Facebook Google+ Twitter

Ilu mamy w Polsce rosyjskich agentów?

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-01-20 00:41

Wywiad polityczny Rosjanie dostają z telewizji - mówi gen. Gromosław Czempiński w rozmowie z Jakubem Mielnikiem

Gromosław Czempiński / Fot. PolskaIlu mamy w Polsce rosyjskich agentów?
- Liczba agentów ściśle związana jest z rolą, jaką Polska odgrywa w strategii rosyjskiej, a ponieważ jesteśmy aktywni w polityce wschodniej, aktywność rosyjska musi być duża. Trzeba pamiętać, że są różne formy działalności szpiegowskiej. Jedna grupa jest wmontowana w ambasadzie i działa pod przykrywką dyplomatyczną, druga działa m.in. w biznesie. Jest też wiele możliwości plasowania w Polsce tzw. nielegałów, i to jest bardzo duża grupa.

Nielegałem był agent, o którego aresztowaniu dowiedzieliśmy się w zeszłym tygodniu?
- To nie był nielegał, bo miał paszport rosyjski. Prawdziwy nielegał miałby paszport polski, niekoniecznie musiałby być Polakiem, ale chodzi o to, by był wprowadzony do Polski tak, by nikt nie zauważył jego rosyjskiego backgroundu. To jednak wymaga ogromnej pracy i czasu. Przedstawiciel firmy rosyjskiej czy rosyjski biznesmen to nie jest nielegał, tylko zwykły szpieg, wobec którego możemy zastosować dowolne techniki czy represje.

Czyli?
- Schwytanie obcego szpiega jest zawsze i sukcesem, i porażką... Trzeba pamiętać, że w pierwszej kolejności trzeba maksymalnie rozpoznać jego kontakty i spróbować go przewerbować. Rozumiem, że służby kontrwywiadu uznały, że nic się już w tej sprawie nie da zrobić, dlatego podjęto decyzję o jego aresztowaniu. Zwykle nie nadaje się wielkiego rozgłosu takim wydarzeniom. Tutaj aresztowano go w lutym, a przeciek był teraz, co świadczy, że służby bardzo profesjonalnie się zachowały i nie od nich nastąpił przeciek.

Ale agent był w Polsce od 10 lat i jeździł na polowania z emerytowanymi generałami.
- Jego działalność mogła być tolerowana, a decyzja o aresztowaniu wynikała z oceny sytuacji. Nie dało się go zwerbować, a tolerowanie przyniosłoby szkody, dlatego to przecieliśmy, analizując wcześniej jego środowisko i zdobywając dowody, które umożliwiły udokumentowanie procesowe jego działalności. W początku lat 90. zlikwidowaliśmy kilkudziesięciu agentów, ale nie wszystkich zdecydowaliśmy się stawiać przed sądem, bo prowadziliśmy szerszą grę. Dopiero po latach UOP zdecydował się postawić ich przed sądem, myśmy tego nie robili, chroniąc źródła. To jest kwestia decyzji, najważniejsze jest zneutralizować agenta, a potem trzeba myśleć, co z nim zrobić - przewerbować i aresztować.

Udaje się?
- To zależy od doświadczenia służb. Dobry szpieg szybko rozpozna, że ma do czynienia z prowokacją kontrwywiadu, tak jak dobry oficer kontrwywiadu szybko rozpozna, że jego rozmówca jest profesjonalistą w zupełnie innej dziedzinie niż ta, o której oficjalnie mówi. Służby rosyjskie mają nieprzerwane doświadczenia, jedni od drugich się uczą, natomiast u nas była duża fluktuacja kadr, co powoduje, że oficerów z doświadczeniem nie ma za dużo. Poza tym trzeba pamiętać, że każda decyzja o aresztowaniu agenta to także decyzja polityczna, która wpływa na stosunki dyplomatyczne między państwami.

Aresztowanie rosyjskiego szpiega w lutym mogło mieć wpływ na przesunięcie terminu wizyty premiera Putina w Polsce?
- Raczej nie. Oczywiście wywiad ma duży wpływ na ocenę informacji. Każdą wizytę oficjalną przygotowują dyplomaci, ale duży wkład w nią, łącznie z badaniem perspektyw rozwoju stosunków wzajemnych, tego, co myślą elity, mają agenci wywiadu.

Pełny tekst wywiadu: na stronie Polskatimes

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.