Facebook Google+ Twitter

In vitro a sztuka dobrego życia

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-01-06 13:31
  • Creative Commons

Czy chcemy, aby nauki ścisłe rozwiązywały problemy moralne człowieka? Czy naturę ludzką da się zawęzić wyłącznie do sfery psychicznej?

Przewodnicząca Federacji na Rzecz Kobiet Wanda Nowicka (nz) podczas wysłuchania obywatelskiego "Zapłodnienie in vitro - szansa na godne rodzicielstwo", w Sejmie. / Fot. PAP/Tomasz GzellNawiązując do artykułu Anny Skiby na temat zapłodnienia in vitro, chciałabym – jako etyk – zwrócić uwagę na szereg istotnych argumentów za rozpatrywaniem tej kwestii jednak w aspekcie moralnym, a nie naukowym – jak by tego chciała autorka tekstu . Etyka jest bowiem nauką, która sięga wgłąb samego człowieka, jego natury. Rozważania socjologów czy ekonomistów są drugorzędne, gdyż odnoszą się do wtórnych struktur, jakimi są społeczeństwo czy rynek. Dlatego najpierw trzeba zastanowić się nad tym, czy dane działanie nie będzie szkodliwe dla samego człowieka. I tym właśnie zajmują się etycy – rozważają o dobroci bądź słuszności czynu ze względu na dobro i szczęście ludzi. Jeśli czyn jest zły bądź niesłuszny oznacza to, że szkodzi on osobie. Po co więc analizy innych naukowców? Czy jeśli demograf przyzna, że eutanazja jest świetnym rozwiązaniem ze względu na coraz bardziej starzejące się społeczeństwa, to czy bezsprzecznie należy go wtedy posłuchać? Moim zdaniem – nie. Działania szkodliwe i złe mogą być korzystne jedynie na krótką metę; w dłuższej perspektywie unieszczęśliwiają człowieka.

Zastanówmy się więc nad problemem zapładniania in vitro. Jest to temat o tyle trudny, że sięga metafizyki, antropologii i dla niektórych teologii zarazem. Nie można dlatego rozpatrywać go jedynie na płaszczyźnie czysto fizycznej (jak by to robili z pewnością naukowcy): nie ma dziecka – jest dziecko! Człowiek jest na tyle skomplikowaną i delikatną strukturą, że trzeba wziąć pod uwagę wszystkie sfery jego życia – fizyczną, psychiczną i duchową. Zanim jednak przeanalizujemy skutki in vitro, powiedzmy ogólnie, czym ono tak właściwie jest.

Zapłodnienie in vitro jest to proces, w którym dokonuje się zewnętrznego połączenia komórek jajowych z plemnikami. Dopiero potem wszczepia się je do macicy kobiety – około 3-5 zygot. Skuteczność tej metody wynosi 30-40 proc.

Wątpliwości etyczne pojawiają się z dwóch powodów: po pierwsze w celu uzyskania jednego dziecka trzeba poświęcić kilka istnień; po drugie dziecko jest traktowane i wytwarzane jak produkt, zależny wyłącznie od naszej woli.

Odnośnie pierwszego zarzutu trzeba zauważyć, że wszelkie manipulacje żywymi komórkami ludzkimi są wątpliwe, gdyż traktują życie człowieka jako coś mało wartościowego, co można dowolnie używać, przekształcać, eliminować. Czy oby na pewno bagatelizowanie fundamentalnej wartości, jaką jest życie, wychodzi nam na dobre? Historia pokazuje, że nie - przecież są miliony prześladowanych, torturowanych i mordowanych ludzi na całym świecie. Jedynym i perspektywicznym rozwiązaniem jest zachowanie respektu dla życia w każdej formie. Taka postawa tworzy bowiem świadome i odpowiedzialne społeczeństwo, wrażliwe na krzywdę innych, zaś brak poszanowania dla tej wartości wychowa egoistyczne i wyalienowane jednostki.

Zastanówmy się teraz do czego prowadzi posługiwanie się zygotami, zarodkami,... ludźmi. Jak manipulacja wpływa na te mikroskopijne komórki trudno powiedzieć, ale trzeba pomyśleć jakie są jej skutki dla nas! Posługiwanie się czyjąś egzystencją jest przedmiotowym jej traktowaniem. Stąd już tylko krok do instrumentalizacji wszystkich innych. Kant ostrzegał jednak, aby nigdy nie traktować drugiej osoby tylko jako środka, lecz aby widzieć w nim również cel sam w sobie. Po co? Po to, aby żyć zgodnie z naturą – żyć dobrze. Zapłodnienie in vitro jest zaś całkowitym zaprzeczeniem naturalności. Ponadto spłyca relacje międzyludzkie, bo przecież w tym procesie dziecko jest traktowane jako towar: chcę mieć – idę i kupuję! Człowiek – produkt zależny wyłącznie od naszej woli?! Zauważmy, że dziecko nie żyje dla mamy czy taty, lecz dla siebie. Nawet jeśli mówię „to mój syn” nie oznacza to, że jestem jego właścicielem i mam do niego wszelkie prawa.

