Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9815 miejsce

"Iluzjonista". Tu nawet czary nie pomogą

"Nic nie jest tym, czym się wydaje" – tak reklamowany jest "Iluzjonista". Niestety, film nie jest też taki świetny, jak wynika z zapowiedzi.

fot. Mat. dystrybutoraMonarchia austriacka, koniec XIX wieku. Syn stolarza przyjaźni się z Sophie, panną z wyższych sfer. Gdy rodzina młodej damy odkrywa tę znajomość, natychmiast rozdziela młodych. Chłopak wyjeżdża z rodzinnego miasteczka. Po latach do Wiednia przybywa jako iluzjonista Eisenheim i robi furorę swoimi sensacyjnymi przedstawieniami. Obserwuje go pretendent do tronu, książę Leopold ze swoją piękną narzeczoną – jakżeby inaczej – Sophie. Ciąg dalszy jest oczywisty: okazuje się, że stara miłość nie rdzewieje, narzeczony Sophie to wstręty typ, a policjanta zawsze można oszukać.

Szkoda tak dobrego aktora, jak Edward Norton do tak słabego obrazu. A przecież magia, miłość, piękna kobieta i intryga polityczna to gotowe składniki na pasjonujący film. Cóż więc się stało, że obraz oparty na powieści Stevena Millhausera, laureata nagrody Pulitzera, zwyczajnie nudzi?

Początkowo myślałam, że to brak doświadczenia reżysera. Neil Burger to przecież właściwie debiutant. Jego pierwszy film "Wywiad z zabójcą" jest u nas dostępny na DVD.

Potem doszłam jednak do wniosku, że problem leży w uproszczeniach. Cóż, film jest robiony przez Amerykanów, głównie dla Amerykanów, a widz made in USA lubi mieć wszystko wyłożone kawa na ławę. No i ma… Intryga filmu jest przewidywalna, nawet jeśli się nie czytało książki, na której jest oparty. Już od połowy można się domyślić, jakie będzie zakończenie. Dlatego gdy w końcu komisarz policji odkrywa spisek, widz obserwuje to z lekkim rozbawieniem i znudzeniem. Od dawna wie, jak było naprawdę. Trochę szkoda.fot. Mat. dystrybutora

Zgrzytem jest także jeszcze pewna niekonsekwencja. Dowiadujemy się, jak Eisenheim robił niektóre sztuczki, ale tajemnica "wywoływania duchów" nadal zostaje nieodkryta. Rozumiem, że efekty te były potrzebne, aby film stał się bardziej widowiskowy. Jednak, gdy znamy już rozwiązanie intrygi, cała ta "duchowa" otoczka staje się niezrozumiała i niepotrzebna.

"Iluzjoniście" nie pomogła niezła gra Edwarda Nortona i ładniutka Jessica Biel, gdy reszta towarzystwa sprawowała się tak sobie. Kiepsko wypadł sztywny Rufus Sewell jako Leopold, znacznie lepiej Paul Giamatti jako komisarz Uhl. Ten drugi rozczarował, ponieważ pamiętamy jego świetną rolą z "Szeregowca Ryana" i postać Joe'a Gouldy w "Człowieku ringu", za którą był nominowany do Oscara.

Osobiście denerwował brak Wiednia w filmie, który się dzieje w… Wiedniu. Praga starała się udawać miasto na Dunajem jak mogła, ale też nie do końca wyszło.

Plusem są bardzo dobre zdjęcia. Ich autor Dick Pope, znany z filmów "Sekrety i kłamstwa, "Vera Drake" został nagrodzony za "Iluzjonistę" Srebrną Żabą na Międzynarodowym Festiwalu Operatorów Filmowych Camerimage 2006 w Łodzi.

Niezła jest także muzyka, co zauważyli już krytycy amerykańcy. Philip Glass otrzymał od Broadcast Film Critics Association nagrodę za najlepszą muzykę filmową 2006 roku.


I jeszcze jedno: moją uwagę zwróciło skandaliczne polskie tłumaczenie. Tylko jeden przykład: stangret został przetłumaczony jako ...kierowca. Rozumiem, że bohaterowie powinni mówić współczesnym językiem, ale bez przesady.

Nie wspomnę o błędach ortograficznych w napisach…

"Iluzjonista" wchodzi do naszych kin 30 marca

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

uproszczenia w filmie są, ale uproszczeniem jest też stwierdzenie (powracające niczym refren zresztą), że "film słaby, bo amerykański". skoro się oburzamy, gdy słyszymy "skoro Polak to pijak/złodziej", może darowalibyśmy sobie ciągłe "skoro Amerykanin, to idiota".

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmm...Zakończenie tego filmu mnie zamurowało. Aktorzy spelnili swoje zadanie bardzo dobrze... I właśnie te dwie rzeczy - nie wyjaśniona zagadka znikania i mało Wiednia w Wiedniu... To było do zrobienia, wtedy film byłby bardzoej widowiskowy. Moim skromnym zdaniem nie jest to film na który warto wybierać się do kina... Za spokojny i bez efektów... Ale coz oczywście - można:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mahagonna. Nie wiem, skąd Ci przyszło do głowy, że widziałam piracką kopię. Dystrybutorzy organizują pokazy dla prasy, zazwyczaj na kilka tygodni przed oficjalną premierą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a czy przypadkiem kiepskie tłumaczenie i błędy ortograficzne nie są winą pirackiej kopii ściągniętej z internetu, do której napisy robił jakiś inny internauta, co ma z angielskiego FCE, a z polskiego naciągane 3? Tym bardziej, że film w kinach dopiero od jutra.... Myślę, że te informacje nie były niezbędne w recenzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Glass jest nieprawdopodobny w każdym filmie i poza filmami też :)

Lubię takie recenzje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.03.2007 11:42

Magdo, z przyjemnościaą przeczytałem. Mam nadzieję, że będę miał okazję przeczytać tu coś Twojego.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.