Facebook Google+ Twitter

"Iluzje" w Teatrze na Woli

Historia jest, wbrew pozorom, bardzo prosta. Mamy czwórkę ludzi w wieku, mniej więcej 80 lat. Ich żywot dobiega końca, czas więc na pewne podsumowania i przemyślenia.

Ich myśli, czyny i słowa poznajemy przez opowieść, którą snuje czworo aktorów: Dominika Ostałowska, Dorota Lewandowska, Łukasz Lewandowski i Krzysztof Stroiński.

Danny, który umiera pierwszy, wyznaje swojej żonie Sandrze, że bardzo ją kocha i że nauczył się od niej, że miłość musi być wzajemna - to pozwoliło mu nigdy jej nie zdradzić. Sandra, na swoim łożu śmierci, rok później, wyznaje Albertowi, najlepszemu przyjacielowi męża, że przez ten czas kochała go (mimo, że poślubiła Danniego). Miłość nie musi być wzajemna - mówi Sandra - opiera się na dawaniu. Po powrocie do domu Albert oznajmia swojej żonie - Margaret, że zawsze kochał Sandrę. Że przez ponad 50 lat ich wspólnego małżeństwa, to była miłość, ale nie tak prawdziwa, bo ta wymaga wzajemności (którą on, Albert, miał z Sandą, Margaret natomiast nie miała). W odpowiedzi Margaret wyznaje, że przez te lata miała romans z Dannym, miłość więc, tą wzajemną i prawdziwą, poznała.

Wszystko to dopiero pierwsze minuty przedstawienia, a już niejedna sztuka mogłaby się tu zakończyć. Na szczęście, wzorem zasady, że najpierw musi być wielkie bum, a potem napięcie powinno rosnąć, widz odkrywa kolejne elementy życia czwórki znajomych. Każda postać przedstawia te same sytuacje z życia, wspominając ją ze swojego punktu widzenia i dokładając swoje emocje i niuanse - to one niszczą iluzję.

Sztuka przedstawia kolejne iluzje-puzzle, które chwile potem okazują się zupełnie czymś innym, niż nam się wydawało, a potem jeszcze bardziej stają się czymś innym, a potem...

A potem umiera ostatni bohater i nagle widzimy całą historię. Poznajemy cały obrazek ułożony z puzzli. Największą iluzję. Urok subtelnej historii snutej przez świetnych aktorów wzmaga zespół muzyczny, który muzyką tworzy krótkie przerwy między poszczególnymi fragmentami opowieści.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, sztuka jest komedią. Śmieszną komedią. Nie jest jedną z tych, na których zarykujemy się ze śmiechu, ale zdecydowanie uśmiechamy się i bawimy dobrze - nawet, jeśli historia sama w sobie śmieszna nie jest ani trochę.

Jeśli jesteście fanami Czechowa na pewno odnajdziecie się w twórczości Iwana Wyrypajewa. O miłości powiedziano już chyba wszystko. Wiele razy. Ale czy ją się w ogóle da zdefiniować bez ulegania pewnym iluzjom?

To kolejna sztuka z repertuaru Teatru na Woli, na której miałam okazję być i po raz kolejny przekonałam się, że jest to miejsce do którego będę chętnie wracać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.