Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1158 miejsce

Ilona Felicjańska: „Życie chce naszego szczęścia!“

O książkach, życiu i kampanii (Nie)zależne rozmawiam z Iloną Felicjańską

Na początku książki „Znalazłam klucz do szczęścia“ można przeczytać takie słowa: „Nazywam się Ilona Felicjańska i znalazłam klucz do szczęścia. Szukałam go przez wiele lat w labiryncie życia“. Co w Pani przypadku okazało się tym kluczem?

-Tym ostatecznym kluczem do szczęścia, jest zawsze bezwarunkowa miłość do siebie. Nie chodzi tu o egoizm, ale zrozumienie, że właśnie tacy jesteśmy idealni, że mamy wady i zalety, że każdy je ma, Pomimo różnych miejsc urodzenia, pieniędzy, wyglądu, wszyscy, w ostateczności mamy nieograniczone możliwości, tylko musimy w to uwierzyć, poznać siebie, pokochać, a to czasem bywa niełatwą drogą.

Czy według Pani każdy może odnaleźć swoją drogę do szczęścia? Co z reguły okazuje się najtrudniejsze w jej poszukiwaniu?

-Każdy! Jeśli tylko zechce zacząć zadawać pytania do życia - Kim ja naprawdę jestem? Co ja mam tu do zrobienia? Co ja lubię robić? Co chciałbym/chciałabym robić? Czy to, w co wierze, jest moją prawdą, czy uwierzyłem w to co inni mi powiedzieli? Jaka jest prawda?
Możemy odnaleźć klucze do szczęścia, jeśli zaczniemy być uczciwi wobec siebie i innych, jeśli przestaniemy oszukiwać samych siebie, bo przecież się nie da. Najtrudniej jest zmierzyć się z opinią innych - co powiedzą? A czy to ważne? Czy to oni mają przeżyć nasze życie za nas? Ludzie są i odchodzą, nie mając własnych szczęśliwych żyć, chcą decydować o innych, aby podbudować zdanie o sobie, a tylko my wiemy co dla nas jest najlepsze. I idźmy za tym.

Jak długo trwały prace nad książką? Kto był dla Pani największym wsparciem podczas jej tworzenia?
Jakie jest najczęstsze pytanie, które zazwyczaj pada podczas spotkań autorskich?


-Książka w sumie powstawała przez całe moje życie. (Śmiech.) Najważniejsza jej część przez ostatnie 5 lat, bo jest tak jakby opisem moich ostatnich 5-letnich poszukiwań miejsc w jakich byłam i osób, które spotkałam. Najważniejszą osobą i wsparciem była dla mnie Aneta Pondo, naczelna „Miasta Kobiet“, z którą pisałyśmy wspólnie już trzecią ksiażkę. To cudowna osoba, a jej spokój i mądrość były mi bardzo potrzebne.
Każde spotkanie autorskie jest inne, ale tak bardzo podobne. Dzielę się na nich swoim życiem i doświadczeniami. Mówię o tym, że jesteśmy tacy sami, z naszymi emocjami, lękiem, problemami i o tym, że życie chce naszego szczęścia.

O czym najczęściej mówi Pani na spotkaniach z czytelnikami? Co jest Pani ulubionym tematem?

-Najczęściej opowiadam o zaburzonym poczuciu wartości, które jest najczęstszym powodem uzależnień, no i o samych uzależnieniach i mechanizmach, O tym, że to choroba, która ma coś nam wskazać, a w efekcie może być trampoliną do naszego lepszego życia.

Mam wrażenie, że bardzo lubi Pani rozmawiać z ludźmi. Czy każde spotkanie z odbiorcami wnosi coś szczególnego do Pani życia?

-Nie byłoby nas, nie bylibyśmy potrzebni, nie mogli istnieć, gdyby nie drugi człowiek! Uwielbiam rozmowy z ludźmi, ale lubię też ciszę, spokój i odpoczynek. Życie potrzebuje równowagi. Każde spotkanie upewnia mnie że to co robię, jest ważne i potrzebne, jestem wdzięczna życiu, losowi i Bogu za wszystko, co mnie spotkało i za siłę, jaką w sobie odnalazłam. Jestem wdzięczna za drogę, którą zmierzam, bo daje mi tyle szczęścia, satysfakcji i piękna. Wdzięczność ludzi za rozmowę, za wsparcie, za wysłuchanie ich jest czymś, czego nie da się opisać…

Oprócz „Znalazłam klucz do szczęścia“ ma Pani na swoim koncie jeszcze trzy inne tytuły – „Wszystkie odcienie czerni“, „Jak być niezniszczalną“ „Cała prawda o…“ Która jest dla Pani najważniejsza?

