Facebook Google+ Twitter

II wojna polsko-polska

Łagodny wizerunek szefa PiS-u sprzed wyborów, sprzedawał się jak świeże bułeczki. Nawet, jeszcze świeższe wydanie Bronisława Komorowskiego, nie zdyskredytuje tego faktu. Łagodność nie jest jednak stanem, w którym wytrzymać da się długo.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Jaroslaw_Kaczynski_2007_11_05.jpg / Fot. wikimedia commonsMożna powiedzieć, że 3 miesiące to górna granica, za którą Jarosław Kaczyński jest już tylko sobą. Nie ma tam miejsca na "lewicowych działaczy starszego pokolenia", współpracę z rządem dla pożytku Polski, "przyjaciół Moskali" i - doprawdy - sympatyczną Joannę Kluzik-Rostkowską.

Nie ma też miejsca dla Pawła Poncyliusza, szczególnie w przestrzeni werbalnej, bo póki co, fizycznie, w PiS-ie, jeszcze się znajduje. Trudno przewidzieć jednak czy moralnie strawi w sobie trzymiesięczne przekonywanie innych, że nagle spokojne i dostojne oblicze Jarosława Kaczyńskiego, zagościło w naszych domach i sercach i, że jest to właśnie, ta - prawdziwa -
wersja wodza. Dokładnie ta sama, którą wszelkiej maści media, zwłaszcza te "nie prawe", nigdy nawet nie próbowały odkryć, i która dzięki smoleńskiej katastrofie, ukazała się w pełnej krasie.

Nie wiem, w jaki sposób można logicznie pogodzić przedwyborcze umizgi do rządu z powyborczymi wypowiedziami, idącymi w kierunku krwi na rękach premiera? Nie wiem jaki jest związek między hasłami modernizacji Polski, a zwykłym wpychaniem nas, na siłę, w konflikt wokół katastrofy smoleńskiej i bitwę na krzyże. Skoro mają one z nią tyle wspólnego co ryba z ręcznikiem.

Trudno, też zrozumieć, że naiwność, jaką wykazali wyborcy Kaczyńskiego, dając wiarę temu cudownemu przeistoczeniu, będzie jeszcze płynąć, z tym trudno definiowalnym, prądem. Jedyna definicja, jaka w ogóle przychodzi mi do głowy, to ta, że prezes stał się politykiem absolutnie niegodnym zaufania i co ważniejsze, trudno przewidywalnym. Poziom rozbieżności między słowami i czynami, sięgnął takich widełek, że tylko zaślepiony, mocno konserwatywny i sfrustrowany elektorat, jest w stanie jakoś przełożyć to, na polityczną sensowność.

Pierwsza wojna polsko-polska zakończyła się w Katyniu 10 kwietnia. Ale ci, którzy myśleli, że to już wszystko i, że we względnym spokoju, będziemy oczekiwać wyników śledztwa, które jak wiadomo nie trwa krótko, popełnili zasadniczy błąd. Z pierwszą wojną koniec, ale czeka nas druga. I obawiam się, że poziom uzbrojenia, kaliber broni i wreszcie, częstotliwość działań, będzie w niej tak duża, że nie wiadomo czy ramówki dzienników, nie zostaną znacznie rozszerzone, bo na nic innego zwyczajnie nie starczy antenowego czasu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 30.07.2010 16:22

Jak mogłem przegapić tak dobry tekst!! Ale lepiej późno niż później :))
Heniu - w ostatnim zdaniu chodzi o inscenizację obrońców krzyża, którzy odgrywają tragedię smoleńską na okrągło i na żywo.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo trafny i rzeczowy artykuł 5* Mało zrozumiałe jest (może tylko dla mnie?) ostatnie zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.