Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172555 miejsce

In vitro - porozmawiajmy poważnie

Czemu zamiast debaty o in vitro mamy tak naprawdę debatę o roli Kościoła w polskiej polityce? Niestety, włączenie się Episkopatu w spór zwykle zaprzepaszcza szansę na racjonalne przedyskutowanie sprawy.

"Ukościelnienie" dyskusji powoduje, że ludzie, czy tego chcą czy nie, są szufladkowani do kategorii „przeciw Kościołowi/wierze katolickiej/wartościom chrześcijańskim etc.” i „za Kościołem”. W efekcie zamiast rozmawiać o meritum (np. liberalizacji ustawy antyaborcyjnej czy refundacji in vitro), rozmawia się o wpływie Kościoła na polskie życie publiczne. W mediach najbardziej widoczni są z jednej strony księża, a drugiej osoby, które otwarcie deklarują dystans, albo i niechęć do katolicyzmu. Tak i ta debata, jak wiele wcześniejszych w naszym kraju, została zdefiniowana przez klisze: ciemnogród/mohery versus siły postępu, albo (z przeciwnej perspektywy) obrońcy życia i wartości kontra nihilistyczni mordercy dzieci nienarodzonych/wyrafinowani aborcjoniści.

Jak stworzyć ramy dyskusji rzeczowej, pozbawionej negatywnych emocji, w której obie strony z uwagą wsłuchują się w swoje argumenty; dyskusji, która umożliwi wypracowanie demokratycznego konsensusu?

Trzeba skończyć z uprzywilejowywaniem stanowiska Kościoła. Dziennikarze ciągle proszą księży o wypowiedzi w sprawie sztucznego zapłodnienia. W efekcie media umacniają wrażenie, że Kościół jest uprzywilejowaną stroną w debacie, i że problem powinien być rozstrzygnięty (jak by tego chcieli biskupi) przez Komisję Wspólną Rządu i Episkopatu.

Tymczasem, żeby znaleźć konstruktywne rozwiązanie, powinniśmy jako społeczeństwo, zdefiniować tę debatę jako spór miedzy obywatelami, z których jedni sprzeciwiają się refundacji in vitro (w tym wielu z pobudek moralnych) i tymi, którzy są za refundacją (w tym wielu także z pobudek moralnych) – bez dzielenia się na wierzących i niewierzących. Debatę, w której głos obywatela-ateisty i głos obywatela-katolika, głos obywatela, który jest księdzem i głos obywatela, który jest świeckim mają równą wagę.

Trzeba przestać posługiwać się uproszczeniami. Bycie zwolennikiem/przeciwnikiem refundacji in vitro nie oznacza tego samego, co bycie zwolennikiem/przeciwnikiem in vitro. Można sprzeciwiać się finansowaniu sztucznego zapłodnienia z budżetu nie kierując się nauką Kościoła. Można, samemu odrzucając możliwość poddania się tej metodzie leczenia bezpłodności, dawać to prawo innym.

Trzeba rozważać społeczne, a nie tylko etyczne lub teologiczne przesłanki wprowadzenia lub niewprowadzania refundacji sztucznego zapłodnienia. Jedna strona przekonuje, że to się społeczeństwu „opłaca”, a druga, że się „nie opłaca”. Warto żeby tymi argumentami zajęli się naukowcy - ekonomiści, demografowie, psycholodzy, socjolodzy - i udzielili wiarygodnych odpowiedzi. Jaki wpływ na ilość adopcji ma refundacja, czy rzeczywiście powoduje spadek ich liczby? Jakie efekty dla trwałości małżeństwa i psychiki małżonków ma niemożność posiadania dziecka? Czy rzeczywiście zwiększenie przyrostu naturalnego sprawi, że pieniądze wydane przez społeczeństwo na sztuczne zapłodnienie się „zwrócą”? W debacie o in vitro Polakom należy się głos naukowców, tak by oprócz względów moralnych mogli kierować się względami pragmatycznymi.

