Facebook Google+ Twitter

"Igrzyska śmierci" - makabra w wersji pop

"Igrzyska śmierci" mają duży potencjał rozrywkowy, świetnie stopniowane napięcie i niezłe aktorstwo. Nie wiadomo jednak do kogo film jest kierowany - poważna tematyka kontrastuje tu z dziecinnością niektórych rozwiązań.

 / Fot. Materiały prasowe"Igrzyska śmierci" Garry’ego Rossa to adaptacja powieści młodzieżowej mająca szansę na powtórkę sukcesu "Harry Potterów" czy sagi „Zmierzch”. Tym razem autorką bestselleru jest Amerykanka Suzanne Collins. Tyle na początek, jako że jestem człowiekiem nieobeznanym jeśli chodzi o takową nobliwą literaturę, rzec mogę jedynie słów parę o samym filmie.

Obsada jest lepiej niż niezła. W głównej roli nie grają jacyś okładkowi nic mi nie mówiący nastoletni modele i nastoletnie modelki, ale młodzi zdolni – żeby zacząć od Jenniffer Lawrence, która wywalczyła dwa razy pod rząd zwycięstwo w Sundance filmom, w których grała główne role: „Do szpiku kości” (2010) – za który dostała nominację do Oscara i "Like Crazy" (2011). Poza nią jest tu znany z "Wszystko w porządku" Josh Hutcherson, a także Lenny Kravitz, który poza swoimi występami scenicznymi, których fanem bynajmniej nie jestem, grał przecież w kolejnym sundance’owym fenomenie – „Hej Skarbie”. Poza nimi Woody Harrelson, który kiedyś był znakiem rozpoznawczym bardzo kontrowersyjnych filmów łamiących tabu w sprawach seksu i przemocy na ekranie ("Urodzeni mordercy" i "Skandalista Larry Flynt").

Takie rozdanie kart sprawia, że film nie jest typowany do miana blockbustera, ale do czegoś więcej. Przecież zakładając, że przynajmniej połowa widzów to nie przypadkowi śmiertelnicy kupujący bilet do kina w przerwie między zakupami, ale ludzie młodzi, a więc internauci, którzy w popkulturze są co nieco osadzeni i coś tam czytają, a więc widzowie, którym te nazwiska cokolwiek mówią, to oznacza, że trzeba postawić poprzeczkę nieco wyżej. Po Jennifer Lawrecne chociażby można spodziewać się mocnych scen – jej bohaterka „Do szpiku kości” dla dobra rodziny stawała przed wyzwaniami przekraczającymi granice psychiczne ludzkiej wytrzymałości. Tu jest tak samo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

wojciech0000
  • wojciech0000
  • 26.03.2012 08:08

brak buntu polega i na tym ze jak to zostalo powiedziane w filmie, daje sie nadzieje przetrwania.
jakos na ten aspekt nikt nie zwrocil z piszacych uwagi!! to wana okolicznosc !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
nati
  • nati
  • 24.03.2012 16:45

Panie autorze, należy przeczytać całą trylogię wówczas przyjdzie zrozumienie dlaczego nie doszło do grupowego buntu. Poza tym zakończenie pierwszej części jest właśnie aktem małego buntu, ponieważ jest dwójka zwycięzców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie powinienem się wypowiadać po opublikowaniu recenzji, ale bawi mnie to, że padają zarzuty, że nie zrozumiałem sensu i fabuły filmu - a owszem, nie zrozumiałem tego, czemu wszyscy się nie zbuntowali - przecież nie wymordowano by za karę 12 dystryktów, a skazani swoje życie na 96% i tak by stracili. Recenzja nie zdradza ignorancji - zdradzam ją sam w pierwszych wersjach mówiąc że takich dzieł nie czytuję, stąd mój brak backgroundu, ale recenzuję film, nie książkę. Niemniej dziękuję za opinie i pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Chio
  • Chio
  • 23.03.2012 23:14

Autor recenzji chyba nie do końca zrozumiał sens, przesłanie i fabułę filmu...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kinga
  • Kinga
  • 23.03.2012 18:19

Zgadzam się z Miciurem. Właśnie o to chodzi, żeby film jakoś przemyśleć i wpaść chociaż na rzeczy OCZYWISTE! Przecież jak ludzie wygłodzeni, bez żadnej broni i osłabieni mają walczyć z siłą Kapitolu? Dlatego właśnie nie ma już Trzynastki. I gdybyś zainteresował się książką, której ekranizację tak krytykujesz, wiedziałbyś, że owszem, bunty są. Dlaczego Katniss nie strzeliła w czyjeś jabłko Adama? A kto normalny wydaje na siebie wyrok śmierci bez żadnego powodu? Ona chciała zwrócić ich uwagę na swoją celność, a nie doprowadzić do tego, żeby ją zabili! I to razem ze wszystkimi, których kocha. Czemu trybuci nie próbują uciec... Bo mają pewną małą szansę na zwycięstwo, więc czemu mają skazywać się na pewną śmierć? Ci z Jedynki i Dwójki mieli nawet większe szanse niż inni, wiec czemu mieliby nie traktować tego jako szansy na sławę, skoro dla tych wychowanych w nadziei na wygraną tak naprawdę jest?
Nie podoba mi się ta recenzja, bo zdradza zaskakującą ignorancję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
miciur
  • miciur
  • 23.03.2012 17:43

Kolego, chyba nie zrozumiałeś filmu, odpowiedzi na twoje pytania sa w książce.. Dlaczego, dlaczego.. Bo wybili by cały dystrykt! Liczyłem na to że będziesz ganil słabe sceny a nie sam scenariusz.. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.