Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

89216 miejsce

Imię? Warszawa. Zawód? Stolica

Warszawa nie ma łatwego życia. Kraków jest zabytkowy, Łódź kulturalna, Wrocław wielokulturowy. Nam przypadła najtrudniejsza rola – bycie stolicą. Trzeba tu mieszkać, pracować, żeby tak naprawdę zrozumieć jak trudne jest to zadanie dla miast

Budynek Muzeum Palmiry / Fot. InternetPrzez jednych podziwiana, przez innych wyśmiewana. Dla jednych to architektoniczny chaos i zbieranina inwestycji, dla drugich to otwarta, światowa i wielokulturowa metropolia, z której możemy być dumni.

Rozczarowania, oczekiwania

Zarzuty o zlepek architektoniczny czy chaos biorą się głównie z tego, że z zewnątrz wydaje nam się, że Warszawa mogłaby być drugim Krakowem czy Łodzią. Tymczasem nie może. To miejsce musiało połączyć w jedną całość politykę, biznes i kulturę. Czy to się udało? Czasami tak, czasami mniej. By oddać Warszawie sprawiedliwość mówiłbym raczej o barwności tego miasta, nie o chaosie.

Jako warszawiak mam świadomość, że współczesna stolica rodziła się trochę metodą prób i błędów. Gdy tylko przyszła do nas demokracja, staliśmy się nagle „atrakcyjnym rynkiem” dla wszelkiego rodzaju inwestycji. Stawiano więc biurowce, centra handlowe, urzędy. Mam świadomość, że często bez pomysłu nie tylko na miejsce, ale też na wygląd. Pamiątki po tym burzliwym rozwoju stoją w Warszawie do dziś – hotel Sobieski, Millenium Plaza, Blue City, wieżowiec przy Łuckiej.

Jednak gdyby wymienić tylko nieudane inwestycje to byłoby to w stosunku do tego miasta niesprawiedliwe. Im bliżej dnia dzisiejszego tym w Warszawie buduje się lepiej, rozsądniej. Wystarczy sięgnąć tylko po kilka przykładów.

Tajemnicza bryła

Najlepszym jest chyba niedawno powstałe Centrum Nauki Kopernik. To niezwykła bryła, leżąca nad brzegiem Wisły, której autorem jest Jan Kubec. W sumie trudno mi ją opisać, ubrać w schematy i chyba to jest jej największą zaletą. Centrum w rdzawym kolorze jest dwukondygnacyjne, przykrywa je dach z zielenią. Trudno określić jego wysokość, bo choć w opisach przeczytać można, że ma 12 metrów, to nie jest równy, w jego centrum zaś znajduje się kopuła planetarium. To, że CNK cieszy się niekończącą się liczbą zainteresowanych wynika oczywiście z bogatego programu atrakcji, ale sam budynek też działa jak magnez.

Ascetyczny pawilon

Chcę w tym miejscu wymienić jeszcze jeden przykład. Co prawda znajdujący się w miejscu, które jest już pod Warszawą, ale bez dwóch zdań jest nieodłącznie związane z historią naszego miasta. To Muzeum Pamięci, które powstało na Palmirach, autorstwa pracowni WXCA. Zachwyca w swojej skromności. To prostokątny budynek z betonu i stali, z dachem pokrytym zielenią. W każdej ścianie znalazł się szklany otwór, a w nim posadzone drzewo. Jak chyba żaden inny budynek Muzeum architektonicznie wpisało się w klimat miejsca, gdzie się znajduje.

Mieszkaniowe wyzwania

Jeżeli chodzi o budynki mieszkalne to na całe szczęście Warszawa nie składa się jedynie z tworów pokroju wieży Przy Łuckiej, postawionej przez firmę, którą nie bez powodu nazywa się żartobliwie „J.W. Destruction”.

Niedaleko od Łuckiej, w okolicach placu Zawiszy powstaje osiedle „19 Dzielnica”, autorstwa pracowni JEMS. Kubistyczne bryły, przeszklone ściany i zaplanowana przestrzeń pokazuje, że osiedla mieszkaniowe nie muszą być gettami o kiepskiej architekturze.

Być może właśnie z powodu niewielu udanych inwestycji jeżeli chodzi o osiedla wielorodzinne w Warszawie przybywa nam rezydencji i ekskluzywnych apartamentowców. I tu znajdziemy takie, które są nimi nie tylko z nazwy. Wymienię choćby Rezydencję Foksal utrzymaną w stylu art deco, czy jak na razie dwa fenomeny na rynku warszawskim – Złotą44 i Cosmopolitan. Być może w przyszłości pod względem architektonicznym pojawią się budynki, które przyćmią te dwa wieżowce, ale na razie wypada je wymienić.