Ale przypuszczam, że będzie jak zwykle - sprawa refundacji sztucznego zapłodnienia zostanie rozstrzygnięta na mocy przetargów kościelno-rządowych, ponad głowami społeczeństwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Aghia.prv.pl
  • Aghia.prv.pl
  • 20.10.2010 15:04

Nie kościół, a własne sumienie protestuje.
Nie co kościół albo jakiś ksiądz powiedział, ale sumienie każdego z nas. Miliony Polaków nie ukradną w sklepie batonika bo to kogoś skrzywdzi, a nie będzie im przeszkadzało że ktoś wybiera zygoty "ty się urodzisz jako człowiek, a ty zostaniesz w lodzie". Tym tokiem myślenia można wszystko zostawić indywidualnemu wyborowi, np.ja nikogo nie uderzę, ale jak ktoś uważa inaczej to niech bije ludzi na ulicy, jego wybór.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawo do dyskusji nad wszystkimi problemami należą się wszystkim obywatelom, obojetnie czy należą do KK, Partii Przyjaciół Piwa itd.itp. Można spierać się, czy rząd ma finansować sztuczne zapłodnienie w chwili, gdy nie starcza pieniedzy na leczenie innych schorzeń ( 1 000 000 par bezpłodnych, średni koszt 15 000 zł)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko dla Kościoła Bóg jest dawcą życia. Każdy, który brał ślub w Kościele Katolickim miał zadane pytanie czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy? Trudno zatem od kościoła domagać się zgody na in vitro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja spotykam się z opinią, że katolicy, którzy są przeciw aborcji i zaplodnieniu in vitro to katolicki beton. xiaoju: masz rację a wszystkich zainteresowanych odsyłam do Twojego artykułu

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.01.2008 10:52

Brawo xiaoju mnie to też uderzyło w tym tekście. Czekam w takim razie na rozwinięcie twojej myśli z niecierpliwością!!!!

Pozdrawiam

ps. muszę pomyśleć nad nazwaniem takiej mowy trawy prezentowanej przez wielce oświeconych grzesie2k i salladyn, może "antykatolicki beton"? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.01.2008 00:28

zgadzam się z pierwszą częścią artykułu, acz mam duże wątpliwości co do drugiej: względy pragmatyczne nad moralnymi? czy nie jest tak, że za złe moralnie uznaje się działania szkodliwe dla człowieka? przecież etyka jest nauką pragmatyczną! rozważa dobro/zło czynu ze wzgledu na specyficzną naturę człowieka. Jeśli dane działanie uznane zostaje za złe, to znaczy tylko że w bliższej bądź dalszej perspektywie przyniesie ze sobą szkody/cierpienie/nieszczęście. Nawet jeśli bezpośrednie skutki tego działania będa wydawały się ekonomistom, psychologom i demografom korzystne. postaram się uściślić to w jakimś dłuższym teksćie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ oczywiscie, że linia podziału nie przebiega na linii katolik-nie katolik, obrońca życia-morderca.
Rzecz w tym, że w Polsce mozna na pewne tematy dyskutowac tak, jak z Fordem o kolorze samochodu: mozna bylo kupic każdy pod warunkiem, że będzie czarny.(anegdotyczne, ale znamienne).

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus za rzeczową analizę sytuacji (atmosfery) wokół in vitro. Pewne wątki, które omawia Ania poruszałam i ja w dyusji pod niedawnym artykułem Jadwigi Kowalczyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat jest bardzo trudny, jak wszystkie zresztą kwestie, które są niejednoznacznie zdefiniowane etycznie. Dla mnie też nie ulega wątpliwości, że linia podziału nie biegnie na granicy wierzący/niewierzący. Zresztą z tego, co wiem, to inne religie, które także afirmują życie (również chrześcijańskie) akceptują takie metody, więc z czego wynika aż tak jednoznaczny sprzeciw?
Zgadzam się z Autorką, że potrzebna jest rzeczowa dyskusja. Sam posiadam zbyt małą wiedzę, żeby się zdecydowanie opowiedzieć po którejś ze stron, Autorka zresztą też się nie wypowiada w taki sposób, ale brawo za odważne podjęcie tematu. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ale przypuszczam, że będzie jak zwykle - sprawa refundacji sztucznego zapłodnienia zostanie rozstrzygnięta na mocy przetargów kościelno-rządowych, ponad głowami społeczeństwa."

Jakich przetargów? Kościół tupnął nóżką a rząd został "przywołany do porządku".

Plus > +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.