Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179557 miejsce

Imperium kontratakuje

Największą anomalią (która swoim idiotyzmem przebiła nawet zawirowania pogodowe), ostatniego dnia stycznia było oficjalne zgłoszenie kandydatury, wspaniałego przed laty, piłkarza Grzegorza Lato na stanowisko prezesa PZPN.

Przyznam szczerze, że kiedy dziennikarz z TVN przyjechał do mnie z prośbą o komentarz, w pierwszej chwili pomyślałem, że to jakiś koszmarny żart typu: „Mamy Cię”.

Znów będą zamiatać brudy pod dywan

Niestety, okazało się, że kandydatura króla strzelców MŚ 74 na skopanego prezesa, jest jak najbardziej prawdziwa i co gorsze, ma realne szanse na realizację. Grzegorz Lato oświadczył bowiem, że zdecydował się na ten krok po poparciu jakie otrzymał od 15 z 16 (ciekawe, kto mu odmówił?) baronów okręgowych i kilku klubów drugiej ligi. Zatem nie trzeba być biegłym w matematyce, by autorytatywnie stwierdzić, że do 15 PZPN-ów (57 głosów), wystarczy tylko dodać głosy zaledwie czterech drugoligowców, by na 120-mandatowym walnym zgromadzeniu wybrać nowego prezesa.

Jestem głęboko przekonany, że pierwszą decyzja nowego - co nie daj Boże - prezesa Grzegorza, będzie powołanie na swoich zastępców lub osobistych doradców: Michała L., Zbigniewa B. i Eugeniusza K., co znów zaowocuje zamieceniem starych i nowych brudów pod dywan.
A tak na marginesie, mam pytanie do ministra sportu: jak to jest możliwe, że prezesi okręgowi nie zostali jeszcze odwołani z pełnionych funkcji, za przynależność do skompromitowanego i przestępczego zarządu PZPN?

Zaawansowana amnezja “przyjaciela z murawy”


Koronnym argumentem - czytaj: szczytem bezczelności Grzegorza L. w chęci kontynuowania „miodowej władzy” jest słynne już w skopanym środowisku filozoficzne oświadczenie (ciekawe, kto mu podsunął taką myśl?): “dlaczego za jednego, czy dwóch nieuczciwych członków zarządu ja mam ponosić odpowiedzialność i podać się do dymisji?”.
Złośliwi, których nigdzie nie brakuje, mówią, że mój „przyjaciel z murawy” cierpi na zaawansowaną amnezję i nie kojarzy faktów związanych z ponad 65 zatrzymanymi ustawiaczami wyników meczowych, którzy przyznali się do czynnego uczestnictwa we „fryzjerskiej mafii”.

Poza tym, zarówno Lato, jak i cała ta skopana 35-osobowa (dotyczy to również „Kaspra”, który przez ponad dwa lata legalizował bezprawie) banda rżnie głupa i udaje, że nie widzi i nie słyszy, jak zwalcza się patologie w cywilizowanym świecie. Klasycznym przykładem w tym temacie była zbiorowa dymisja włoskiej federacji w momencie ujawnienia sędziowskiej korupcji oraz natychmiastowe zawieszenie, przez kuratora, rozgrywek ligowych po „zabójczych dokonaniach” kilkudziesięciu stadionowych bandytów.

Niestety, u nas takie, honorowe zachowania futbolowych (przyspawanych do stołków) władz nie wchodzą w grę. Po pierwsze: Przestępcy Zrzeszeni Przeciw Nam są święcie przekonani, że - dzięki familiadzie Listkiewicza z Blatterem - utworzyli swoistą enklawę bezprawia, która nie podlega polskiej jurysdykcji. Po wtóre wykorzystują niekompetencję i dyletanctwo „koksownika” kierującego polskim sportem.
Jeśli chodzi o tę drugą przyczynę, to wcale mnie nie dziwi ocena opinii publicznej na temat ministerialnych działań, po wprowadzeniu kuratora, którą można ująć (parafrazując powiedzenie o psie, który chciał ugryźć jeża) jednym zdaniem: zabiera się do robienia korupcyjnych czystek jak Lipiec do PZPN-u.

