Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8152 miejsce

Ile zarabia policyjny informator, a co traci świadek koronny?

Kilkadziesiąt tysięcy złotych to kwota jaką może otrzymać policyjny informator. Nie każdy sięga po takie pieniądze i nie każde źródło jest wiarygodne. Łatwo stać się z aspiranta zwykłym aresztantem. Temat przybliżył TVN w "Czarno na białym"

Środowe wydanie magazynu reporterów TVN "Czarno na białym" poruszyło temat policyjnych informatorów, świadków koronnych i pozostałych źródeł wiedzy policjantów, prokuratorów i innych władnych. Ważna rola jaką odgrywają dobrze poinformowane persony, to także kwestia ryzyka jakie wiąże się z zaufaniem wobec owych osób, a co bywa przyczyną osobistych dramatów przedstawicieli prawa. Przed kamerami TVN zgodzili się wystąpić dwaj byli funkcjonariusze policji. Nie ukrywając swoich twarzy przedstawili pokrótce niepowodzenia jakie spotkały ich na kanwie prawy zawodowej. Niejakim drugim obliczem dokumentu były wypowiedzi jednego ze skruszonych gangsterów, który zgodził się współpracować z policją. Nie zdradzając swojej tożsamości opowiedział w kilku słowach o bagażu doświadczeń jakim podzielił się wcześniej z prowadzącymi jego sprawę oficerami. Materiał uzupełniają opinie biegłych kryminologów i dziennikarzy.

Nic nie widzi...

Informator ukrywający się pod inicjałem X. mówi reporterowi TVN: "Dlaczego ja miałem iść siedzieć, kiedy inni jeżdżą ładnymi autami, mają piękne kobiety, i zostają na wolności(...)" Jego dotychczasowy nieskomplikowany światopogląd zmienił się raptownie. Wystarczyła jedna godzina by postanowił pójść na współpracę z policją, po tym jak funkcjonariusz udowodnił, że znane mu osoby nie dochowują tajemnic. Jego wiedza pozwoliła na zatrzymanie około 30 osób. Oprócz zabójstw zajmował się wszystkim, od kradzieży do haraczy. Skarży się, że został "wystawiony." Jego osoba jest niczym układ odniesienia dla ważnych kwestii jakie poddano analizom w dalszej części materiału.

Wszyscy z występujących w materiale pt. "Ryzykowna gra" potwierdzają, że tajni informatorzy są najważniejszym elementem policyjnej pracy. To oni stanowią o znakomitej większości sukcesów i to tych najbardziej spektakularnych, w najpoważniejszych sprawach. Takie źródło informacji to "kopalnia wiedzy." Niestety, kredyt zaufania jakim są obdarzani - niejako z urzędu - owi ludzie bywa nadużywany ze szkodą dla policjanta, który jest zależny od kontaktu. Konfabulacje będące pomówieniami mogą być katastrofą z którą musi liczyć się funkcjonariusz. Dobitnym tego przykładem są słowa byłych policjantów. Jeden z nich, to znany antyterrorysta, aspirant Lupa stock.xchng/public domain/Image ID: 1259077 / Fot. LeonardiniStanisław Szafran. Po ponad 10 latach od zarzutu przyjęcia łapówki od przestępców nadal nie jest przekonany, że stał po słusznej stronie i z właściwymi ludźmi. Ostatecznie oczyszczony z zarzutów wypowiada w filmie kwestię, która budzi zgrozę: "Oni wygrali. Świat przestępczy wygrał." Człowiek, który był postrachem polsko-niemieckiej mafii, kiedy znalazł się za sprawą przestępców w areszcie podupadł na zdrowiu psychicznym. Jak sam przyznaje próbował popełnić samobójstwo. Jego historia stała się natchnieniem dla Krzysztofa Koziołka, który napisał książkę pod tytułem "Instrukcja 0066." Stanisław Szafran zaznaczył, że swego czasu wydano na niego wyrok śmierci. Już podczas pobytu w areszcie musiał znosić życzenia rychłego zgonu swoich bliskich. Zrezygnował ze służby. Podobne zaszczuwanie i narastająca niepewność towarzyszy informatorom jak X.-owi i jemu podobnym. Skruszony gangster wyznał, że również na niego zapadł wyrok śmierci ferowany przez przestępcze podziemie i nie poprawia to jego samopoczucia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

@ Andrzej Chorążewicz "W polsce tragedia z "uchalami" nastąpiła po tym jak po 1989 roku upubliczniono akta SB i milicji." - Można było zakładać "w ciemno", że większość tragedii rozbije się o osoby nie mające nic wspólnego z jakąkolwiek bliższą formą "sympatyzowania" ze służbami i organami PRL-u. Ot, odpisano, zafiksowano, i tyle. Równie dużą liczbą pozostają ludzie przekabaceni ale zarazem usprawiedliwieni okolicznościami i technikami terroru jakie zastosowano. Ot, podpisano, sfiksowano, a tyle. Jednostki stanowiące ogony statystyk, to niewielu prawdziwie dobrowolnych współpracowników. Tego rodzaju "palenie czarownic" nie kieruje się w pierwszym kroku swego postępowania zasadami i normami dobrzej rozumianej etyki, gdyż na pierwszym planie wyrasta spór o pewne dobra i kwestia posiadania.

"Instytucja "świadka koronnego" jest ważną rzeczą ale w naszym systemie prawnym NADUŻYWANA." - Opowiadałbym się za niedoskonałością instytucji świadka koronnego, która pozwala "ustawić" się takowemu i uskuteczniać własne gierki. Przeciętny polski gangster posiadający status ś.k. może z powodzeniem odcinać kupony od swojej działalności przez długie lata. Bagaż doświadczeń i najzwyczajniejsza zdolność do umiejętnego przedkładania kłamstw pozwalają nawet na to, by narajać (narajać, tak jak napisano) powiązania z politykami w kraju i za granicą, a w efekcie wykazywać udział w każdym możliwym konflikcie zbrojnym na świecie, który uznaje się za pełnoprawną wojnę. Zanim ktokolwiek przekopie się przez całokształt postępowania takiego odgórnie wiarygodnego ś.k.,to może taki osobnik z powodzeniem szkodzić swoim kompanom, policjantom, osobom postronnym. Nie jestem przy tym zwolennikiem pozbawiania ś.k. niektórych przywilejów. Myślę jednak, że instytucja takowa nie sprawdza się na dłuższą metę i jest pewną formą dojnej krowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.