpijskiego na Londyn. Włodarczyk musiała limit wypełnić, co odbiło się na cyklu szkoleniowym zawodniczki, Wojciechowski – kompletnie bez formy – dostał dziką kartę, co skończyło się kompromitacją na igrzyskach. Wysyłając go na kredyt zrobiono krzywdę zawodnikowi.

Marcin Dołęga – przykład na kompromitację nie tylko oficjeli, ale również sztabu trenerskiego. Można zrozumieć stres zawodnika, który staje przed życiową szansą na olimpijski triumf. I który w swoim zapomnieniu porywa się z motyką na słońce. Ale gdzie są trenerzy, opiekunowie, którzy mają czuwać nad zawodnikiem i zawodami, bo po to tam są. Osoby, które widzą co zawodnik prezentuje za kulisami, jaki ciężar dźwiga na rozgrzewce. Dlaczego nie decydują, nakazując mu zaliczyć bezpieczny ciężar, tylko szarżują, ryzykując medal? Ta krótkowzroczność okazała się zgubna, przede wszystkim dla zawodnika, który nie wytrzymał presji, a nie miał żadnego sensownego wsparcia od sztabu trenerskiego.

To najbardziej spektakularne wpadki naszego sportowego „zaplecza” - trenerów i oficjeli. Jaki miało to wpływ na ewentualne zdobycze medalowe? Nie dowiemy się nigdy, lecz śmiem twierdzić, że niestety spory. Jeśli tego typu wpadek nie wyeliminujemy przed następnymi igrzyskami, medali może być znów 10, a stagnacja trzeci raz z rzędu, oznacza równię pochyłą w sportowy niebyt.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

@Robert Wojteczek: Twój ślinotok twórczy jakim wykazujesz się ostatnimi czasy, w żaden sposób nie uwalnia Cię od utrzymywania wartości merytorycznej tego co piszesz. Nie daje Ci też prawa decydowania o tym, kto i z jakim dorobkiem na tym portalu będzie udzielał komentarzy pod Twymi artykułami. Taka forma odpowiadania na komentarze, zwracające Ci uwagę na błędy, które popełniłeś, jest żenująca. Jak widzisz, w twoim przypadku, ilość nie zawsze idzie z jakością, bo im więcej piszesz, tym więcej lapsusów można ujawnić. Widać też jak bardzo Ci nie w smak choćby najmniejsza krytyka ze strony nie tylko mojej, ale i dowolnego autora niepochlebnego komentarza. Na przyszłość więc postaraj się przyjmować słowa krytyki jak mężczyzna, a nie jak kapryśne dziecko, któremu ktoś zabrał zabawkę.

Dopóki więc będziesz sadził takie błędy w swej radosnej twórczości, dopóty ja będę wnikliwie zwracał Ci na nie uwagę do czasu, aż zauważę poprawę, że przykładasz się wreszcie do tego co tu piszesz, albo aż mi się to znudzi. Oczywiście z pożytkiem dla czytelników portalu. Zwłaszcza, że teraz już mam pewność, dlaczego drugi akapit Ci nie "zawadził".

Komentarz został ukrytyrozwiń
janek
  • janek
  • 14.08.2012 08:40

Jeden wygrywa drugi przegrywa.Zalezy jak przegrywa w jakim stylu.Jezeli da z siebie wszystko w walce to przegrana tak kibica nie boli ale jezeli przyjechal na olimpiade sie poddac bez walki wtedy to boli.Slynna Asia pospacerowala sobie po dworcu i odjechala na nastepny turniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Polonus animus
  • Polonus animus
  • 14.08.2012 03:52