Co więcej, wydaje mi się, że dziś jesteśmy mało pokorni wobec tego, co nas spotyka. Przyzwyczailiśmy się, że jeśli czegoś chcemy, to koniecznie, za wszelką cenę musimy to dostać – nawet kosztem lekceważenia fundamentalnych wartości. Chcę, więc muszę to mieć. I, niestety, już nie chodzi nam tylko o rzeczy, lecz w taki sposób podchodzimy do drugiej osoby! Robert Spaemann (jeden z wybitnych niemieckich filozofów współczesnych) pisze tak: „Dziecko wyprodukowane przez poiesis (działanie instrumentalne) jest w jakościowo innej mierze dzieckiem swych rodziców, lekarzy czy państwa niż dziecko, które swe istnienie zawdzięcza „naturze”. Takie dziecko może rzeczywiście pewnego dnia zapytać tych, którzy „wymusili” jego istnienie, czym mogą je usprawiedliwić. Jak odpowiedzieć na takie pytanie? Nikt nie może decydować o życiu i śmierci innego człowieka. Można mieć wystarczającą rację, aby nie chcieć poczęcia dziecka. Nie można jednak mieć wystarczającej racji do poczęcia dziecka.” Więcej dodawać nie trzeba.

Trudno jednak pisać o szacunku do życia i instrumentalizacji drugiego człowieka, gdy patrzy się na cierpienie, jakie przeżywają ludzie nie mogący mieć dziecka. Niestety, świadomość szkód, jakie ze sobą wnosi zapłodnienie in vitro nie pozwala mi zgodzić się na tę metodę. I nie chodzi tu o obronę jakichś abstrakcyjnych teorii, lecz o praktykę dobrego i zgodnego z naturą życia, bo tylko takie prowadzi do prawdziwego szczęścia. Taki właśnie cel przyświeca etyce, a nie socjologii, czy ekonomii.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Brzydzę się metodą in vitro to metoda ma spełnić następne zachcianki człowieka ta metoda może prowadzić do strasznych nadludzkich nadłożyć aż nie chce myśleć co człowiek może zrobić z nad liczbowymi zarodkami w przyszłości ciarki amie oblatuj n myśl tych niewinnych.Aborcja(redukcja wszczepionych dzieci lekarz który ma ratować życie bawi się w kata kogo zlikwidować.Co myśli matka która patrzy na jej DZIECKO co myśli o tych które sama zgodziła się zgładzić gdzie jej człowieczeństwo sumienie macierzyństwo bezpieczne łono.

Komentarz został ukrytyrozwiń

zostałam niejako wywołana do tablicy :) wiec muszę się ustosunkować.
Po pierwsze nie twierdziłam, że argumenty etyczne nie mają znaczenia... Chodziło mi o to, że trzeba patrzeć i na etykę, i na to czy Polskę stać w tej chwili na refundację in vitro, i na przyrost naturalny w Polsce, który jest niski.

W wyniku in vitro nie muszą ginąć inne zarodki - np. w Włoszech zabronione jest tworzenie zardków nadliczbowych. (oczywiście ta procedura jest droższa).
A argument "wymuszenia" do mnie nie trafia - w żadnym przypadku rodzice nie pytają dziecka: czy chcesz być poczęte? :) Dziecko poczęte naturalnie też może mieć pretensje (np. gdy rodzina jest w bardzo złej sytuacji finansowej a ono przeżywa okres buntu) po co przyszło na swiat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

DUZY PLUS. rzetelny tekst. czekam na wiecej:)

