Facebook Google+ Twitter

Ile kosztowała polska misja w Iraku?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2008-10-17 10:54

Miliard złotych - tyle według oficjalnych danych MON kosztowała nas polska misja w Iraku. Ta kwota może się jednak szybko zmienić.

Konferencja podsumowująca polską misję w Iraku / Fot. PAPPomagający naszym żołnierzom tłumacze domagają się od armii zapłaty za przepracowane nadgodziny. Ich zdaniem, podstawą do obliczenia tej kwoty powinny być wszystkie świadczenia, jakie otrzymywali w czasie służby w Iraku.

Wojsko uznało tymczasem, że podstawą będzie wyłącznie wynagrodzenie zasadnicze, czyli 10-15 procent miesięcznych świadczeń. Pierwsze sprawy trafiły już do sądu. Jeśli tłumacze wygrają, armia musi się liczyć nawet z kilkuset pozwami, tylu bowiem pracowników cywilnych przewinęło się przez Polski Kontyngent Wojskowy w ciągu 5 lat naszej obecności w Iraku. Na każdej z dziesięciu zmian kontyngentu zatrudnionych było bowiem około trzydziestu cywilnych osób. Wszyscy oni objęci byli 8-godzinnym dniem pracy. Rekordziści w ciągu półrocznego pobytu dorobili się jednak ponad siedmiuset nadgodzin.

- Zdarzyło mi się pracować bez przerwy 24 godziny na dobę. Pośredniczyłem w kontaktach z wojskiem, policją i ludnością cywilną. Nieraz słyszeliśmy, że jesteśmy szpiegami, bo pomagamy polskim żołnierzom - mówi Salam Mohsem, który z polskimi żołnierzami spędził w Iraku cztery lata. Pracował jako tłumacz w czterech bazach i jako jeden z nielicznych miał uprawnienia do tłumaczenia rozmów ściśle tajnych. Teoretycznie za nadgodziny mógł sobie wybrać czas wolny w innym terminie, ale w praktyce było to trudne do wykonania.

- Nieraz zdarzały się nagłe akcje w środku nocy, trzeba było jechać z żołnierzami. Przecież nie mogłem wtedy odmówić, tłumacząc się, że już mi się dniówka skończyła! To była sprawa naszego wspólnego bezpieczeństwa. Poza tym dostawałem rozkazy od dowódcy - mówi Ali Al-Hariri z Katowic, Irakijczyk mieszkający w Polsce od ćwierć wieku, który od lutego do lipca ubiegłego roku pracował jako tłumacz w bazie Camp Delta.

Ali już w Iraku wystąpił do centrali Wojskowe Misje Pokojowe o wypłatę wynagrodzenia za przepracowane nadgodziny. Powołując się na orzeczenie Sądu Najwyższego uznał, że w skład wynagrodzenia wchodzą wszystkie otrzymywane przez niego regularnie dodatki. Armia odbiła piłeczkę. Powołując się na rozporządzenie Rady Ministrów uznała, że podstawą do naliczania wynagrodzenia za nadgodziny może być tylko pensja zasadnicza. Zapowiedziała jednak, że zwróci się do "instytucji MON właściwych w zakresie interpretacji przepisów prawa" o opinię. I na tym się skończyło.

Nie dla tłumaczy, a także personelu medycznego, psychologów i innych specjalistów, a nawet archeologa. Wynagrodzenie cywilnych pracowników wojska w Iraku składało się z czterech elementów: uposażenia krajowego (najniższej pensji), dodatku zagranicznego, zwiększonego dodatku wojennego i dodatku za każdy dzień przebywania w strefie działań wojennych. W sumie miesięcznie można było zarobić ok. 9 tys. zł. I właśnie ta kwota, zdaniem tłumaczy, powinna być podstawą do obliczenia należności za przepracowane podczas misji nadgodziny. Dla armii liczy się jednak tylko pierwszy, najmniejszy element wynagrodzenia. Pozostałe stanowią "inne należności pieniężne" i nie będą uwzględniane przy naliczaniu wypłat za nadgodziny. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych nie kwapi się do spełnienia żądań tłumaczy, choć jego rzecznik, ppłk Dariusz Kacperczyk, nie ukrywa, iż sytuacja jest drażliwa.

