Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172979 miejsce

III wojna światowa będzie później

Amerykański wywiad twierdzi, że wbrew wcześniejszym ustaleniem, Iran już w 2003 roku zawiesił program budowy broni atomowej. Zapowiadana przez prezydenta Busha III wojna światowa jednak nie wybuchnie.

George W. Bush, licencja CC / Fot. Paul Morse, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Bush-April14-1.jpgW poniedziałek odtajniono raport amerykańskich służb specjalnych, w którym czytamy: „Z dużą pewnością oceniamy, że w 2003 roku Iran zawiesił program rozwoju broni nuklearnej. Z umiarkowaną pewnością twierdzimy, że do połowy 2007 roku Teheran nie podjął na nowo tego programu”.

Wywiad podkłada bombę



Polityka zagraniczna administracji Białego Domu polegała dotąd na zwalczaniu terroryzmu, którego najważniejszym składnikiem była wojna prewencyjna. Zagrożenie ze strony domniemanej broni biologicznej w Iraku i ochrona jakiej udzielali Talibowie al-Kaidzie w Afganistanie, uzasadniały interwencję w tych krajach. W „Osi zła” znalazły się również, oskarżane o budowę broni atomowej, Korea Północna i Iran.

Meczet w Esfahanie, Iran / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Moschee-isfahan.jpgTeheran wyśmiał te oskarżenia, ale po krótkich przepychankach dopuścił inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA) do swoich reaktorów. Chociaż przedstawiciele agencji nie zobaczyli wszystkich podejrzanych instalacji, nie stwierdzono jednoznacznie, czy Iran złamał traktaty zakazujące rozprzestrzeniania broni atomowej (NPT). Wymuszone, kolejne kontrole potwierdziły, że Iran pracuje nad technologią wzbogacania uranu, ale nie znaleziono dowodów wskazujących na wojskowy charakter badań.

Tych wniosków z kolei nie uznały Stany Zjednoczone i coraz częściej zaczęto mówić o możliwości dokonania inwazji na Iran lub prewencyjnym zniszczeniu podejrzanych instalacji. W tym czasie Amerykanie na dobre grzęzną w Iraku, a Iran nabiera odwagi i przyznaje się do wzbogacania uranu, podkreślając jednocześnie prawo do pokojowego wykorzystania energii atomowej. W odpowiedzi ONZ nakłada embargo na ten kraj.

Na początku tego roku Biały Dom ogłasza, że jest w posiadaniu dowodów na współpracę Iranu z al-Kaidą w Iraku. Prezydent Bush dociskany przez dziennikarzy przyznaje jednak, że USA nie zamierza atakować. Zaledwie kilka miesięcy później, w październiku, stwierdza już, że jeśli Iran nie zostanie powstrzymany, światu grozi nuklearna III wojna światowa.

Huśtawkę obustronnych gróźb, kontroli, blokad gospodarczych, chwilowych ociepleń w stosunkach i następujących zaraz po nich zaostrzeń kursu, dopełnia opublikowany teraz raport służb specjalnych, który wysadza w powietrze fundamenty polityki zagranicznej administracji Busha.

Reżim triumfuje



Raport 16 agencji wywiadowczych USA stwierdza, że przed 2013 rokiem Iran nie jest w stanie wytworzyć odpowiedniej ilości uranu, by użyć go do produkcji broni masowego rażenia. Jednak bardziej bolesna dla prezydenta Busha okazuje się informacją, że Iran raczej nie zamierza za wszelką cenę dążyć do zdobycia broni atomowej. O ile zaoferuje mu się współpracę gospodarczą, czemu przychylna jest Rosja, Chiny i Unia Europejska na czele z Francją i Niemcami.

Na tę okazję, Mahmud Ahmadineżad, prezydent Iranu, w telewizyjnym wystąpieniu ogłosił już „wielkie zwycięstwo”. Dorzucił kilka słów o niesprawiedliwości wobec pokojowego narodu irańskiego i, pod warunkiem wyraźnej zmiany polityki USA, zaproponował pokojową i przyjacielską współpracę. Spora to zmiana, skoro wcześniej nazywał Stany Zjednoczone „Wielkim Szatanem”, i
„Wielką Ignorancją”.