WŁAŚNIE TAK "
"A ja nie zauważyłem kompromitacji ze strony naszych sportowców. Przegrana to nie kompromitacja.
Natomiast oglądając olimpiadę miałem takie wrażenie, że im mniejszy udział związków jakichś tam, a im większa wolność zawodnika tym większe szanse na medal.
Majewski wygrał, bo z nim to nikt nie podyskutuje jak ma ćwiczyć, surfingowcy wygrali, bo jedno mieszka koło Zalewu Zegrzyńskiego, a drugie nad morzem, wioślarki wygrały, bo łódkę można zanieść pod pachą, a woda nie jest reglamentowana przez działaczy, a z zapaśnikiem też nikt dyskutować nie będzie... "
Jak zwykle piszesz zdroworozsądkowo, kol.Grzegorz Wink .
Wszystkiego dobro Tobie życzę , pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja nie zauważyłem kompromitacji ze strony naszych sportowców. Przegrana to nie kompromitacja.
Natomiast oglądając olimpiadę miałem takie wrażenie, że im mniejszy udział związków jakichś tam, a im większa wolność zawodnika tym większe szanse na medal.
Majewski wygrał, bo z nim to nikt nie podyskutuje jak ma ćwiczyć, surfingowcy wygrali, bo jedno mieszka koło Zalewu Zegrzyńskiego, a drugie nad morzem, wioślarki wygrały, bo łódkę można zanieść pod pachą, a woda nie jest reglamentowana przez działaczy, a z zapaśnikiem też nikt dyskutować nie będzie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Adek Jasiński: Do tej pory odpowiadałem na te dywagacje, gdyż mimo sporej dawki sarkazmu i kpiny nosiła zalążki merytorycznej - momentami - wymiany poglądów. Gdybyś uważnie czytał, to zauważyłbyś, nie nazywam tego akurat mojego artykułu felietonem, tylko, że w Twojej "twórczości" poza czystymi przeredagowanymi agencyjnymi newsami nie doszukałem się choćby jednego felietonu. Dlatego też nie widzę u Ciebie podstaw do pouczania innych w kwestii pisania czegokolwiek poza ewentualnie newsem. Na wszystkie Twoje wpisy odpowiadam spokojnie i uzasadniam swoje zdanie, oraz tłumaczę oczywiste rzeczy i fakty. Jednak jak sól w oku siedzi Ci to, że zrobiłeś niedopuszczalny błąd w treści tytułu fotogalerii z meczu Wisły z Zagłębiem i ktoś śmiał naruszyć Twój majestat. A ja tymczasem bardzo spokojnie i słusznie wskazałem na błąd, bo widzisz drogi kolego, W24 to portal dziennikarstwa obywatelskiego i jego zasada polega na tym, że wszyscy mogą go współtworzyć. Wskazanie kulturalne błędu popełnionego przez kogoś to takie właśnie współtworzenie, lecz Ty nie przyjmujesz do wiadomości, że ktoś może wiedzieć coś lepiej. Od tego momentu stałeś się "wnikliwym" obserwatorem moich artykułów i starasz się sam siebie zadowolić szukając na siłę moich rzekomych błędów i dowodów na dziennikarską niesolidność. Lubisz mieć ostatnie słowo, więc proszę bardzo - pisz komentarze do woli. W związku z tym, że z twojej strony przybierają one kompletnie niemerytoryczny wydźwięk, ja osobiście wrócę do dyskusji z Tobą, gdy w swoim dziennikarskim życiu napiszesz tyle, co ja do tej pory. I tylko w przypadku, jeśli będzie to dyskusja merytoryczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, nie tylko że zyskałem nowego czytelnika, ale też raduje fakt, że zmobilizowałem Cię do powertowania internetu w celu przyswojenia choćby minimalnej wiedzy w temacie, który poruszasz. Niestety, szkoda, że tak późno, bo dopiero po tym jak pojawił się na portalu Twój, jak go nazywasz "felieton". Ja nie jestem dziennikarzem sportowym, więc nie mam kogo udawać. Ty natomast, jeśli pragniesz jawić się nim, najpierw powinieneś znać się na tym o czym chcesz pisać, a nie pisać o czymś , czego potwierdzenia szukasz potem w sieci. Bawi mnie również Twoja frustracja, skoro przy braku merytorycznych argumentów, dotyczących przecież artykułu, którego sam jesteś autorem, zaczynasz sięgać po osobiste wycieczki do mojego profilu, bo zwróciłem Ci uwagę na brak rzetelności. To też marnie świadczy o Twoim obiektywizmie.