- Racje są po obu stronach, a każdy przypadek inny. Każda osoba powinna przedstawić nam swoje argumenty, a jeśli nie będzie usatysfakcjonowana decyzją, może dochodzić roszczeń na drodze sądowej.

- Zgodnie z najnowszym orzecznictwem Sądu Najwyższego dodatki, aby mogły być wliczane do podstawy przy obliczaniu wynagrodzenia za nadgodziny, muszą mieć nie tylko stały charakter, ale też odnosić się do stanowiska i konkretnego zakresu obowiązków. W tym natomiast przypadku były one związane ze szczególnym miejscem, w którym świadczona była praca i trudnościami z tym związanymi - wyjaśnia prawniczka Agata Kurowska.

Niektórych wydatków i korzyści wojska nie da się policzyć

Rozmowa z Grzegorzem Hołdanowiczem, red. naczelnym miesięcznika "Raport - Wojsko, Technika, Obronność"

Na ile dokładne są przedstawiane przez rząd koszty polskiej misji w Iraku?
- Przy tak skomplikowanej operacji precyzyjne wyliczenie kosztów jest nierealne, a wszelkie podsumowania często są uzależnione od celu, jaki się chce osiągnąć. Zawsze pojawia się też pytanie, czy dane nakłady są wynikiem tej konkretnej misji, czy i tak by się pojawiły przy funkcjonowaniu armii. Czy przykładowo koszty ćwiczeń przed misją należy wliczyć do kosztów tejże operacji, czy może normalnego szkolenia? Z całą pewnością misja w Iraku kosztowała nas jednak dużo mniej niż by mogła. Ogromne kwoty na przerzut i utrzymanie polskich jednostek wydały przecież Stany Zjednoczone. Pewne jest też to, że koszty jeszcze się nie skończyły - teraz trzeba będzie odtworzyć sprzęt.

Czy to oznacza, że ten przywieziony z Iraku nadaje się na złom?
- Bez przesady. To, co kwalifikowało się do wyzłomowania zostało pozostawione na miejscu. W trakcie takiej operacji sprzęt się jednak szybciej zużywa, więc szybciej trzeba go będzie wymienić na nowy. To jednak leży w naszym interesie, bo oznacza zamówienia dla przemysłu oraz przyśpieszenie wprowadzania nowych technologii czy nowych generacji sprzętu. Zesztą już się zaczęło coś dziać w tej dziedzinie - trzy miesiące temu armia złożyła duże zamówienie na nowe pistolety Beryl, kupowana jest amunicja czy wyposażenie osobiste. Pytanie jednak, czy należy to potraktować jako koszty misji, czy modernizacji armii?

A co od strony wojskowej zyskaliśmy na misji w Iraku?
- Doświadczenie. Armia mogła się otrząsnąć z koszarowej egzystencji, zastanowić się, co jej jest potrzebne, na co zwrócić uwagę w toku szkolenia, a co stało się już niepotrzebne. To największa korzyść z tej misji, korzyść której nie można roztrwonić.

Ile nas kosztowała iracka misja

Polscy żołnierze stacjonowali w Iraku od września 2003 roku.

W trakcie trzech pierwszych zmian (do stycznia 2005 r.) Polski Kontyngent Wojskowy liczył ok. 2500 żołnierzy, później systematycznie malał, by w trakcie pięciu ostatnich zmian (od stycznia 2006 do października 2008) liczyć 900 żołnierzy. W trakcie pięciu lat polskiej obecności w Iraku zginęło tam 22 naszych żołnierzy.

W sumie polska misja w Iraku kosztowała polskiego podatnika 1 mld 064 mln 991 tys. złotych. Do tego doliczyć trzeba jeszcze pomoc rozwojową dla Iraku wartości 6,324 mln zł, którą przekazała Polska od roku 2003 do 2007 oraz ufundowane przez MSWiA stypendia naukowe i bezpłatne przekazane nadwyżki sprzętowe z MON. Możliwe też jest sprowadzenie do Polski rdzennych Irakijczyków, pracującym jako tłumacze dla polskich jednostek. Dla tych, którzy z tego nie skorzystali, przewidywano możliwość bezzwrotnej, jednorazowej zapomogi w wysokości do 40 tys. dolarów, bądź pomoc w osiedleniu się na nowym miejscu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Przeczytałem z zainteresowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.