-Pierwsza była jakby kaprysem, prztyczkiem w nos tym, którzy mnie już skreślili, pokazaniem innego oblicza, ale też początkiem mojego pisania.
Pozostałe książki to już motywacja bazująca na mojej biografii. “Cała prawda o..” to wywiad rzeka o moim całym życiu do 40stki. “Jak być niezniszczalną” to swoisty poradnik o uzależnieniach, depresji i przemocy.

Ma Pani wielu oddanych czytelników. Jest szansa na nowy tytuł w Pani dorobku?

-Coś czuję, że istnieje takie prawdopodobieństwo. (Śmiech.)

Chciałabym poruszyć temat Pani współpracy z fotografem – Arcadiusem Mauritzem. W jakich okolicznościach się poznaliście?

-Z Arcadiusem Mauritzem poznaliśmy się kilka lat temu podczas sesji jaka mi zaproponował. Nie mieszkał wtedy jeszcze w Warszawie i to nie fotografia była jego główną dziedziną życia zawodowego. Poczułam w nim ogromny talent i potencjał. Polubiłam jako człowieka. Z tej znajomości zrodziła się przyjaźń. Arcadius od roku mieszka w Warszawie i realizuje się w fotografii. Bardzo mu kibicuję i wspieram.

Jak ocenia Pani wernisaż, który miał jakiś czas temu miejsce – „My name is Arcadius“?

-Wernisaż był wspaniałym wydarzeniem artystycznym i towarzyskim. Jestem przekonana, że to dopiero początek jego kariery…

Planujecie kolejne wspólne sesje?

-Obecnie pracujemy nad wyjątkowym kalendarzem do mojego projektu społecznego „(Nie)zależne“ To dla mnie bardzo ważna kampania, i nie wyobrażam sobie aby inny fotograf mógł to zrobić. (Śmiech.)

O kampanii:

Kim są (Nie)zależne?

To przede wszystkim osoby takie jak my. Każda z Nas może nią być, jeśli będzie ze sobą w zgodzie, a to co przeszła wykorzysta i uzna za bardzo cenną lekcję.
Każde przeżycie nas czegoś uczy. Każda chwila jest tylko jedna i warto nauczyć się czerpać z nich.
(Nie) zależne to w końcu silne, piękne kobiety, mające niegdyś swoje słabości, jak każdy. One jednak po zetknięciu się z uzależnieniem, po walce z nim i wygranej – stały się bogatsze. Odnalazły siebie.
Chcę pokazać i aby wszyscy zrozumieli, szczególnie osoby, które jeszcze walczą, że uzależnienie to nie wyrok. To choroba z którą można wygrać, tak naprawdę tylko dzięki sobie.
To tylko kwestia zrozumienia i wejrzenia głęboko w siebie. Nie potrafiłaś sobie poradzić z wieloma sytuacjami, nie dbałaś o siebie. Najwyższy czas powiedzieć sobie dość.
Jesteś ważną, wyjątkową osobą.
Jak każda z nas, wygranych możesz sobie poradzić, a utrata sensu stanie się Twoją trampoliną, jeśli uwierzysz.
Chcesz być taka jak my, (Nie)zależne? Daj sobie szansę!
Nie pozwól sobie stracić kolejnego dnia!
Projekt społeczny (Nie)zależne ma poruszyć trudny ale jakże ważny i coraz bardziej aktualny temat różnych uzależnień oraz zaburzeń odżywiania wśród kobiet. Chcemy zmieniać stereotypy, stygmatyzację i edukować.
Dawać szansę i wspierać, bo to tego najczęściej potrzebują osoby uzależnione. Tak niewiele, a zarazem tak wiele.
(Nie)zależne to wyjściowo piękny, sensualny kalendarz inspirowany zdjęciami kalendarza Pirelli, wydany w formacie A3, a jego bohaterkami jest 6 kobiet. Autorem zdjęć jest Arcadius Mauritz (www.arcadius.co).
W połowie grudnia odbędzie się konferencja prasowa inicjująca start projektu.
Wszystkie informacje dostępne będą na stronie www.instytutmilosci.pl. W ramach (Nie)zależnych organizowane będą spotkania z ambasadorką oraz bohaterkami kalendarza. Dodatkowo, projekt promowany jest przez program „Pytanie na śniadanie”, a podczas ostatniej transmisji uruchomiona była specjalna linia telefoniczna dla widzów

Czy na koniec może Pani coś powiedzieć o swojej współpracy z Pierwszą Damą – Panią prezydentową – Agatą Kornhauzer – Duda?

-Jestem dumna, ponieważ Pani Prezydentowa popiera moją kampanię „(Nie)zależne“ i już dzisiaj zaprosiła nas na oficjalne spotkanie w pałacu prezydenckim poświęcone kalendarzowi i kampanii :)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.