ps. do p. JadwigI
"T. zygmunt - nie mowimy o przedmiotach ale o instynkcie (lub jego braku) macierzyńskim.
Jesli dziecko porównujesz do samochodu to moje gratulacje."
Pani JadwigO, to ja gratuluje przenikliwosci...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwsza niedziela miesiąca. Oczekujące przed kościołem kobiety przeszył chłód. Chociaż był to maj, ranek zapowiadał wietrzny i chłodny dzien. Kobiety drżały z zimna. Każda z nich trzymała szklany puchar, owinięty z góry białym błyszczącym materiałem. One też ubrane były w białe długie suknie, a ich rozpuszczone włosy tarmosił wiatr niosący zapach kadzidła. Czekały. Drzwi kościoła otworzyły się powoli. Stary, zmęczony ksiądz uniosl dlon, a wtedy słońce rozświetliło jego fioletowy ornat. Kobiety podążyły za nim, każda troskliwie piastując swoje naczynie. Szły w milczeniu, kierując się ku górującej nieopodal wieży. Miała ona już dwanaście kondygnacji, lecz co roku dobudowywano kolejne. Biała prosta kolumna opleciona schodami. Ksiądz zaintonował pieśń dla Bogurodzicy, a kobiety powoli wspinały się za nim po schodach wieży. Mijały po drodze ustawione na półkach naczynia podobne tych, które same niosły w dłoniach. Mleczne szkło przepuszczało promienie wschodzącego słońca. Na każdym z nich wygrawerowano imiona – sześć żeńskich i sześć męskich. Znajdująca się w środku brunatna, skawalona substancja nie pozwalała zapomnieć o tym, co stało się w ciągu dwunastu miesięcy od poprzedniej celebracji Nienarodzonych. Kapłan uniósł dłoń i wówczas pieśń zamilkła. W ciszy słychać było stukot obcasów wchodzących na stopnie wieży kobiet. Niektóre płakały. Na ostatnim, nowo zbudowanym piętrze, każda z nich umieściła swoje naczynie. I wówczas ksiądz z mocą krzyknął: „Bóg dał , Bóg wziął. Niech imię Pana będzie uwielbione!” Kobiety podjęły pieśń pełną mocy, radości, sławiącą życie i dobro płynące od Przedwiecznego. Następnie chóralnie wypowiadały imiona – najpierw sześć żeńskich, a potem sześć męskich. Były to te same imiona, które wygrawerowano na naczyniach. A symbolizowały one życie niepoczęte bądź też to zarodkom przez Boga odebrane. Słodki zapach kadzidła wypełniał przestrzeń. Promienie słońca przenikały szkło naczyń, a znajdująca się w nich zakrzepła krew miesięczna zbierana przez 12 miesięcy zdawała się przez samo słońce do życia być powoływaną. Wzruszenie sięgnęło zenitu. Pieśń załamała się, a kobiety oszołomione niedoszłym szczęściem macierzyństwa szeptały czule do znajdujących się potencjalnie we krwi zarodków – słowa znane tylko im, płynące z głębi duszy, sławiące dar przekazywania życia, czego dowodem byla zawartosc pucharow. „Siostry” – powiedział z powagą kapłan. – „To kolejny rok, kiedy możemy oddać Panu morule i blastule, które on usunął z Waszych łon, a które Wy z czcią gromadziłyście z każdym waszym periodem w naczyniach Nienarodzonych. Żadna kropla waszej miesięcznej krwi nie została nadaremnie przelana, gdyż w każdej z nich kryć się mógł Nienarodzony, który jest drogi sercu Pana. Siostry, teraz odpuszczam wam grzechy wasze, gdyż bardzo umiłowałyście. Idźcie w pokoju, a nowe naczynia do zbierania Waszej krwi miesięcznej można odebrać w zakrystii miedzy godzina 10.30 a 18.15, codziennie, w niedziele i święte wyjątkowo między godziną 14.30 a 18. Opłata za puchar i poświęcenie go wynosi 50,00 PLN, a wygrawerowanie imion Aniołów to koszt około 42,50 PLN. W tym roku możemy pokryć to srebrem lub dwunastokaratowym złotem. Jeżeli zbierze się grupa chętnych powyżej stu osób, wówczas dla srebra będzie to 35, 20 PLN a dla złota 55,80 PLN. Zamówienia na naczynia proszę składać u pana Alfreda. Przypominam też o obowiązku uregulowania składek na remont kościoła i dobudowania kolejnego piętra wieży dla Nienarodzonych”.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszorzędny debiut :-)
Sprawa o której piszesz nie jest łatwa i jednowymiarowa; tym większy plus za naprawdę dobre ujęcie tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 09:57

AgniesykaW mam do Ciebie prośbę przytocz mi słowa na które powołujesz się pisząc swoją opinię bo jakoś nie mogę się ich tutaj doczytać...

ps. M.A.T. hahaha dobre :)

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

o matko...art o wyzszosci dziecka z....no, poczetego bez posrednictwa skomplikowanej aparatury... nad tymi innymi...
Tez gratuluje debiutu, to dobre miejsce na tego typu arty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

xiaoju=>Chodziło mi wyłącznie o Twoje rozumienie tych pojęć w ramach tego tekstu.

W artykule napisałaś, że "Przyzwyczailiśmy się, że jeśli czegoś chcemy, to koniecznie, za wszelką cenę musimy to dostać – nawet kosztem lekceważenia fundamentalnych wartości" - a teraz precyzujesz, że fundamentalną wartością (z której wynikają inne) jest życie. Więc lekceważymy życie (wartość życia), bo chcemy dać życie metodą in vitro?

Co do gwałtu, to chodziło mi wyłącznie o przykład, iż to także jest narodzenie dziecka wbrew naturze; nigdzie nie twierdziłem, że z tekstu wynika "że gwałt jest jak najbardziej pożądaną formą płodzenia dzieci". W wypadku narodzin w wyniku gwałtu dziecko może czuć się dużo gorzej niż jako narodzone dzięki zastosowaniu metody in vitro.

bugi79=>królową wszystkich nauk jest socjologia...A filozofia jest rzeczywiście fascynująca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

T. zygmunt - nie mowimy o przedmiotach ale o instynkcie (lub jego braku) macierzyńskim.
Jesli dziecko porównujesz do samochodu to moje gratulacje. Zapomniałes o zlomowaniu nieudanego egzemplarza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejne spojrzenie na sprawę. Miło było przeczytać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.