Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22670 miejsce

Ile kosztuje żona?

Czy kandydatkę na żonę można kupić? Wiele osób twierdzi, że tak, pozostali są gorąco przeciwni. Zupełnie inny charakter ma to pytanie w Papui Nowej Gwinei. A więc ile kosztuje żona?

Zanurzając się w cywilizację Papui Nowej Gwinei zderzamy się z wieloma rzeczami, które dla nas są bardzo obce. W końcu trzeba wejść w zupełnie inną kulturę. Prędzej czy później człowiek albo sam staje się świadkiem procesu "kupowania żony", albo słyszy o tym historię. W końcu zawieranie małżeństwa jest jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu klanu.

Muszę powiedzieć, że dla mnie (jak pewnie dla każdego Europejczyka) był to swoisty szok. Jak to "kupić" żonę? A gdzie miłość, wolność, godność kobiety? Gdzie wszystkie wartości, które przywykłem cenić? Zostały w Europie, bo tutaj wszystko jest inaczej. Chociaż nie do końca.
Tutaj trzeba nauczyć się rozumieć to, co jest. Jak i dlaczego "kupuje się żony"?

Ile kosztuje taka żona? / Fot. Krzysztof Kontek

Ile kosztuje żona?


Cena żony zależy od jej jakości. Waha się od kilku świń, plus około tysiąca kina (1kina = mniej więcej 1 złoty), aż po kilkadziesiąt świń i kilkanaście tysięcy kina.

Od czego zależy cena żony?


Cena kandydatki na żonę zależy od następujących składników:
- ile klas w szkole ukończyła (szkolnictwo jest nieobowiązkowe),
Cenna żona? / Fot. Krzysztof Kontek- czy umie uprawiać ogród i prowadzić dom,
- ile ma dzieci (no tak, przed ślubem dziecko jest plusem, a nie wadą u narzeczonej) i czy są to chłopcy, czy dziewczynki (lepiej chłopiec),
- czy jest ładna (najmniej ważne)

A więc wymarzona (najdroższa) narzeczona będzie:
- miała ukończone 12 klas,
- umiała doskonale pracować w ogrodzie i prowadzić dom,
- miała chociaż jedno dziecko i to najlepiej syna,
- może być ewentualnie ładna (to nie przeszkadza).

Kto komu płaci?


Płaci klan narzeczonego - klanowi narzeczonej.

Dlaczego cena jest w świniach?


Świnia, jaka jest każdy widzi / Fot. Krzysztof KontekDlatego, że świnia jest najważniejszą rzeczą w Papui Nowej Gwinei. Papuasi mawiają: "Świnia jest dobra, żeby ją zjeść, ale jeszcze lepsza, żeby ją wymienić". Czasami nawet wyspę Nowa Gwinea nazywa się świńską wyspą. W pewnym sensie świnia jest formą waluty. Co ważne nie podlega inflacji i cieszy się wielkim poszanowaniem.

Hodowla świń odbiega jednak od tradycyjnych wzorców takiej hodowli w Polsce. Świni się nie karmi. Zresztą nie karmi się też psa ani kota, ani w ogóle żadnych zwierząt domowych czy gospodarczych. Każde zwierze ma znaleźć jedzenie dla siebie samo. Dlatego też świnie chodzą swobodnie po wiosce i tylko na noc wracają do domu. Ryją w kałużach, szukają jedzenia w lesie. Są raczej oswojone, zdarzyło mi się kilka razy, gdy szedłem drogą, być powąchanym przez świnię, która z ciekawością się do mnie zbliżyła, po czym spokojnie zajęła się swoimi sprawami.

O co w tym wszystkim chodzi?


Dzielenie "mumu" między uczestników przyjęcia / Fot. Krzysztof KontekOczywiście nie chodzi tutaj o handel żywym towarem, ale o tradycje związane z zwieraniem małżeństwa.
"Braidprais", czyli zapłata za narzeczoną w zasadzie ma jednak mało wspólnego z kupowaniem żony. Chodzi tutaj raczej o dodanie powagi związkowi i paradoksalnie zabezpieczenie żony przed ewentualnym złym traktowaniem. Jeśli bowiem mąż biłby żonę, to za każde jej "uszkodzenie" musiałby zapłacić "kompeseishon" (odszkodowanie).

Odszkodowanie jest obliczane jako procent od pierwotnej zapłaty za żonę, dla zrównoważenia procentowego uszczerbku na zdrowiu.

Do tego warto dodać, że chociaż to klan pana młodego musi przygotować świnie, to najprawdopodobniej i tak zostaną one zjedzone razem. Cóż lepiej może połączyć dwoje ludzi i dwa klany niż wspólnie zjedzone "mumu" (świnia pieczona w dole wypełnionym kamieniami)?

Można więc z pewną dozą prawdy "przetłumaczyć" papuaskie kupowanie żony na europejskie wydawanie przyjęcia weselnego przez klan pana młodego. Wtedy na pewno to tak bardzo nie razi i łatwiej nam to zaakceptować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

sobieski
  • sobieski
  • 25.09.2011 01:12

to sie swinsko sklada bo jestem chodowca swin -pojade i sobie kupie wszystkie panny alebez synow hehh

Komentarz został ukrytyrozwiń

coś w tym jest

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Ciekawe ile ja bym była warta w krowach? :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajne swatania!

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo ciekawe, plus:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziewczyny - ogródkiem się zająć i szkoły kończyć a nie po fryzjerach i kosmetyczkach latać :))) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.01.2008 00:13

Oo, to moja żona warta jest sporą trzodę ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Bardzo ciekawy artykuł. Wracają wspomnienia czytanych w dzieciństwie (i nie tylko :P ) powieści o przygodach Tomka Wilmowskiego :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zachęcam do dalszego ciągu opowieści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy pomysł z podzieleniem sie tym co sie przeżyło, no żoną to bym tam nie chciała być. ;o)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.