Facebook Google+ Twitter

II liga Polska: Lechia zwycięża w meczu na szczycie

W drugoligowej tabeli panuję niezwykły ścisk i każdy mecz może okazać się niezwykle ważny na koniec sezonu. Obecnie na przedzie tabeli jest Piast Gliwice przed Lechią Gdańsk, 3 miejsce premiowane grą w barażach zajmuję Śląsk Wrocław.


Gdy w 64 minucie Andrzej Rybski wchodził na boisko w Gdańsku, Lechia przegrywała z Polonią 1:0. Jednak "Rubik" odmienił losy spotkania, najpierw popisał się ładną asystą, a potem sam pokonał bramkarza "Czarnych Koszul" i Lechia po raz kolejny w tym sezonie sięgnęła po komplet punktów na swoim stadionie.

Rybski bohaterem przy Traugutta
Pierwsza połowa była bezbarwna w wykonaniu obu drużyn, brakowało składnych akcji, płynnej gry i groźnych strzałów na bramkę. Jednak od początku drugiej połowy było wiadomo, że będziemy świadkami emocjonującego spotkania, chwilę po wznowieniu gry po przerwie prowadzenie gościom z Warszawy dał były reprezentant kraju, Radosław Gilewicz. Bramka padła po nieco przypadkowym zagraniu, lecz wykończenie akcji przez filigranowego napastnika Polonii było perfekcyjne.

Od tego momentu Lechia zaczęła grać niezwykle ambitnie, do boju zachęcali ich żywiołowo reagujący kibice, którzy w komplecie zjawili się na stadionie przy ulicy Traugutta. Decydującym momentem spotkania było wprowadzenie Andrzeja Rybskiego, były napastnik Widzewa zagrał bardzo dobrze i miał udział przy obu bramkach. Już 3 minuty po wejściu na boisko obsłużył dokładnym podaniem, najlepszego na boisku, Pawła Buzałe, a popularny "Buzi" strzelił precyzyjnie obok interweniującego Liberdy. W tym momencie trybuny na Traugutta wybuchły.

W 76 minucie Lechia przeprowadziła decydującą akcję o losach spotkania. Piłka dotarła na lewe skrzydło do Macieja Rogalskiego, który wrzucił ją w pole karne, a tak dopadł do niej Rybski, który strzałem z powietrza pokonał bramkarza gości. Kibice byli w ekstazie. Już można było poczuć jak Gdańsk jest spragniony piłki w najwyższej klasie rozgrywkowej. Cały stadion przez 90 minut na stojąco dopingował swoich ulubieńców w sposób, który na pewno mógł się podobać.

Po meczu kibice długo skandowali imię i nazwisko trenera "Biało-zielonych", Dariusza Kubickiego, który poprowadził Lechię do kolejnych trzech zwycięstw na zapleczu ekstraklasy. Do najlepszych zawodników na boisku należeli Hubert Wołąkiewicz, który świetnie kierował obroną gospodarzy. Jednak na placu gry najlepiej spisywał się Paweł Buzała, który był wszędzie, strzelał, podawał, biegał na skrzydle i w środku, pokazał na co go stać i kibice w Gdańsku liczą na jego dobrą dyspozycję w kolejnych meczach. Trenera Kubickiego może jedynie martwić to, że boisko z urazem opuścił ulubieniec kibiców przy Traugutta i pewny punkt obrony, Paweł Pęczak.

Niespodzianka w Łowiczu
Ostatni w tabeli Pelikan Łowicz podejmował lidera, Piasta Gliwice. Gospodarze pokazali już w meczu z Arką, że nie są "kelnerami" i po raz kolejny postarali się o niespodzianką, remisując z "Piastunkami". Obie drużyny po meczu były niezadowolone z remisu, jednak podział punktów był rozstrzygnięciem sprawiedliwym. Piast, aby awansować do ekstraklasy nie może pozwolić sobie na stratę punktów z drużynami z dołu tabeli, a Pelikan na pewno marzy jeszcze o utrzymaniu i mecze na swoim stadionie powinien wygrywać, nawet z najsilniejszymi drużynami.

Bliżej zdobycia pełnej puli był lider tabeli, który w 66. minucie miał najlepszą okazję do zdobycia bramki. Z rzutu wolnego uderzał Michał Szczyrba, a piłka uderzyła w słupek, a dobitkę z pięciu metrów jednego z napastników Piastu obronił Ludwikowski.

GKS Katowice w świetnym stylu pokonał Arkę ...
i zatarł kiepskie wrażenie z poprzedniego spotkania. Mecz stał na wysokim poziomie i była to głównie zasługa gospodarzy. "Gieksa" od początku narzuciła swój styl gry i po 17. minutach prowadziła 2:0, a bramki zdobywali Wijas i Mikulenas. Jeszcze przed przerwą Arka doprowadziła do wyrównania, po dwóch strzałach Wachowicza, a mogła nawet objąć prowadzenie, lecz strzał Karwana w fantastycznym stylu obronił Gorczyca.
Zdjęcie tabeli ze strony http://druga.ligapolska.pl/ / Fot. http://druga.ligapolska.pl/
Rozstrzygająca akcja miała swoje miejsce w 51. minucie. Strzelcem decydującego o zwycięstwie gola był Kaliciak, a z pomocą przyszła mu .... kałuża. Wydawało się, że za mocno wypuścił sobie piłkę, lecz ona ugrzęzła w kałuży i idealnie ustawiła się do strzału i Andrzej Bledzewski chwilę później wyciągał piłkę z siatki.
Arka jest w kryzysie i awans do Ekstraklasy się oddala, tak grająca drużyna z Gdyni może zapomnieć o tym, że za rok znów będzie występowała w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Śląsk się obudził
Po serii porażek wreszcie po pełną pulę sięgnęli podopieczni Ryszarda Tarasiewicza. Pokonali jeden ze słabszych zespołów, ŁKS Łomża. Od początku spotkania Wrocławianie osiągnęli wyraźną przewagę i zasłużenie pokonali zespół przyjezdny, a trzy zdobyte bramki to najmniejszy wymiar kary jaki mógł spotkać Łomżan. Bohaterem spotkania został Petr Pokorny, który dwukrotnie pakował piłkę do siatki.

Wyniki 23. kolejki II ligi:
Lechia Gdańsk- Polonia Warszawa 2:1
Pelikan Łowicz - Piast Gliwice 0:0
Znicz Pruszków - Stal Stalowa Wola 1:1
Warta Poznań - GKS Jastrzębie 3:0
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Wisła Płock 4:0
GKS Katowice - Arka Gdynia 3:2
Śląsk Wrocław - ŁKS Łomża 3:0
Kmita Zabierzów - Tur Turek 2:0
Motor Lublin - Odra Opole 1:1

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.