Facebook Google+ Twitter

Im gorzej, tym lepiej - czyli nasze media o Polsce

Czasami zastanawiam się komu służą polskie media. Czy w pogoni za sensacją, ich działalność nie obraca się przeciwko naszym własnym interesom.

Nie chcę iść ramię w ramię z aktywistami PiS w krytykowaniu polskich mediów, ale mam narastające wrażenie, że dzieje się z nimi coś niedobrego. W pogoni za newsem rozjadą każdą istotna sprawę. Chociaż to nie jest najgorsze - najgorsze jest, gdy sprawy ważne zostają pominięte.

Konkretnie. Przez wszystkie serwisy informacyjne przewaliła się wiadomość o tym, że Unia Europejska kwestionuje pomoc publiczną, jakiej nasz rząd udzielał polskim stoczniom. Newsy poszły w stronę straszenia - miliardy pomocy do zwrotu, stocznie do zamknięcia, 70 tys. ludzi na bruk, kto jest winny? Seria tych 4 okoliczności zdominowała wszystkie przekazy. Wszystko na ostro, ze stoczniowcami nie wyobrażającymi sobie innego życia. Na jeszcze ostrzej - z politykami.

A przecież to wszystko to bzdura. Czy ktokolwiek wierzy, że ktokolwiek w Europie dopuści do zwolnienia tylu pracowników (ok. 10 tys. w stoczniach i mniej niż 50 tys. w branży - no, ale niech będzie 70 tys.)? Media zamiast epatować ludźmi na bruku, może powinny wygrzebać przypadki pomocy publicznej "z tej lepszej" części Unii Europejskiej. I zapytać, czemu straszy się Polaków i polskich stoczniowców, a nie straszyło np. niemieckich kolejarzy...

Bezkrytycznie podaje się informację o "miliardach" pomocy, które stocznia ma oddać. Problem w szczegółach. Otóż eurokraci za "pomoc publiczną" uważają także gwarancje. O co chodzi? Stocznia buduje statek za 40 mln dolarów. Rząd udziela gwarancji armatorowi, że budowa będzie dokończona. I... I ani razu polskie stocznie, ani armatorzy po te gwarancje nie sięgali. Statki budowano bez tego źródła finansowania. Ale w statystykach stoi czarno na białym - gwarancja = 40 mln dolarów. I tak rosną miliardy. Miliardy, których stocznie realnie nie dostały. Dostały część tych środków, w zupełnie innych formach. Czy mają zwrócić te gwarancje? Zdaniem dziennikarzy opowiadających o "miliardach" pewnie tak... No, ale mogę się domyślić, że to zbyt trudne do zrozumienia. Trzeba mieć nieco wiedzy. Aby straszyć - już niekoniecznie. No i poza tym można dokopać politykom, naszym narodowym przywarom i ogólnie też dokopać.

Kolejna sfera "samobiczowania" to połowy dorsza na Bałtyku. Od lat niemal wszystkie media relacjonują
"patologiczne" zwyczaje polskich rybaków, którzy łowią za dużo, mocno przetrzebionych dorszy. Oba określenia "łowić za dużo" i "mocno przetrzebionych" pochodzą z oficjalnych dokumentów UE. Więc wali się w rybaków, bez opamiętania. A prawda jest bardziej złożona. Szwedzi mają prawo do połowów sportowych. Tak je organizują, że bardziej trzebią ryby, niż polskie kutry. Co więcej - część naukowców nie zgadza się z szacunkami odnośnie wielkości stada dorszy na Bałtyku. Mało kto dostrzega, że polscy rybacy są "kołowani" na odszkodowaniach za przestoje. Ale to wszystko się nie liczy. Liczy się walenie w naszych rybaków.

Czemu nie bronimy zatem stoczniowców i rybaków? Bo ton mediom nadają faceci w nienagannych garniturach, obeznani z układem pokoi w Brukseli. Ludzie, którzy urzędnicze raporty i "przecieki" biorą za niepodważalną rzeczywistość. Dumni "z dojść", ale zapominający, że prawda z reguły jest daleko od oficjalnych raportów. Czasami - bardzo daleko.

O innym przykładzie takiego dziennikarstwa pisałem 3 felietony temu. Straszenie Polaków odebraniem organizacji Euro 2012 przez Włochów. Mistrzów dezorganizacji i producentów chaosu. Tu pada hasło: "Igrzyska zimowe Turyn". I wszystko jasne. Ale lepiej straszyć, niż bronić naszych interesów. Zadziwiające doprawdy.

To przykłady bezpośrednie. Ale są i bardziej "dyskretne". Ostatnio zgłupiałem, jak zobaczyłem w TVN materiał pod hasłem: "Wprawdzie nie ma skażenia po awarii reaktora w Krsku na Słowenii, ale gdyby było, alarm wyglądałby tak".
Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli Europa brnie w szaleństwo zwane "walką z globalnym ociepleniem", to jesteśmy skazani na energetykę jądrową. Nie będzie nas stać na płacenie za drogą energię i jeszcze droższe (a bezsensowne!) opłaty za emisję CO2. Trzeba budować elektrownie jądrowe. Nowoczesne, nic nie
mające wspólnego z kupą złomu w Czernobylu. I trzeba o tym rozmawiać, a nie puszczać materiały jakby wyglądał alarm skażeniowy.

