Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2605 miejsce

Imigranci przez duże "P"

Któż nie borykał się z problemami finansowymi? Mniejszymi, większymi. Czasem jedynym rozwiązaniem pozostaje wyjazd poza granice kraju. Przypływ gotówki na koncie cieszy, a życie?

 / Fot. Katarzyna DziedzicZbliża się koniec miesiąca. Czas podliczyć domowy budżet. Znów nie wystarczy na zakup nowej lodówki. Jeszcze miesiąc lub dwa. Uda się, a może na raty? Tak bardzo często wygląda planowanie wydatków w statystycznej polskiej rodzinie. Szukając optymalnego rozwiązania, wiele osób decyduje się na wyjazd zagranicę celem podreperowania domowego budżetu. Na na kilka miesięcy, zostaje na wiele lat.
Pełni nadziei na lepsze zarobki wyruszają w świat dobrobytu. Jedni, z dobrymi kwalifikacjami i znajomością języka obcego trafiają do dobrych firm, często piastując wysokie pozycje. Inni, bez znajomości jednego słowa w innym języku, którzy wpisali w CV poziom doświadczenia, wpasowany w profil kandydata, często z obiecanej dobrej posady chwytają się wszystkiego, by tylko zarobić.
Wszyscy jednak, żyjąc z tygodnia na tydzień, od wypłaty do wypłaty liczą zgromadzone środki, przeliczając je na złotówki i w duchu uśmiechając się sami do siebie, że powoli wychodzą na prostą. I już pojawiają się prawie zmaterializowane lodówki, samochody, domy.
Po kilku miesiącach, zdając sobie sprawę, że życie zagranicą jest dużo łatwiejsze, pewność siebie wielu rośnie. To nic, że piastują mało zacne stanowiska z dyplomem inżyniera czy magistra czy bez świadectwa szkoły średniej. Ludzie, którzy zostawili w kraju rodziny, degeneraci czy też uciekinierzy przed odpowiedzialnością, prawem, mężem czy żoną. Radzą sobie. W tygodniu praca, głupie dowcipy, a weekend? Tak, w weekend trzeba się zresetować. Nie ważne jak, nieważne gdzie, choć przeważnie na agencyjnych stancjach, bo na wyjazd do restauracji w najbliższym mieście szkoda pieniędzy. Polak potrafi. Pić, bić, jeść mrożoną pizzę i chińskie zupki. Potem szpanuje czarnym Mercedesem.
Udają, że wszystko jest ok. Tak brzmi zagranicznie. Pojawia się dualizm, że tam jest tam, a tu jest tu. Inne życie. Tu można odegrać jakąś rolę w pracy, wśród w swoich. Nikt nie wie, że przed wyjazdem odbywał odsiadkę, pobił żonę, albo zostawił dziewczynę, nie ukończył szkoły. Kobiety wcale nie są lepsze. Znudzone monotonnym życiem u boku męża nieudacznika łatwo wpadają w sidła "wolnych" strzelców. To tęsknota, tłumaczą. Za krajem, za rodziną, za czymś. Co rozsądniejsi kupują mieszkania, samochody. Zostają. Po co wracać, do czego? Ściągają rodziny, żyją. Inni udają, że żyją, jedzą makaron, by móc pokazać się w modnym lokalu, pojechać na wycieczkę.

Życie za granicą to życie wyborów, próbą rozwiązania problemów, czasem nierozwiązywalnych. Pieniądze nie rozwiązują wszak ich wszystkich.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.