Rafał Tumski stworzył powieść, której pełne zrozumienie możliwe jest dopiero pod wpływem THC. Po co pisać książkę dla palaczy marihuany?
Reklama dźwignią handlu. Ta maksyma wdarła się do wielu dziedzin życia, nie zawsze z handlem kojarzonych. Po marketingowe chwyty sięgają twórcy z kręgów, wydawałoby się, poważnych dziedzin sztuki. Najlepszym tego przykładem jest literatura. Twórcy i wydawcy doszli do wniosku, że na słowie pisanym da się zarobić. Wystarczy czerpać wzory ze sztuki pop, operującej mistrzowsko plotką i skandalem.
Na odważny pomysł wpadł (nie żyjący już) Rafał Tumski. Napisał książkę przeznaczoną dla palaczy marihuany. „Zdoła - powieść do bakania” została wydana w tym roku przez Wydawnictwo Mamiko. Czy jawne nawiązanie do narkotyków wystarczy, żeby przykuć uwagę krytyki i czytelników? Akcja „Zdoły” przenosi czytelnika na wrocławskie osiedle Biskupin. A właściwie pod to osiedle, bo duża część zdarzeń rozgrywa się w kanałach, poniemieckich tunelach i bunkrach. To tam bohaterowie spalają potężne ilości marihuany. Przed Patrykiem, który przypadkowo wplątuje się w mafijno-narkotykową aferę, staje trudne zadanie. Będąc pod odurzającym wpływem konopi musi rozróżnić, co wokół niego dzieje się naprawdę, a co jest tylko żartem lub podszeptami wyobraźni.
Książka roi się od dygresji, alegorii, odwołań do religii i ezoteryki. Można odnieść wrażenie, że nie tylko została napisana dla palaczy marihuany, ale także pod wpływem tej używki. Opisywane zdarzenia szybko tracą swoją jednoznaczność, a przygody z udziałem Jezusa, Żydów i Hitlera balansują na granicy karalności. „Zdoła” nawiązuje także do kultury reggae. Zjawia się w niej cień Babilonu, ujętego zarówno metaforycznie jako złego systemu, jak i dosłownie: starożytnego królestwa, które podnosi się po tysiącleciach uśpienia.
Trudno przewidzieć, jaki los podzieli „Zdoła - powieść do bakania” ś.p. Rafała Tumskiego. Być może nagle, acz niespodziewanie wypłynie na szerokie wody mainstreamu lub też stanie się książką kultową w pewnych kręgach. Jakakolwiek będzie jej przyszłość, wypada jednak zauważyć, że każda próba ożywienia polskiej literatury i czytelnictwa powinna być doceniona.