Najwyższy Przywódca Iranu Ali Chamenei, licencja CC / Fot. Foundation of Holy Defence Values, www.sajed.ir, http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Grand_Ayatollah_Ali_Khamenei%2C.j pgTrudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to poważna oferta. Prezydent Iranu tak naprawdę nie rządzi krajem i to raczej w słowa irańskich ajatollahów należy się wsłuchiwać. Kraj jest teokracją, gdzie realna władza należy do niewybieralnych duchownych szyickich. Poprzedni prodemokratyczny prezydent Chatami, mimo poparcia studentów i dużej części młodego społeczeństwa, przegrał próbę sił z Najwyższym Przywódcą Ali Chameneim, który uważany jest za twardogłowego wśród fundamentalistów.

Bush idzie w zaparte



Reakcja prezydenta Busha na raport wywiadu jest iście ekwilibrystyczna. Dowiedział się o nim dopiero tydzień temu, a The New York Times potwierdza, że jego doradcy sporo wcześniej. Teraz próbuje nie stracić twarzy mówiąc, że Iran był niebezpieczny i dalej jest zagrożeniem, a raport jest tylko ważnym ostrzeżeniem. I potwierdza tylko prawidłowy kurs polityki wobec Teheranu, ponieważ nie wyklucza możliwości uzyskania przez ten kraj broni atomowej. Podobne głosy słychać ze strony Wielkiej Brytanii, żelaznego sojusznika Stanów i Izraela, żywotnie zainteresowanego powstrzymaniem mocarstwowych zapędów regionalnego rywala.

Ciszej o Iranie



Administracja Busha oficjalnie nie zamierza zmieniać swojej polityki w stosunku do Iranu. Ale w obecnej sytuacji raczej nie przeforsuje kolejnych sankcji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Nie może już też grozić nalotami na podejrzane instalacje irańskie. Na dokładkę, w ubiegłym tygodniu na konferencji w Annapolis, wzięła się za rozwiązanie konfliktu palestyńskiego, więc zgrzyty z Iranem, silnym krajem w regionie, nie są wskazane. Może więc jest to szansa na nieoficjalne pertraktacje? Tym bardziej, że za rok i tak kto inny zamieszka w Białym Domu, i raczej pewne jest, że nie będzie to republikanin.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

>Po wpadce z Irakiem, próba zagrania jeszcze raz tą samą kartą byłaby czystym kretyństwem. Dobrze więc, że Amerykanie rezygnują z wmawiania światu, iż ten czy tamten zagraża planecie Ziemi i w związku z tym oni zrobią z tym porządek.

Tutaj mamy do czynienia z woltą wywiadu. Najpierw twierdził, że Iran produkuje bombę, a teraz nagle mówi w raporcie zupełnie co innego. Widać, że USA to jednak kraj demokratyczny, gdzie wywiad może opublikować raport niezgodny z oficjalną polityką rządu.

>Korea Północna - to jest problem do rozwiązania. Ale komu by zależało, tam nie ma ropy...

Z Koreą Pn prowadzone są własnie teraz rozmowy dot. ich programu broni atomowej. Zobaczymy co z tego wyniknie. Rzeczywiście reżim nie ma takiego znaczenia dla polityki światowej jak zasobny w ropę Iran. Ale w regionie Korea Pn. może namieszać, czego obawiają się zwłaszcza południowi Koreańczycy i
Japonia. Ciekawe, że za statusem quo opowiadają się generałowie Korei Południowej, którzy niezle zarabiają na obecności Amerykanów w tym kraju. Młodzi Koreańczycy (południowi) chętnie by wykopali armię USA ze swojego kraju.

pozdr
Paweł

Komentarz został ukrytyrozwiń

acha, jeszcze plus za dobry tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

panie Bush, kończ waść, wstydu (sobie) oszczędź

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.12.2007 18:55

Po wpadce z Irakiem, próba zagrania jeszcze raz tą samą kartą byłaby czystym kretyństwem. Dobrze więc, że Amerykanie rezygnują z wmawiania światu, iż ten czy tamten zagraża planecie Ziemi i w związku z tym oni zrobią z tym porządek.
Korea Północna - to jest problem do rozwiązania. Ale komu by zależało, tam nie ma ropy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za ciekawe informacje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.