Przy okazji chciałem odnieść się do Twego wpisu z godz. 17:07, bo chyba pojawiła się ku temu okazja.
Jak już sam się przekonałeś, tytuły nagminnie są zmieniane przez moderatorów. Niektórzy przyjmują ten fakt ze stoickim spokojem, bo są tu już na tyle długo, aby liczyć na roztropność czytelników i ocenę merytorycznej treści artykułow, a nie na wytykanie bzdurnych błędów, których nawet nie popełnili. Inni natomiast wolą wykazać się pieniactwem i udają nieomylnych cenzorów, piętnując bezmyślnie sytuacje, których potem sami stają się ofiarami. Dobra więc rada na przyszłość. Zanim zaczniesz wytykać czyjeś błędy, upewnij się wprzódy, że sam ich nie popełniasz nagminnie. "Quien a hierro mata, a hierro muere"... kolego !

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Adek Jasiński: Do mediów PZPC wydał notkę (i to dopiero gdy Zielińskiprzekazał mediom fakt, że Związek chce go ukarać), że zawodnik bez zezwolenia Związku pojechał na olimpijskie przygotowania. To Związek pominął fakt, że wpierw wydał zgodę, którą później cofnął, że zawodnik pojechał za swoją kasę, i że stawiał się na każdy gwizdek. Nie wiem jaki masz cel tak bronić betonowych struktur i chorych zachowań sportowych związków. Wybacz, ale nie widzę podstaw, abyś mógł mi udzielać porad na czym polega dziennikarstwo sportowe, gdyż w Twojej radosnej twórczości nie doszukałem się poza krótkimi newsami i artykułami ściśle informacyjnymi, które bazują z założenia na informacjach agencyjnych, żadnego, choćby jednego felietonu. Nie dysponujesz zatem ŻADNYM doświadczeniem w tej dziedzinie. Jak dla mnie to NIEDOPUSZCZALNE jest w tej sytuacji udzielanie porad innym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Robert Wojteczek, pominąłęś informację, przekazaną przez przez PZPC do mediów, odnośnie powodów, dla których wszczęto postępowanie wobec Zielińskiego, a jednoczesnie bierzesz się za apelowanie o rozliczenie z pieniądzy, których sposobu rozliczania w ogole nie rozumiesz. Dziennikarstwo sportowe nie polega na wymyślaniu rzeczywistości, przy zatajaniu znanych powszechnie faktów. Czasem trzeba gdzieś zadzwonić, czasem trzeba coś przeczytać, żeby przygototwać artykuł. W Twojej radosnej twórczości tego brakuje i efekty widać. Jak dla mnie, takie dziennikarstwo jest NIEDOPUSZCZALNE i podpada najwyżej pod żerowanie na taniej sensacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Adek Jasiński: dlatego pytam o dokumenty (dowody) na co związek wydał kasę. Takimi dowodami musisz dysponować, skoro twierdzisz, że Związek wydał. O to mi właśnie chodzi, żeby działacze publicznie rozliczyli się z tego co się stało z tymi pieniędzmi. Bo z informacji mi wiadomych nie uczynili tego nigdzie, no chyba tylko tobie przedstawili dokumenty, gdyż twardo twierdzisz na co pieniądze zostały wydane. Ja nie linczuje Związku, lecz wymagam, aby się rozliczył, skoro kasa nie poszła na szkolenie zawodnika. Jeśli podpisali jakieś umowy, to co za problem pokazać kwity i być czystym? Problem pojawi się, jeśli są kwity np. na wyjazdy działaczy w kierunkach niewygodnych obecnie dla Związku. Piszesz, że "program szkoleniowy nie polega na korzystaniu z jakichkolwiek pieniędzy przez zawodnika." Generalnie to jest zupełnie odwrotnie, bo właśnie po to jest ta kasa. Opcja jaką Ty przedstawiasz to właśnie marzenie Związków. Żeby tylko działacze decydowali. Działalność związków sportowych w Polsce to bardzo często staronomenklaturowa kompromitacja. Chcę zauważyć, że ten artykuł traktuje również o innych kompromitacjach związkowych. Ciekawe kiedy zawadzi Ci drugi akapit.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc^
  • Gerard Stenc^
  • 13.08.2012 22:02

Powiem krótko:70 % ekipy to wycieczkowicze!!! Jechali po obciach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.