Kolejny przykład. Dzień przed meczem Polska - Niemcy doszło do bijatyki kibiców. W telewizji słyszę o zatrzymaniu dwóch kibiców polskich i dwóch niemieckich. Po chwili polski policjant, będący na miejscu, dementuje informację o zatrzymaniu Polaków. Słyszę wyraźnie, jak potwierdza, że zatrzymani to tylko Niemcy. Co robi dziennikarz. Powtarza o 2 Polakach i 2 Niemcach, a najświeższą informację o samych Niemcach dopowiada na końcu...

O tym, jak obrażano polskich żołnierzy z Afganistanu, nie będę wspominał. Dość zaznaczyć, że prokuratorska-medialna histeria niemal doprowadziła do bezwładu w armii. Każde sięgnięcie po broń, staje się kłopotem...

Inny przykład - walenie w premiera za "wycieczkę" po Ameryce Południowej. Do obecnego rządu mam coraz więcej pretensji, ale akurat wyprawa peruwiańsko-chilijska wydaje mi się zasadna. Wielki region, wielki rynek zbytu... W globalnym świecie mamy (lub możemy mieć!) interesy i w Peru, i na Kamczatce. Co więcej - już słychać "lament", że spóźniamy się we współpracy z Chinami. Nie róbmy tego błędu w Ameryce Łacińskiej. I jeszcze jedno. Każdy kto przeleciał Atlantyk, wie jak trudny jest proces dostosowania organizmu do zmiany czasu. Każdy po takiej podróży ma prawo do kilku dni na wyregulowanie organizmu. Szczególnie, jeśli płacą za to gospodarze. Można wprawdzie polecieć 6 tys. km i po 48 godzinach wracać. "Wracanie do siebie" w znaczeniu czasowo-zdrowotnym potrwa wtedy jakiś tydzień. Ale łatwiej "kopnąć premiera"...

Jestem wrogiem tematów tabu. Szukajmy tajemnic, tropmy polityków, patrzmy urzędasom na ręce. Ale nie róbmy tego powierzchownie. Zerknijmy, czy w informacji nie ma "drugiego dna". A może i trzeciego. I szukajmy trzeciego dna, zamiast atakować wszystko co wydaje się łatwe do zaatakowania i pachnie aferę. Jak walić, to do bólu. Ale tylko w zasadnych sytuacjach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.11.2008 10:37

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Media przypominają . . . wróć, źle - postępują dokładnie jak rozplotkowane mieszkanki małej wsi. "baju, baju nocą..., baju baju w dzień". Nazwa dziennikarz tu nie pasuje, nazwa media też nie pasuje. To najzwyczajniejszy magiel i plotki. Od wielu lat magiel i plotki.
A te bzdury o PiSie i Kaczyńskich - ręce opadają. Też najzwyklejszy magiel.
Cieszę się, że wiele osób powoli, niestety bardzo powoli, ale jednak zaczyna dostrzegać kłujące od wielu lat w oczy oczywistości. Jak tak dalej pójdzie to może w połowie przyszłej dziesięciolatki słowo dziennikarz znów zacznie nabierać właściwego znaczenia - człowieka, który zbiera i przekazuje do publicznej wiadomości fakty, a nie zajmuje się kreowaniem tzw. rzeczywistości medialnej

Komentarz został ukrytyrozwiń

no pewnie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara - dziękuję za zainteresowanie i troskę:) Ale to nie "pomijanie" przez redakcję, tylko mój zawód (dziennikarz!) determinuje ten brak piór...:))

pozdrowki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

a dlaczego Artur Kiełbasiński ma 44 zamieszczone tu teksty a ani jednego pióra?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Opisywany sposób relacjonowania rzeczywistosci zapoczatkowali panowie Kaczyńscy nadając histeryczny ton włsnych wypowiedzi i przekonujac wszystkich dookoła, że zycie składa sie z samych spiskow, dzialań przestepczych a wiadomosci dla spoleczeństwa musza pochodzic z "przecieków".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę wpisać w wyszukiwarce tytuł: "Ostatni kapelan Powstania Warszawskiego" - widzę 376 wyników!
Ktoś w Warszawie popełnił błąd!!! Ksiądz prałat Wacław Karłowicz nie był ostatnim żyjącym kapelanem Powstania Warszawskiego.
Ilu dziennikarzy go powtórzyło? Nikt nie zadał sobie trudu, aby sprawdzić.
Tymczasem w minioną niedzielę w Nowej Soli uhonorowano żyjącego kapelana Powstania Warszawskiego, o. Stanisława Parysza (Medarda).

link iego_odznaczony_krzyzem_68233.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.