Ponadczasowe znaczy dobre

Na koniec zostawiłem sobie biurowce, które często są takim architektonicznym chłopcem do bicia, którego najchętniej widzielibyśmy daleko poza Warszawą. Tymczasem po pierwsze to niemożliwe, bo stolica musi być tak samo centrum biznesu, jak kultury. W końcu potrzebujemy miejsc pracy! Nic gwałtowniej się nie zmienia w Warszawie niż rynek biurowy, dlatego wymienić tu trzeba zarówno budynki, które już są, te które właśnie powstają i te które są w planach.

Biurowiec Rondo 1 stojący przy rondzie ONZ jest dla mnie trochę takim fenomenem. Choć oddano go w 2006 roku, to w mojej ocenie niewiele aktualnie powstających realizacji jest równie przemyślanych, nieprzesadzonych jak ten budynek. Myślę, że to co w nim jest najważniejsze to ponadczasowość. Podczas, gdy czasem bardzo ciekawe realizacje z przemijającą modą traciły na urodzie, tak myślę, że Rondo 1 jeszcze przez długie lata będzie mogło się na ich tle czuć „młodo”.

Budować i myśleć

A moda i jakość w przypadku biurowców to sprawa decydująca. Nieatrakcyjne i wymagające drogich modernizacji biurowce będą znikać z mapy Warszawy. Szczerze mam nadzieję, że los ten czeka m.in. Millenium Plaza. Oficjalnie wiadomo, że zniknie Ilmet stojący naprzeciwko Ronda 1. Wiem, że czasem tego typu budynki darzy się sentymentem, a jednak w przypadku inwestycji, która powstanie w jego miejscu mam duże zaufanie.

Jeśli spojrzeć na wizualizacje planowany budynek choć wysoki, nie będzie masywną bryłą. Będzie miał trzy wieże, co według mnie sprawia, że tak naprawdę wydaje się lekki w kształcie. Co mnie przekonuje do tego projektu? Rozsądek duńskiej pracowni Schmidt Hammer Lassen, która podkreśliła, że chciała by wieżowiec wpisał się w swoje otoczenie, by się wkomponował.

Inaczej nie znaczy lepiej

To dla mnie nowość zważywszy na to, że jeśli wymieniać jakieś grzechy architektów biurowców to przede wszystkim to, że prześcigają się w pomysłowości, oryginalności, do tego stopnia, że mamy czasem nawet nie najgorsze projekty, ale wrzucone zupełnie bez sensu w swoje otoczenie. Wystarczy spojrzeć na trzeci z rogów ronda ONZ – nową inwestycję Artium 1. Nie można jej nic zarzucić poza faktem, że czasem zastanawiam się, skąd się tam wzięła.

Podoba mi się zatem stwierdzenie skandynawskich architektów przyszłej wieży UBS, którzy stwierdzili, że chcą by nowy budynek nawiązał do swojego sąsiada czyli Ronda 1 i chcą by w przyszłości powstała tu wzajemnie uzupełniająca się para.

Patrząc w przyszłość

Warszawa jest więc trochę takim fenomenem. Zlepkiem tego co dobre, wraz z tym co nieudane. Myślę jednak, że jeśli oddać sprawiedliwość temu miastu, to coraz więcej mamy trafionych realizacji, a coraz mniej architektonicznych pomyłek. Są sposoby na to, by ten trend umacniać. Dziś poza makietami architekci dostarczają przecież miastu wizualizacje, najczęściej już na nich widać jak będzie wyglądał projekt, czy będzie pasował do otoczenia, czy miasto zyska architektoniczne na takiej inwestycji, czy będzie się szykowała kolejna porażka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

moim marzeniem jest to, żeby Warszawa była miastem takich ambitnych projektów. też nie mam nic przeciwko rozbiórkom starych biurowców, które już raczej nie zdobią Warszawy, zwłaszcza jeśli w ich miejsce powstaje coś na czym Warszawa, ani przestrzeń w tym miejscu na pewno nie straci. stolicy ciągle brakuje takich naprawdę ambitnych projektów, choć przyznam, że jak tu się je tak razem zestawi to wygląda pocieszająco

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.