Niemoc “koksownika” i zapowiedź prezydenta


By nie być gołosłownym, podam przykład z ostatnich dni. Tydzień temu napisałem, że otrzymałem sygnały o „nieciekawej” przeszłości Andrzeja Rusko. Stwierdziłem wówczas, że jeśli zarzuty natychmiast nie zostaną wyjaśnione, to zażyła znajomość kuratora z „WSI-owym” oficerem Piotrem N. oraz „podobnymi koleżkami”- przedstawicielami znanej, komercyjnej stacji TV, odbije się “ministerialną czkawką”. Tajemnicza dymisja Andrzeja R. z zaszczytnej i odpowiedzialnej funkcji „głównej miotły” w polskiej piłce, stawia w nieciekawej (jeśli okaże się to prawdą, to będziemy świadkami największej kompromitacji w historii polskiego sportu) sytuacji ministra Lipca, który nie powinien czekać na decyzję premiera Kaczyńskiego w sprawie rekonstrukcji rządu, tylko już dziś podać się do dymisji. Poza tym, o szczycie niekompetencji Tomasza Lipca świadczy dodatkowo piątkowa wypowiedź Lecha Kaczyńskiego.

Prezydent RP widząc niemoc „koksownika”, osobiście chce włączyć się do działań zmierzających do jak najszybszego rozwiązania patowej sytuacji w naszym futbolu. Mam nadzieję, że pan prezydent weźmie pod uwagę głosy opinii publicznej, która oczekuje czystki korupcyjnej w polskiej piłce, nawet, jeśli międzynarodowe władze zawieszą nasze drużyny w rozgrywkach. Wieści dochodzące z wrocławskiej prokuratury świadczą bowiem o tym, że około 90 procent ligowych spotkań było ustawionych. Warto przypomnieć że przed wieloma laty, brytyjska „Żelazna Dama” sama wystąpiła do UEFA o wyeliminowanie klubowych zespołów z międzynarodowych rozgrywek za patologię szerzącą się w angielskim futbolu.

Na zakończenie licencyjna ciekawostka


Główną rolę odgrywa w niej jeden z najlepszych piłkarzy w historii polskiej piłki.

Otóż kiedy mówiłem i pisałem o udziale Zbigniewa B. w dwóch przestępstwach popełnionych przy przydzieleniu RTS-owi Widzew licencji na drugoligowe występy, a następnie bezprawnym „scedowaniu jej przez RTS na nowo powstałe Stowarzyszenie Widzew (którego jednym, by nie powiedzieć głównym decydentem jest “Zibi”), byłem uznawany za oszołoma i półgłówka, który okresowo cierpi na PZPN-owskie urojenia.
By oczyścić się za tych „okrutnych” zarzutów zacytuję dwie wypowiedzi prasowe i zobowiązanie Zbigniewa B., ujęte w porozumieniu z 5 sierpnia 2004 r. zawartym pomiędzy zarządem RTS-u a ówczesnym członkiem zarządu PZPN.

Prasówka:


Katowicki Sport 2005.02.02: Przestrzegałem telefonicznie wiceprezesa Eugeniusza Kolatora „nie dawajcie licencji RTS, zaczniemy czyścić od czwartej ligi”. Stało się inaczej, RTS otrzymał licencję , mimo, że przejął drużynę od zadłużonej spółki. Musiało być jakieś porozumienie między RTS, SPN, PZPN, bo my nigdy nie występowaliśmy o licencję.

Życie Warszawy 2005.09.21: PZPN przyznał licencję Stowarzyszeniu RTS, które potem przekazało ją mojemu Stowarzyszeniu Widzew Łódź. Tyle, że zgodnie z polskim prawem licencja nie może być przedmiotem obrotu!

Porozumienie:
W paragrafie 3 znajduje się następujący zapis: Zbigniew B. oświadcza, iż zobowiązuje się wspierać personalnie i organizacyjnie Stowarzyszenie RTS i Widzew Łódź w zakresie dążeń do utrzymania licencji PZPN na prowadzenie drużyny piłkarskiej oraz należytego poziomu sportowego drużyny.

W świetle powyższych faktów, aż dziw bierze, że Zbigniew B. nie został do tej pory „doprowadzony na długą spowiedź” do wrocławskiej prokuratury, bowiem Kodeks Karny za tego typu przestępstwo, polegające na nie zabezpieczeniu wierzycieli, przewiduje karę do kliku lat odsiadki.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dla uczciwych zawsze +

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.02.2007 15:09

Plus się należy ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janku !
Czy oni się kiedyś opamiętają ???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.