
Katowiczanie zaczynają jednak tracić dystans w ligowej tabeli i już nie brakuje osób, którzy w miejsce obecnego szkoleniowca widzą Marka Koniarka! Raków jest pierwszy i ma 14 punktów (w sześciu meczach), a Katowice są jedenaste (8 pkt. w pięciu meczach).
Chyba za wcześnie na tak rygorystyczne kroki, bo trzeba przyznać, że gospodarze walczyli wczoraj z pełną determinacją, a na dodatek zmierzyli się z zespołem, który nie przez przypadek lideruje w rozgrywkach. Jak tłumaczy Henryk Górnik, liga jest długa i zostało wiele grania. Na dodatek w Rakowie mają "żywe srebro" w postaci Piotra Malinowskiego, którego chciałby u siebie drużyny z wyższych lig.
– Jestem już w takim wieku, że chyba powinienem grać na wyższym poziomie - przyznał 22-letni Malinowski, momentami ośmieszający obrońców GKS, tak jak w końcówce, gdy ograł dwóch rywali i był sam na sam z Andrzejem Urbańczykiem. – Byłem jeszcze ciągnięty za koszulkę, nie udało się lepiej strzelić. GKS postawił nam ciężkie warunki, dlatego jesteśmy zadowoleni z tego remisu.
Gospodarze rozpamiętywali okazje Sebastiana Gielzy (w 58. minucie jego strzał głową świetnie obronił Grzegorz Cyruliński, a dwie minuty później napastnik "GieKSy" z sześciu metrów strzelił nad bramką). Były też dwa strzały w poprzeczkę. W 40. minucie trafił w nią Hubert Jaromin, a w 43. po strzale główką Damiana Sołtysika, Urbańczyk tylko obserwował odbicie piłki od poprzeczki, a następnie od pola bramkowego. W 59. minucie Sołtysik był sam sam z bramkarzem, ale strzelił za słabo.
– Szkoda tego meczu, bo był za sześć punktów - kiwał głową Robert Sierka, a Marek Kubisz dodał: – Znów mieliśmy dużo okazji i znów nie potrafiliśmy strzelić bramki.
GKS Katowice - Raków Częstochowa 0:0
GKS: Urbańczyk - Sadzawicki (58. Kubisz), Polczak, Kapias (51. Bartnik) - Jaromin, Markowski, Wijas (46. Górski), Sierka, Lasek (69. Zuga) - Gielza, Sadowski.
RAKÓW: Cyruliński - Mastalerz, Żebrowski, A. Pluta, Ojczyk - Rogalski (90. Kowalczyk), Przybylski, Bielecki (77. Lenartowicz), Bański (57. Gliński), Sołtysik (69. S. Pluta), Malinowski.
Żółte kartki: Markowski, Polczak, Kapias, Sierka - Mastalerz, Rogalski, A. Pluta.
Sędziował: Marcin Roguski (Łódź).
Widzów: 6.500.
Zdaniem trenerów:
Robert Olbiński, Raków
Remis jest sprawiedliwy. Obie drużyny miały swoje sytuacje na bramki, oglądaliśmy dobry mecz. Jestem zadowolony z takiego rozstrzygnięcia. Takie było założenie, że to GKS miał atakować, a my spokojnie czekać i wyprowadzać kontry. Odczuwaliśmy ciśnienie przed tym meczem, ale dla mnie GKS jest faworytem ligi, my zaatakujemy z drugiego miejsca.
Henryk Górnik, GKS Katowice
Jak już nie można wygrać meczu, to nie wolno go przegrać. To udało nam się zrobić, bo w końcówce mogliśmy stracić bramkę na wagę trzech punktów dla Rakowa. W sumie jednak zasłużyliśmy na 1:0, ale znów był problem ze skutecznością. Myślałem, że Gielza przełamał się po strzelonej bramce z Banikiem, ale jednak nie. Zrobiłem wszystko, co mogłem, wprowadziłem praktycznie pięciu napastników.
Tomasz Kuczyński
PT